ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

Urodzinowy Dzień

Obudziłam się po 10am.

Urodzinowy dzień, nareszcie pełnoletnia. Pokażę światu SIEBIE. Zrobiłam coś dla siebie, w moje osiemnaste urodziny, coś co zapamiętam na całe życie.

To był czas kiedy z jednego wyjazdu auto-stop, wpadałam do domu na przepierkę i porządne się wyspanie, na drugi wyjazd. Nie pamiętam dokładnie gdzie znów podążałam. Mógłby to być Szczecin, Jelenia Góra, Suwałki lub Kudowa.

Na swoje auto-stopy zarabiałam na budowach lub na handlu „międzynarodowym”. Tatuś prowadził nadzory budowlane, to w czasie szkoly jeździłam w sobotę lub niedzielę podlewac stropy. W wakacje poświęcałam jeden miesiąc na zarabianie pieniędzy związując zbrojenia na stropach, mieszając zaprawy i wciągając je w wiadrze na wysoki parter lub piętro lub inne prace budowlane. To był czas, mimo że pracowity ale i wesoły i beztroski. Pracowali na budowach moi rówieśnicy, żartów i śmiechu było dużo. Ferie miałam handlowe, do Czechosłowacji i Rosji. Nie pamiętam w jakich latach przeniosłam się z mamusią na handel na Węgrzech.

Na auto-stopach poznałam bardzo ciekawych ludzi a jeździłam od 16 roku życia. Spotkałam hippisów z Bydgoszczy, poznałam prawdziwych narkomanów z Warszawy, spędziłam w ich towarzystwie dwa dni i dwie noce. Ich zachowania po wciągnięciu działki lub szprycowaniu wywarły na mnie ogromne wrażenie. Byłam częstowana lecz nie przyjęłam „poczęstunku”. Byłam adorowana przez żołnierzy w wojskowym samochodzie z budą. Włosi w sportowym samochodzie z Krakowa do Gdańska i ja, znająca j. rosyjski i francuski. Dżentelmeni zatrzymali się na leśnej polanie, zjedliśmy lunch, na migi porozmawialiśmy i dalej w drogę. Niestety ale jaśnie panowie rozmawiali jedynie po włosku,

2 sierpnia w moje 18 urodziny wstałam wcześnie. Ubrałam się odświętnie i wyszłam z domu nikomu nic nie mówiąc.

Poszłam pieszo do parku. Nawet w tamtych latach, park był piękny a Zieleń Miejska dbała o niego z całym szacunkiem, bo to był i jest park przynależny do pałacu. Fontanna może nie była tych rozmiarów co obecnie ale….dawała ochłodzenie w tamte upalne dni.

Spacerując zastanawiałam się nad swoim życiem. Chciałam wstąpić do zakonu. Miałam stawić się na rozmowę po ukończenie 18-go roku życia. Zastanawiałam się więc, czego chcę, pragnę i co mi da moja wolność, co da mi zakon. Kochałam swoje życie lecz nigdy nie czułam, że powinnam się urodzić. Czułam samotność otoczona rodziną i koleżankami. Czułam samotność zawsze i wszędzie. Rozumiałam innych wokół, ale nie potrafiłam zrozumieć siebie. Poszukiwania siebie, zamęczyły mnie i byłam w tym parku po to aby się odnależć.

Spacerowałam, obserwowałam ludzi, uśmiechałam się do nich, na ławce w gąszczu krzewów i zarośli płakałam, że nie wiem co ze mną będzie, bo mimo ciekawego szalonego życia ja żyć nie chcę.

Ponownie wychodziłam z ukrycia i spacerowałam patrząc na czubki swoich pantofelek.

Raz cieszyły mnie pokrzykiwania, kwilenia dzieci w wózkach, innym drażniły.

Wiele koleżanek marzyło wyjść szybko za mąż i mieć gromadkę dzieci. Nie marzyłam i nie chciałam zostać czyjąś żoną, podobnie z dziećmi. To nie moja bajka.

Płaczące i wesoło krzyczące dzieci przy fontannie „obudziły” mnie.

Zakonu nie będzie, dzieci i męża też nie, będę kokietować i flirtować, aż mi to zbrzydnie.

Uśmiechnięta od ucha do ucha późnym po południem otworzyłam drzwi mego rodzinnego domu.

– a gdzie ty byłaś? My na ciebie czekamy – powiedziała mamusia mnie witając

Dalszej części dnia niestety nie pamiętam. Tyle to już lat……


cdn…..

Dużo uridzin obchodziłam, niestety nie pamietam, mimo że zawsze mówiłam …muszę to zapamiętać….

Widocznie nie były tak ważne jak ta osiemnastka.

Dziś obchodziłam następne i wierzę, że jeszcze i dużo przedemną.

To był wyjątkowy dzień.

MM od momentu mojego pojawienia się w kuchni był bardzo ożywiony.

Otrzymałam od MMa trzy różyczki o cudnych kolorach.

Dostarczono mi bukiet kwiatów id mojej córci.

Wyjechaliśmy z MM po zamówiony cappuciono tort a przy okazji w kawiarni zjedliśmy tortowe ciastka popijając cappucino. 😃

Po dotarciu do domu, chwila odpoczynku i wyjazd z córcią na lunch/dinner.

Synuś zawitał późnym wieczorem z bukietem kwiatów.

Nie był to dzień spędzony przy stole lecz taki bardziej wyjazdowy.

Posted in ,

2 responses to “Urodzinowy Dzień”

  1. artdecozbloxu Avatar

    wszystkiego najlepszego. No to wyjasnilo sie skad masz tyle wiedzy budowlanej, podziwiam. Ja jezdzilam na Ohapy plewiac klomby.

    Like

    1. ogryzek zycia Avatar

      Ohlapy😀zazdrościłam koleżankom.
      Dziękuję

      Liked by 1 person

Leave a reply to ogryzek zycia Cancel reply