Troszkę chłodniej o poranku 23C, po południu 35C. Nie za bardzo mnie przerażają upały. Kiedy kilka lat temu robiłam ścieżkę z płyt kamiennych temp. przekraczała 40C, uzbrojona byłam w dwa wiatraki oraz duży parasol. Pamiętam, że każdego poranka miałam opory z wyjściem na ogród. Kiedy ciało, organizm przyzwyczaił się do wysokich temperatur, wychodziłam ze śpiewem na ustach.
„Jak dobrze wstać skoro świt, jutrzenki blask duszkiem pić….”
Pierwszy rok robiłam bez cementu, MM „znawca” od siedmiu boleści, nie pozwolił używać zaprawy cementowej. Nie chciał, bo rzekomo mi będzie za ciężko a tak to kamyczki powciskam między płyty i będzie zrobione. U kolegi tak jest i jest zadowolony. Ok. powiedziałam. MM nie wziął pod uwagę, że kolega nie ma drzew liściastych, a w zasadzie żadnych nie ma blisko domu, gdzieś w kącie ogrodu rośnie sosna. My mieliśmy i mamy las liściasty. Co roku ponad 200 dużych czarnych budowlanych worków zapełniamy liśćmi. Nie sprzątając jednej strony całkowicie zalesionej.
Zrobiłam zgodnie z jego zaleceniami. Pomiędzy płyty wysypywałam, układałam maciutkie kamyczki. Jesienią poprosiłam aby podmuchał liście ze ścieżki, dokonał odkrycia mój znawca, kamyczki fruwały. Przyszło następne lato. Ścieżkę musiałam zdemontować i rozpocząć prace od nowa. Chociaż MM proponował tak zostawić bo niby będziemy tylko uzupełniać kamyczki na wiosnę, ale to syzyfowa praca. Nawet podmuchać normalnie się nie udawało. Znów napracowałam się, ale efekt natychmiastowy. Nic pod bosą stopę nie właziło i nie włazi, dmuchać można do woli, ciśnieniowe mycie ścieżki również nie sprawia kłopotu.















Właśnie gdy dziś wróciłam po pracy do domu, zastałam MM myjącego ciśnieniowo moją ścieżkę.
MM bardzo cieszył się, że udało mi się coś tak skomplikowanego zrobić, zbudować, że zapraszał kolegów z Dallas, Denver i naszego miasta.
A ja? Również byłam zadowolona, że ukończyłam bardzo duży i rozległy w czasie projekt.











Obecnie krzewy są wysokie , inne kwiaty rosną a w tym roku, będąc zajęta układaniem podłogi to wszystko rośnie wysoko, a najbardziej chwasty. Na jesień wszystko skoszę aż do ziemi, oczywiście oprócz krzewów i drzew. Pogoda też jest bardzo sprzyjająca bo deszcze padają omalże każdego dnia.
Niestety wszystkiego nie zrobię sama, mam tylko dwie ręce.
Dziś dokończyłam układanie podłogi w bieliźniarce.
Jutro mam w planach uszczelnienie podłogi od ścian i futryn drzwiowych silikonem, a w środę przybicie listew kryjących.
Planuję przenieść rzeczy MMa w tym tygodniu, a najpóźniej w sobotę.
Kilka dni odpoczynku i rozpocznę sypialnię MMa. To będzie jedynie przygotowanie podłogi do układania listew i układanie ich. Nie będzie malowania drzwi, ścian i sufitu. Zrobiłam to w ubiegłym roku.
Najgorsza będzie moja sypialnia jest nie typowych rozmiarów to pierwsze i drugie duża. Pomalowanie drzwi zajmie mi sporo czasu bo mam ich w ilości pięć licząc łazienkę.{poprawiając błędy i literówki …. moja sypialnia wraz z łazienką ma sześć drzwi) 🙃
Zastanawiałam się nad kolorem. Brałam pod uwagę ciemne kolory zgniłej zieleni, szarość. Wczoraj zmieniłam zdanie i chyba pomaluję ją na biało lub jakiś odcień bieli ale aby nie wpadał w żółć, raczej szary lub niebieski.
Zgniły zielony miałam połączyć z dodatkami koloru miedzianego. Kupiłam nawet farbę, a teraz nie wiem czy to będzie pasować i czy to ma sens.
Zanim dojdę z remontem do mojej sypialni to zmienię zdanie nie jeden raz.
Bo nie wiem co mam zrobić ze schodami. Schody mamy główne i boczne. Na pewno wykładzina bo na stare lata nie chcę się ślizgać na drewnianych schodach lub co najgorsze nogi połamać. Po to robić drewniane aby układać na stopniach podkładki które będą się zsuwać, to jest dla mnie pozbawione sensu. Układanie chodnika lub wykładziny na schodach to ja na pewno nie biorę na swoje barki. Nie umiem, nie wiem jak do tego się zabrać, no ok wiem ale to nie moja bajka. Coś źle mi pójdzie i któregoś razu, któreś z nas osunie się na sam dół razem z chodnikiem lub wykładziną. Ta praca jest dla fachowców.
I tak zastanawiając się padam ze zmęczenia, dziś w pracy miałam masę zadań do wykonani.
Mogłam zostawić tę bieliźniarkę ale… jest już skończona.


Pozdrawiam.

Leave a reply to ogryzek zycia Cancel reply