Od słowa do słowa w rozmowie z MM, dowiedziałam się o jego planach, wizji na resztę dni tego roku, na ich przeżycie lub wegetację.
MM jest urodzonym pesymistą, z takim to po cudze jabłka nie sięgniesz a o kradzeniu koni trzeba zapomnieć. Nauczyłam się życia z pesymistą.
Robię swoje.
Że czasami pogada, to niech gada. Zresztą jak każdy człowiek, trudno żeby nie miał swojego zdania.
Po skończonym jego office/biurze, meble zostaną przeniesione z jego a nie mojej sypialni. Takim sposobem rozpocznę remont jego sypialni. A moja sypialnia poczeka do następnego roku.
W zasadzie i tak miało być, że po jego office, robię jego sypialnię lecz….. on zabiera wszystkie graty z mojej sypialni. Przenosi się na dobre do swego biura a spać idzie do mojego biura.
Że do świąt mogę nie zdążyć, no to nie. Zakładałam taką możliwość.
Tylko dlaczego moja sypialnia ma na coś czekać? Nie, nie spytałam. Będę robić swoje. Możliwe, że on inaczej to widzi.
Tylko ja nie chcę w tym pierdolniku spędzać świąt.
No cóż, życie skoryguje a może mi dobre duszki pomogą.
Dziś pracuję w domu, więc robotę remontową podgonię. Nie powiem, że MMa wizja dodała mi skrzydeł, ale i nie podcięła.
Zeszłam na parter rozpromieniona i szczęśliwa. Nikt mi nie zabroni być optymistką.
MM już tam był. Siedział przed laptopem. Moje promienie szczęścia go otuliły i ucałowały.
Nastaje piękny dzień.
A że jestem uparta, w sobotę jego i tak przeniosę. Szybciej zrobię jego sypialnię to i moja otrzyma inny blask. Możliwe że nie nowy po remontowy, ale bez zawidrogi.
Dziś dokończyłam silikonowanie i rozpoczęłam przybijanie listew kryjących.
Żeby nie to dreptanie z piętra na parter i jeszcze trzy schodki do garażu, to bym szybciej wszystko zrobiła.
Czasami jest tak, że mam wymierzoną listwę, zaznaczoną ale przed naciśnięciem piły idę sprawdzić. Ponownie z garażu na parter i dalej na piętro.
MM proponował ustawienie piły na piętrze ale jeszcze wtedy nie wiedział ile trocin i kurzu jest w garażu.
Już kilka razy dmuchawą odkurzał mój warsztat, na prawdę się zdziwił.
Gdy mam otwarty garaż to pod słońce widać unoszącą się mgłę z kurzu. Na piętrze nie szlifuję nie piłuję a kurzu mam bardzo dużo, co byłobym żebym to robiła.



To są moje maszyny i listwy kryjące.
Jutro idę do pracy i robie wolne od remontu. Za późno wrócę, żeby na minutę ręce brudzić.
Pozdrawiam serdecznie
Leave a reply to ogryzek zycia Cancel reply