Na godzinę poranną byliśmy umówieni na przyjęcie przed imprezowe, a właściwe na kawę i blueberry pie. Nie byłam i nie jestem smakoszem pie, ale mała czarna w miłym towarzystwie, czemu nie.
Wizyta została potwierdzona na 11. Po skromnym śniadanku na decku, zaczęłam się szykować.
Większość moich ubrań już na strychu w pudłach albo workach plastikowych. Obuwie, torebki również. W szafie na na parterze liliowe pantofelki i czwerwone spodenki znalazłam. Bluzeczka zółta z akcentem liliowym.
Byłam gotowa i czekałam na MM. A powinno być odwrotnie, to on powinien czekać na mnie. Chociaż zdarzyło mi się na te nasze ponad 20 lat kilka razy. to o te kilka jest za dużo.😄
Dojechaliśmy do jej dzielnicy w śródmieściu. Nie podoba mi się ta dzielnica, bezdomnych z wyciągniętymi dłońmi to już tak wiele, że stoją na środku jezdni nawet przy zjeździe na autostradę. Dosłownie koszmar. Leżą w parku i koczują pod mostami. Przykro patrzeć. Starsza kiedyś tam mieszkała i jej to odpowiadało, po 3 latach wróciła na stare śmieci, zmieniła tylko wynajmowany apartament na własny ale…no własnie ale…Trzy lata minęły, ona myślała że to jest ta sama dzielnica kiedy ją opuszczała. Teraz o zmroku nie wyjdzie. Wyjechać wyjedzie ale z psem już nie wolno spacerować.
Zapomniałam, że wejście do apartamentu (do jej mieszkania) jest poniżej poziomu gruntu, no i wpadłam w dół. Dobrze, że nie wykręciłam nogi w kostce. Chociaż zabolało. MMa uważaj nie zadziałało bo za późno powiedział.
Napiszę swoją opinię, jej zmiany remontowe w apartamencie, który zawsze był i będzie piwnicą są na niekorzyść. MM pomagając jej w tym remoncie, kiedy panowie fachowcy rzucili roboty, stwierdził, że tam się dusi, że te kolory go przytłaczają, za dużo wszystkiego. Nie sądziłam, że i mnie owładnie to uczucie. Uczucie ciasnoty. Apartament nie jest duży, a zmiejszyła go jeszcze optycznie. Kolory ciemnej szarości i zieleni. Okienka ma malucie takie jak ja mam w closet/szafach, a więc dziennego światła niewiele, ale i to co mogło by wpaść przez okienka, jest blokowane ciężkimi żaluzjami, ornamentami i zasłonami. Za dużo starych rzeczy takich jak wiadra, miski i metalowe pudła w kącie. Zdjęcia jakiś rodzin z dawnych 1800 lat. MM również pytał kogo przedstawiają…podobno jakiegoś prapradziada z rodziną. MM był zaskoczony bo nie wiedział i nie znał żadnej historii. Tym bardziej, że ze strony swojej matki, wszyscy wcześnie poumierali. Ze strony ojca nikoga ze starszyzny nie poznał bo ojciec zostawił go z matką kiedy miał 5 lat. Dziewczyny MMa nie utrzymywali żadnych kontkaktów z babcią (matką MMa) od momentu kiedy on skończył 18 lat. Sprzątaliśmy (ja z MM) po jej śmierci apartament. Żadnych zdjęć starych nie było. A gdyby były to byśmy widzieli, bo zmarła w innym stanie i nikt nie przyjechał żeby ją pożegnać. Więc, zdjęcia mogą być kupione na wysprzedaży garażowej co tutaj jest praktykowane. Matka exżony mojego męża, pochodziła ze Szwecji może, tam coś się uchowało. Ale MMa już nie dyskutował.
Pomijając światło dzienne i kolory ścian, kafelek w kuchni, łazienkach oraz koloru podłogi, wszystko zostało udekorowane typowo katologowo. Takie dekoracje ludzie robią przy sprzedaży domów aby zrobić wrażenie na ewentualnych przyszłych właścicielach, ukrywając wszelkie wady w domu do sprzedaży.
Podobał mi się wystrój i o tym jej powiedziałam. Nawet te stare rodzinne zdjęcia dodały temu apartamentowi pewnej nutki historii i tajemniczości.
Posumowując, powinna zaprosić jakiegoś fotografa z jakiegoś katalogu lub nawet zamieścić na fejsie. To powinno być gdzieś opublikowane.
Starsza z koleżanką dekorowały jeszcze apartament i tak już przeładowany ozdobami. Goście mieli przybyć w godzinach popołudniowych.
Po 40 minutach, zdecydowaliśmy, że na nas już czas.
W drodze powrotnej, zajechaliśmy odebrać naszą sobotnią pizze i do domku.
Po wyżerce padłam na kanapę i w pozycji wykręconej w literę S usnęłam.
Jak niewiele nam było trzeba aby się wymęczyć, MM usnął w fotelu.
Leave a reply to ogryzek zycia Cancel reply