ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

wskazana ostrożność

Nie wiem z jakiego powodu ale bardzo źle mi się spało. Temperatura w sypialni była odpowiednia, problemów większych nie posiadam aby je całą noc maglować w głowie. Kawy na noc nie piłam, pół lampki wina musującego. Ani w głowie ani w nogach. Jak już usnęłam przed 4 am to spałam dość długo. MM przed wyjazdem do starszej przywiózł mi świeże bagels.

Za oknem buro i ponuro, nałożyłam moje robocze ubranie no i do roboty. Nie bardzo mi szła robota zrywania listew i desek. Wszędzie gwoździe i śruby. Śruby koniecznie trzeba było wykręcać bo wyrywać można byłoby, całą ścianę. Gwoździ których nie mogłam wyciągnąć z deski, musiałam “zabić” (tak kiedyś mówili na budowach, nie znam obecnego słownictwa). Nie zrobiłam profesjonalnie, ponieważ należałoby tak wygiąć gwoździa aby ostrze weszło w deskę.

Wszystkie listwy i deski oderwałam lub odkręciłam od ściany.

Po powrocie MMa od starszej pojechaliśmy kupić jeszcze jedną piłę. Czy wcześniej nie mogliśmy jej kupić?

Chyba nie!

MM ma za zadanie uciąć drzwi od dołu, ponieważ niektóre są za długie. Do takiego cięcia nie ma konkretnej piły, a czy tą obetnie, nie wiem, na pewno będzie potrzebował pomocy. Ta piła ze stołem jest bardzo dobra ale stół za mały aby położyć na nim drzwi. Więc, nie mam pojęcia jak MM to zrobi w pojedynkę. Na razie milczę, bo możliwe, że MM ma pomysł, a ja będę tą która się znów wymądrza. Gębusia na kłódkę a kluczyk połknąć,

Zapomniałabym powiedzieć o nieprzyjemnym zdarzeniu. Odrywając najdłuższą deskę od ściany, miałam mały kłopot, potrzebowałam podparcia. Podparciem były te białe plastikowe półki. Skorzystałam jak najbardziej. Z lewej strony gwóźdź był długi i bardzo mocno trzymał się ściany. Było od ściany widocznych kilka innych gwoździ, które małym młotkiem na ile mogłam dosięgnąć, trochę zgięłam aby w przypadku przytrzymywania deski żaden gwóźdź mnie nie skaleczył. Przy takich pracach w pojedynkę niczego nie przewidzisz, mało tego, stojąc na drabinie. Powietrza chyba w takich przypadkach można się tylko trzymać ewentualnie łapać. Obawiałam się, że mimo podparcia może skierować się w stronę okna. Deski nie mogłam utrzymać, ale przyciskałam do ściany w pewnym momencie odwróciła się do mnie od strony gwoździ, a wszystkich nie przygięłam bo dostępu nie miałam. Właśnie z tej strony gwóźdź przejechał mi po brzuchu. Oczami wyobraźni widziałam jak kroi mnie na połowę. Gwóźdź bluzki mi nie porwał ale poczułam jego ostrze. Pozostało tylko zaczerwienienie.

MMowi nie opowiadałam bo i po co. Lepiej jak nikt nie wie, to nie ma pouczania.

Przecież nic się nie stało.

Skończyłam zdejmowanie desek i listew i już więcej nigdzie nie mam takiego zajęcia. Oczywiście będą inne, ale raczej tylko malowanie na drabinie.

Posted in

2 responses to “wskazana ostrożność”

  1. Pellegrina Avatar
    Pellegrina

    Oj, jak bardzo by mię przydały takie złote rączki Twoje, zwłaszcza teraz na nowej mojej działeczce.

    Like

    1. ogryzek zycia Avatar

      Podziwiam Ciebie Krysiu i z wielką ochotą bym pomogła, za daleko i tam już moje ręce nie sięgną ale….będę z ogromną przyjemnością obserwować Twoje zmagania z Twoim nowym nabytkiem. Pozdrawiam serdecznie.

      Like

Leave a comment