Po dniach totalnego zaniedbania, idzie lepsze. Dziś możemy pozwolić sobie na krótki wyjazd na Festyn Piwa. Dwa lata temu trafiłam tam z córcią, przypadkowo. Muzyka nas zwabiła, byłyśmy w tamtych okolicach w poszukiwaniu domu który ewentualnie mogłaby kupić. Dom był urządzony a właściwie tak umeblowany aby ukryć wszelkie mankamenty. Największym mankamentem było brak pokoi. Wąski korytarzyk a w nim kuchnia za firanką, kuchnia? Ona była jakby w przejściu do sypialni. Łazienka maciutka za kotarą. Jadalnia/salon już na zewnątrz na zadaszonym do połowy tarasie. Podłoga w tym pomieszczeniu bo nie domu „chodziła” jak na statku podczas sztormu. „Dom” wywarł na mnie ogromne wrażenie, pamiętam do dziś.
A więc jadę z MM na festyn.
Farba na włosach położona podobnie na paznokciach lakier. Koniec mojego szykowania. 😃
cdn……
Zajechaliśmy wcześniej bo lepiej posiedzieć na łonie natury niż w domu w oczekiwaniu na moment wyjazdu.

Zanim zespół muzyczny nastroił instrumentu muzyczne my już byliśmy w połowie naszego dania. Gdy muzycy zaczęli grać polkę jedną za drugą to nie mogłam usiedzieć. Nie mam oporów, tremy i publiczność nie robi na mnie wrażenia. Chcę tańczę, skaczę i schodzę, tym razem z trawnika kiedy ja chcę.
Rozruszałam towarzystwo a było wiecej młodych ludzi niż 2 lata temu.
MM również był bardziej chętny do tańców niż zwykle.
Wyskakałam i wybawiłam się. Było bardzo wesolo. Pobawiłam się w kółeczku z maluszkami, najmłodsze nie miało 2 latek. Tańczyłam z panią która miała Parkinsona. Tyle tego było że trudno wszystko opisać.
Świetna zabawa i będzie niezapomniana.
Po to właśnie pojechaliśmy tam aby dobrze się bawić i tak było.
Leave a comment