ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

Godzina po południowa, czas rozpocząć przygotowania do jutrzejszego wyjazdu. Nie odwiedziłam w tym roku żadnego salonu kosmetycznego, doszłam do wniosku, że takie zabiegi mogę sama zrobić w domu. Niezbędne kremy do pielęgnacji twarzy i ciała posiadam. Masowanie ciała oraz twarzy zrobię sobie również sama, nie lubię gdy obcy ludzie i obce ręce, mnie dotykają.

Zastanawiam się też czy w ogóle potrzebuje jakichkolwiek masaży i specjalnych zabiegów jeżeli mam jakieś ułomności czy zabieg poradzi sobie z tym, w ciągu jednego seansu. A więc tak jak napisałam rozpoczynam zabawę.

Na pierwszy ogień poszły paznokcie. Trochę wyrównania i wypiłowania na pewno potrzebują ale….biorę to pod uwagę, że nikt nie będzie biegać ze szkłem powiększającym i sprawdzać ich perfekcyjnego stanu. Tipsy muszę przykleić dzisiaj, jutro będzie już za późno nawet na pomalowanie. Zapach kleju oraz lakieru (nie które tak mają) bardzo długo unosi się w powietrzu. A ja przecież, śmierdzieć nie chcę. Lewa ręka zrobiona. Ufff teraz za prawą rękę się zabieram. Drugie uff i paznokcie skonczyłam.

Miałam zrobić płukankę koloru miedzianego na włosy ale zrezygnowałam. Mogę zepsuć to co fryzjerka zrobiła, a później będzie płacz i zgrzytanie zębów. Jest bardzo dobrze, ale chcę lepiej, a wyjdzie gorzej. Zrobie zmianę po Sylwestrze.

Muszę iść na podasze, przynieść czułenka i inne buty, torebki i ciepły płaszcz. Toż kurtki na cudo jakie będzie na mnie nie nałożę kurtki. Byłaby całkowita profanacja.

Pamiętam jak moja Mamusia prawie każdego roku wujeżdżała z Tatusiem na bal sylwestrowy. Oj oj nie lubiłam tych dziwnych fryzur, ale co ja dziecina wiedziałam o ówczesnej modzie. W nocy opiekowała się nami sąsiadka. Rodzice wracali koło południa. Szczęśliwi i uśmiechnięci. Lubiłam bardzo jak wyjeżdżali nie tylko na bal, ale i na wczasy. Lubiłam patrzeć na ich szczęście.

Przyniosłam z poddasza 5 par pantofli, 3 pary pasujące w 100%, 2 pary czarne. Czarne mogą być w osteczności. Torebeczki wieczorowe wszystkie dobrane do pantofli. Jutro będę przymierzać.

Ubranie na po sylwestrze też już wybrałam. Bo też trzeba jakoś wyglądać na śniadaniu. Po śniadaniu wracamy do domu.

Posted in

2 responses to “Przymierzanie”

  1. cutierski Avatar
    cutierski

    Happy New Year!

    a jakies zdjecie? tego cudo?

    Like

    1. ogryzek zycia Avatar

      Na pewno będzie.
      Szczęśliwego Nowego Roku 🎈

      Like

Leave a comment