MM wyjechał po pizzę o 6pm. Jest już 6:35pm a jego nie ma. Zamówił przez internet i tylko do odbioru, kolejki nigdy tam nie ma bo to wszystko z dostawą lub na wynos.
no i co?
MM nie ma i pizzy nie ma, a ja głodna. Głodna do kwadratu bo lampkę wina już wypiłam i konia z kopytami bym teraz zjadła.
W zasadzie to tylko dziś śniadanko zjadłam a na lunch jabłko.
A dziś byłam jak mróweczka i tu i tam i to i tamto zrobiłam. Przecież siłownię z rana też zaliczyłam.
A pizzy jak nie było to nie ma.
Widzę MMa na appce kręci się koło pizzerni. Może tak się zakręcił, że stracił kierunek.
Kamera pika już jest MM i pizza !!!!!
Pizza z ananasem i innymi dodatkami z Domino’s dla mnie jest najlepsza.
Tak, tak, co kto lubi, nie będę się spierać, bo o gustach się nie dyskutuje.
Pochłaniam pizzę popijając czerwonym winem musującym.

Proszę przemilczeć. Przecież wiem co jem. Przecież nie powiem MMowi, że spalona, spalone omijam. Powiem to poczuje się winny, a przecież nie miał wpływu na to, że ktoś za długo przetrzymał w piekarniku. A że to młodzi ludzie pracują… mogł/a dziewczyna/chłopak zamyślić się, marzyć o lepszym życiu a nie w pizzerii itp.
pizza jest bardzo dobra, omijam brzegi. MM co chwilę pyta czy smakuje.
prawdę mówiąc SMAKUJE.
Przypalone brzegi pizzy oddam John ( Dżonemu). Kto to jest? A mój przyjaciel szop. Podchodzi bardzo, bardzo blisko. Mówię do niego bardzo łagodnie. Nie, z ręki nie je. Jeść z mojej ręki nigdy nie będzie. To jest dzikie zwierzę i niech takim zostanie, mogę dokarmiać ale nie mogę zabierać mu wolności. Wolność dla tego zwierzaczka to jest jego cały świat, gdybym nawet umierał z głodu na pewno nie chciałaby skończyć żywot w klatce.
Gdy byly przymrozki przychodził zawsze sam i każdego wieczoru. Kilka razy już był w naszej kuchni i nie spieszno mu było wychodzić. Teraz zamykamy psie drzwiczki aby nie chodził po całym domu.
Ociepliło się co drugi lub trzeci dzień nas odwiedza. Może planuje założenie rodziny, a to już zajęcie/praca na 24/7.
Wczoraj go nie było, możliwe, że dziś się pojawi. Martwi mnie, że jest taki ufny, a ludzie nie są tylko dobrzy.
Gdy on idzie, zapala się światło na rogu domu na backyard. Czeka na niego pełna miska. Muszę zabrać kamerę z podglądu myszy, których nie ma, i postawić na zewnątrz na podgląd John. Ale to jutro.
Co dziś robiłam?
Spieszę z odpowiedzią.
Remontu było najmniej,
Rabatki tulipanowe robiłam. Zabezpieczałam przed szkodnikami jakie są wiewiórki. Głupie wygrzebują cebulki ale nie jedzą. Rozumiem gdyby zżarły to mała strata dla mnie. Zwierzaki najedzone no i dobrze ale wygrzebie i zostawi. Nie widzę w tym sensu ich działania. Rabatki oraz donice zabezpieczałam metalową siatką. Metalową siatkę musiałam pociąć, nożycami do metalu. Mało tego, przybić do podłoża aby wiewiórki nie mial dojścia. Napracowałam się dziś bardzo, oprócz tego musiałam też zrobić co nie co na komp do pracy.
Szczerze mówiąc, jutro i piątek jadę do pracy, to trochę odpocznę od domu.
Leave a comment