Dziś była siłownia. Godzina i ani minuty mniej czy więcej. Podobnie jak wczoraj ćwiczenia rozpoczęłam od roweru. Poruszając nogami, ćwiczyłam szyję. Dobrze, że muzyka była włączona na sali, w przeciwnym razie ludzie by pouciekali. Nie miałam słuchawek w uszach, to co słyszałam w mojej szyji to było coś strasznego. Trzaski, trzaski i jeszcze raz trzaski. A ja dziwiłam się, że głowa często boli. Boli bo jak to ma prawidłowo funkcjonować, jeśli nie jest sprawne? Tym razem oprócz kręcenia głową dodałam ćwiczenie wyciągania szyji. Wyciągałam do chwili aż poczułam naprężenie ścięgien, żył i mięśni. Trzaski pozostały ale będę nad tym pracować.

Następnym sprzętem była maszyna do ćwiczenia bioder i ud. Podobnie jak wczoraj. Jedna maszyna rozpycha kolana na zewnątrz. Druga maszyną trzyma kolana razem i należy siłą ud i kolan rozepchnąć na zewnątrz ramiona urządzenia.

To jest idealne urządzenie na ćwiczenia bioder. Oczywiście gdy nie mamy problemów i biodrami oraz kolanami. Nie posiadamy inplantów w kolanach i biodrach. W tym przypadku należy stosować się do zaleceń lekarza.
Przeszłam na następne urządzenie do ćwiczeń i wzmocnienia kolan.

Na tym urządzeniu zrobiłam w powolnym rytmie 25 ćwiczeń.
Następne urządzenie którego zadaniem jest utrzymanie prostej sylwetki. Ćwiczenia na górną część pleców oraz barki. Zrobiłam około 50 ćwiczeń i przeszłam na ostatnie w tym dniu urządzenie….🦶🦶🦶🦶👣👣👣

Elliptic jest wspaniałym urządzeniem wspomagającym utrzymać dobrą sylwetkę.

Pozostały czas do ukończenia pobytu na siłowni spędziłam na elliptiku. Gdy poruszałam nogami do przodu było wszystko dobrze. Zaczęłam poruszać nogami do tyłu ….w tej pozycji odczuwałam lekki ból w lewym kolanie.
Myślę, że w piątek powinnam skupić się bardziej na ćwiczeniach na elliptiku. Nie mogę dopuścić aby to co kiełkuje w kolanie stworzyło jakiś stan zapalny.
Jak widać, jestem dobrej myśli, zapału i nawet w dobrej kondycji. Jedynie kręgi szyjne mnie martwią i lewe kolano.
Wiem że dam radę.
A było to 14 lat temu, kupiliśmy ten dom i pracy miałam bardzo, bardzo dużo. Pracowalam zawodowo tylko na 1/4 etatu, więc miałam bardzo dużo czasu. Szykowałam dla córci 2 pokoje z łazienką i garderobę. Remontowałam podpiwniczenie. No i taka zapracowana, zamyślona, stanęłam na listwy, które były rzucone przez poprzedniego właściciela, w nieładzie na podwórku. No cóż, upadłam. Na chwilę straciłam przytomność. Ręka bardzo bolała ale zdecydowałam, że pogotowia nie potrzebuję. Nockę przemęczyłam się i na drugi dzień córcia zawiozła mnie do lekarza. Orzeczenie: pęknięta główka ramienia, lepiej żeby była połamana. Czekało mnie długie leczenie i rehabilitacja. Na rehabilitacji byłam może dwa razy. Poszłam na GYM, (od zawsze jestem członkiem) rozpoczęłam rehabilitację pod własnym okiem. Byłam przerażona ograniczeniem jakie miałam po zdjęciu czegoś podobnego do gipsu. Nie pamiętam dokładnie jak długo ramię było unieruchomione ale na pewno więcej niż 6 tygodni.
Słuchałam swego organizmu i ćwiczyłam. Bardzo długo ćwiczyłam. Ramię sprawne jest w 100%. Nie muszę słuchać rehabilitanta, który nie rozumie mojego ograniczenia i bólu. Dokładnie wiem, że podczas rehabilitacji zawsze ale nie koniecznie, występuje ból. Ale to ja dawkuję sobie ten ból a nie osoba która nie rozumie w jakich granicach jest moja wytrzymałość na ból.
Szyję będę ćwiczyć i będzie wszystko ze mną dobrze, potrzebuje jedynie cierpliwości i systematyczności.
Następne ćwiczenia w piątek.
Leave a comment