ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

Dzień Walentynek

dobiega końca. W pracy było przyjemnie i trochę luzu. Gdy wróciłam do domu, spostrzegłam, że kupiona nowa pralka nie została dostarczona. Widełki czasowe na dostawę nie zostały jeszcze przekroczone, więc nie było czym się martwić.

Wykorzystałam piękną pogodę i podmuchałam jesienne, tak jesienne liście na miejscu parkingowym. Nie raz wspominałam, że mój yard to nie miejsce na basen, pole golfowe, warzywniak, nawet nie na rabatki kwiatowe, tyle co wygospodarowałam na posadzenie kwiatów to i tyle mam. Kwiaty muszą sobie radzić i kwitnąć bardzo szybko do rozpoczęcia lata bo później mają tylko cień. Mam drzew bardzo dużo, to i liści bardzo dużo. Oczywiście jest dużo chętnych firm do „pomocy”, ale cena zwala z nóg.

Wracając do mego dmuchania, duży wór został wypełniony liśćmi. Gdybym tak się zmobilizowała to bym i dokończyła ale… Walentynki przecież.

Nie doczekałam się na MM, jeden meeting za drugim, więc zjadłam kawałek torta sama.

Wczoraj po pracy kupiłam torcik sobie i drugi torcik córci. Ona też przed komputerem od rana do nocy. Wiedziałam, że nie ma czasu na żadne zakupy jej przyszły mąż też czasu nie ma. Więc jadąc do córci, zajechałam do sklepu kupiłam jej kolacje i w korach dojechałam po godzinie. Faktycznie nic nie jadła cały dzień a to już godz. 5pm.

Chwilę porozmawiałyśmy, ona do komputera a ja w korki i w godzinną powrotną drogę.

We talked for a while, she went to the computer and I got into the traffic jam and set off on the hour-long journey back.

Dobrze, że jej ten torcik kupiłam bo nawet Walentynek by nie miała.

MM kwiatki mi wręczył już we wtorek, bo wiedział, że będzie jak przywiązany do kom. Ale ja nie jestem ani zdziwiona ani zdenerwowana.

Odpowiedzialna praca wymaga poświęcenia.

MM zarezerwował stolik na jutro do restauracji z dancingiem. Jutro sobie poskaczę.😀🤣💃🏻

Niestety ale pralki nie dostarczyli. Podobno wszystko wina komputera bo zgubił nasz termin dostarczenia sprzętu.

Tylko ja się pytam, kto obsługuje te komputery? Jeśli AL to jest podobno INTELIGENCJA, nie powinna nic zgubić, jeśli człowiek, co za gamoń że nie dopatrzył w jakie literki i cyferki klika.

Podobno pralka ma być jutro, a w najgorszym wypadku w następnym tygodniu. Jednak będę musiała wybrać się do publicznej pralni, szczerze mówiąc nigdy nie byłam i będzie to dla mnie wyzwanie i odkrycie.

Podnoszę kieliszek z winem do góry i życzę wszystkim miłych Walentynkowych snów.


Valentine’s Day

is coming to an end. It was nice and relaxed at work. When I got home, I noticed that the new washing machine I had bought had not been delivered. The delivery time frame had not yet been exceeded, so there was nothing to worry about.

I took advantage of the beautiful weather and blew autumn leaves, yes autumn leaves on the parking space. I have mentioned more than once that my yard is not a place for a swimming pool, golf course, vegetable garden, not even for flower beds, what I have saved for planting flowers is all I have. The flowers have to cope and bloom very quickly until the beginning of summer because later they only have shade. I have a lot of trees, so a lot of leaves. Of course there are many companies willing to “help”, but the price is jaw-dropping.

Returning to my blowing, the large bag was filled with leaves. If I had mobilized myself I would have finished it but… Valentine’s Day after all.

I didn’t wait for my husband, one meeting after another, so I ate a piece of cake by myself.

Yesterday after work I bought a cake for myself and another for my daughter. She was also in front of the computer from morning till night. I knew she didn’t have time for any shopping and her future husband didn’t have time either. So on my way to my daughter’s, I stopped at the store, bought her dinner and got there in an hour. She hadn’t eaten anything all day and it was already 5pm.

We talked for a while, she went to the computer and I got into the traffic jam and set off on the hour-long journey back.

It’s good that I bought her this cake because she wouldn’t even have a Valentine’s Day.

My husband gave me flowers on Tuesday, because he knew he would be glued to his computer. But I am neither surprised nor upset.

Responsible work requires sacrifice.

My husband booked a table for tomorrow at a restaurant with a dance. Tomorrow I’ll jump.😀💃🏻

Unfortunately, they didn’t deliver the washing machine. Apparently it was all the computer’s fault because it missed our delivery date.

I’m just wondering, who operates these computers? If AL is supposedly INTELLIGENCE, it shouldn’t lose anything if a human, what an idiot, didn’t notice what letters and numbers he was clicking on the computer keyboard. I’m so angry.

The washing machine is supposed to be here tomorrow, or worst case scenario, next week. However, I will have to go to a public laundromat, I have never been there, to be honest, and it will be a challenge and a discovery for me.

I raise my glass of wine and wish everyone sweet Valentine’s Day dreams.🍷

Posted in , ,

Leave a comment