następną rocznicę ślubu.
Planowaliśmy pojechać ponownie na Arubę. W marcu, pogoda tam wspaniała. Jedzenie dobre, rozrywek wystarczająco ale….Jeśli jest ale…to oznacza pojawienie się problemów.
Największy problem, to zobowiązania zawodowe.
Dziś jestem w pracy a MM przed kom. W domu. Wieczorkiem wyjdziemy do naszej osiedlowej knajpy i tam przy piwku pogawędzimy. Bez obawy, biorę medycynę na ciśnienie i ono jest teraz jak u noworodka.
Jak widać, moje planowanie przeważnie mija się z wyznaczonym celem.
Chociaż w remoncie są postępy. Kończę czyszczenie fug, a ta praca jest nie tyle ciężka co kurząca. Dwie maski na twarzy ale co 20-30minut zmieniam je i przy okazji robię przerwy. Po zakończeniu prac kurzących, pozostanie malowanie. Ale to jeszcze troszkę potrwa. Szafki mają usunięte listewki ozdobne i trzeba części które są przytwierdzone wyszlifować w łazience. Drzwiczki i szuflady mogę wynieść do garażu i tam szlifować i malować. Jeszcze wymiana zawiasów zewnętrznych na wewnętrzne mnie czeka.
Planowanie nie jest moją mocną stroną jak widać, ale też zależy jakiej dziedziny dotyczy, no i muszą być ujęte wszelkie zależności.
Może później, zrobię podsumowanie naszego zawiązku. Tylko pytanie komu to potrzebne. Może kiedyś zrobię album, ale ….. kto to będzie oglądać. MM nie jest ojcem moich dzieci a ja nie jestem matką jego dzieci. Wniosek nasuwa się jeden. Ze strony dzieci brak zainteresowania. Z mojej? Też brak bo nawet do ślubnego albumu nie zaglądam. Ciągły brak czasu, może kiedyś jak już będę na stałe siedzieć na kanapie.
Na pewno nie teraz.
Leave a reply to ogryzek zycia Cancel reply