Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!
Nikt, dosłownie, nikt nie umie żyć. Nie ma takiej książki aby nauczyła nas życia. Nawet jeśli byłaby możliwość ponownego urodzenia, wciąż popełnialibyśmy błędy i wciąż mielibyśmy nadzieję na lepsze jutro. Szczęścia na następne chwile jakie mamy do przeżycia.
Drugi tydzień pada, nie zapowiada się następny deszczowy tydzień. Nie jest przyjemnie jak jest mokro, a do tego trzeba dodać ciemności panujące na zewnątrz. Temperatura również znacznie opadła. Z 35°C na dzisiejsze 18°C, to znaczący opad w stopniach.
Jednym słowem trzeba się przyzwyczaić.
Już mamy za sobą wszystkie większe uroczystości. Wczoraj obchodziliśmy (3 sierpnia) moje i MMa urodziny. Ja 2 on 4 sierpnia. Miało być inaczej ale wyszło i inaczej i lepiej. Wracamy do swoich zajęć. MM jest już w pracy, a ja mam dziś wolne, więc trochę pogrzebię się w łazience.
Niestety remont się przedłuża, ale i siebie nie popędzam. Mając pracę zawodową i inne zajęcia, to i tak dobrze mi idzie. Sufity i ściany pomalowane. Podłoga powoli szykuje się do układania listew. Kabina prysznicowa włącznie z nowymi drzwiami jest gotowa. Obudowa wanny wyszła fenomenalnie. Pracuję nad częścią sedesową. Muszę zdjąć stary sedes. Nie jest taki stary ale wymieniam go na sedes jajko z różnymi bajerami. Znów należy doprowadzić elektrykę. A na poddaszu zepsuł się włącznik światła. Trzeba naprawić, takie niespodzianki spotykają mnie w trakcie prowadzonego remontu. Nadmienić muszę, że jeśli humor nie dopisuje to nawet nie myślę o remoncie bo mogę wszystko spartaczyć. Nie raz się tak mi przydarzyło, podobnie jak z pieczeniem ciast i chleba. Zły humorek, niezadowolona lub poddenerwowana, powinnam stać jak najdalej od kuchni i remontu.
Dziś instaluje pokrywy na kratki wentylacyjne i nie tylko sufitowe oraz zmiana zawiasów drzwiowych co zmieni mi kierunek otwierania drzwi. W obecnej chwili drzwi otwierają się do środka ma sedes. Nie wnikam, kto tak kiedyś instalował, poroniony pomysł. Drzwi będą się otwierać w kierunku łazienki. Gdy MM ujrzał co robię to zawrócił z prędkością światła i uciekł do swoich zajęć. Szczerze mi powiedział
nie wiem co robisz bo się na tym nie znam, ale czy to dobrze będzie to chyba tylko ty o tym wiesz….
Dziś mogę pozwolić, j e s z c z e, na leniwy dzień.
Z tarasu w tym roku korzystaliśmy tylko 4 razy. Na więcej pogoda nam nie pozwoliła. Podało, lało, błyskało każdego dnia. Ootrafiła taka pogoda utrzymywać się przez cały dzień, a nawet i w nocy. Jeśli nie padało w ciągu dnia a koniecznie od południa. Jeśli nawet wyskoczył niezapowiadany pogodny dzień to…parasol był połamany. Któregoś razu wykorzystyjąc kilka bezdeszczowych godzin, usiadłam pod rozłożonym parasolem, znienacka przykrył mnie całą. Miałam szczęście, że ciężkie ramię parasola nie uderzyło mnie w głowę a upadło obok. Po tym zdarzeniu, rozpoczęły sie poszukiwania (bez skuteczne) części mocującej ramię parasola. Kilka tygodni minęło, aż wyczerpaliśmy wszystkie możliwości zakupu, złamanej części. Pozostało zamówić nowy parasol. Nawet gdy dostarczono, nie rwałam się do demontażu starego i zainstalowanie nowego parasola. Wszystkie części bardzo ciężkie. Czekałam na MM, aż wygospodaruje czas. Wolnego czasu miał jak na lekarstwo.
Nowy złożony parasol czekał, a gdy już można było pod nim posiedzieć to…..ulewy i mokro.
Kwiaty przekwitły lub zalane zgniły. Zielsko rośnie do nieba. A komary tylko korzystają.
Właśnie wyszłam na deck z kawą. Bo dlaczego nie, słońce jeszcze nisko, nie pali. To była minuta, kiedy wstałam i uciekłam do wewnątrz. Nie chcę być śniadaniem dla komarów i pająków.
Zanim następnym razem zechcę skorzystać z „uroków” mego ogrodu, powinnam: wykosić, wypielić, przekopać, opryskać, no i zmęczona paść na sofę.
Takie miałam możliwości odpoczynku w Polsce i podobnie tutaj.
Wczoraj mieliśmy July 4th Dzień niepodległości. W moim mieście odbywa się największy bieg niepodległości 10K. Nie ma większego w USA. Rejestracja odbywa się online. Jeśli jesteś członkiem klubu, masz zapewnione miejsce w biegu, w przeciwnym wypadku odbywa się loteria na uczestnictwo w biegu. Pierwszy bieg odbyłam w 2009 roku, wylosowałam uczestnictwo. Jak dobrze pamiętam dwa razy, nie miałam szczęścia w loterii. Ostatni mój bieg był 2019. Pandemia wstrzymała mnie, aż do obecnego roku.
Mąż, ja i mój syn zdecydowaliśmy brać uczestnictwo w biegu w tym roku. Mąż oraz ja specjalnie nie szykowaliśmy się. Mąż kilka raz pobiegał po dzielnicy. Ja oprócz GYM nie biegałam. Nie miałam czasu, przygotowania córci do wesela, a później ceremonia ślubna. Zdrowie nie dopisywało, jakieś wirusy po mnie chodziły nawet przed samym ślubem córci rozchorowałam się. W ciągu kilku dni spadła waga o około 8kg. Nie byłam pewna czy będę w stanie uczestniczyć w zaślubinach. Syn co drugi dzień biegał i w dalszym ciągu biega, on 10k pokonał w 55 minut, ja wypociłam te 10K ponad 2 h, mąż podobnie jak ja. Miało być, że ja na mecie stanę pierwsza ale stało się inaczej.
Pomiędzy 3 a 5 milą miałam kryzys. Bolały podeszwy u stóp, zastanawiałam się nad zrezygnowaniem. Ale jakoś doczłapałam się do 4 mili i wpadłam na genialny pomysł. Jeśli woda wlewana do sportowych butów nie pomoże, zrezygnuję. Ludzie chwytali wodę w kubeczkach i pili, a ja wlewałam do butów. Poczułam ulgę. Przy każdym “prysznicu” (woda z urządzeń polewała ludzi) zatrzymywałam się i pozwalałam sobie na dokładny “prysznic”. Tak idąc i biegnąc stanęłam na “podium” z wynikiem 335 dla mojej grupy wiekowej, a było nas 377. Jeszcze chwila a byłabym po za marginesem.
Zajęłam 42 096 miejsce z wynikiem czasowym 2:09:32.
Muszę się przyznać, że w momencie kryzysowym zeszłam z trasy i usiadłam na murku obok mężczyzny w średnim wieku. Nie byłam w tamtym momencie pewna czy biegnę dalej czy już z uczestnika 10K staję się obserwatorem biegu. Porozmawiałam z mężczyzną i to on dodał mi sił psychicznych. …została ci niecała mila, spróbuj, bo szkoda teraz rezygnować jeśli już tyle przebiegłaś…. masz rację powiedziałam, zobaczę jak wstanę czy zdołam iść……
Wstałam i poszłam-pobiegłam, jeszcze na odchodne, pomachałam mu moim wiatrakiem. Dosłownie przed finiszem podbiegłam do grupy policjatnów ..
I did it, i did it!!! krzyknęłam
Jeden z nich przygarnął mnie ramieniem i pogratulował. Inni życzyli przejścia/przebiegnięcia przez metę która już była tuż przede mną.
W biegu uczestniczyło ponad 55 tys. osób, co uczyniło ten rok największym od 2019 roku w ilości uczestniczących osób.
Po odebraniu koszulki, spotkałam się z synem i MM. Odeszłam dosłownie kilka metrów i złapał mnie silny skurcz za łydkę prawej nogi. Dosłownie kładł mnie na ziemię. Zabezpieczyłam się w tabletki ale nie sobie lecz na wypadek jak skurcz złapie mego męża. Co dziwne jego nie złapał a ja leżałam już na chodniku. Syn podał mi 2 tabletki od skurczów nóg. Przeszło po kilku minutach i mogłam już iść do ulicy gdzie zamówiony Uber czekał. Syn okazał się bardzo troskliwym, nie miałam nigdy większej okazji tego zobaczyć i odczuć. Że córcia jest opiekuńcza to od dawna wiedziałam, syn zawsze zajęty, jego grafik pracy oraz po za służbowe zajęcia jak bieganie i klub Jiu-jitsu, robi go wypełnionym po brzegi.
Jestem z siebie zadowolona a MM już zarejestrował nas na 10K na następny rok.
Tylko….potrzebny trening, bez niego nie startujemy. OK.
Wiatrakiem wymachiwałam przez cały dystans, a nawet jak już zeszłam z mety.
Mam na video jak finiszuję wymachując wiatrakiem. Nie było mi ciężko go nieść, miałam ogromną frajdę.
Gdy szłam daleko przed MM, mógł mnie widzieć w jakim miejscu jestem, później stracił mnie z oczu bo za daleko.
Gdy człapałam z bolącymi stopami, MM zrównał się ze mną, a jak przysiadłam na murku on był pierwszy na mecie.
Z ponad 55 tysięcy uczestników ja jedyna miałam wiatrak niesiony nad głową i jeszcze jeden mężczyzna flagę. Nikt więcej nie posiadał żadnych flag nad głową lub wiatraka. Nieśli malutkie flag lub inne ozdóbki.
Tak zrobiłam to i nie to że jestem z siebie dumna. Jestem zadowolona.
What are 5 everyday things that bring you happiness?
I am naturally happy but sometimes I need a boost.
1. Go out on the deck in the morning and breathe deeply. Breathing I feel the world and as if new life was entering me.
2. At the sight of flowers in a vase and blooming in the garden, my face smiles. Then I feel the desire to touch each flower.
3. GYM allows me to maintain good condition which gives me mobility and more energy.
4. Listening to music (depending on the genre) is calming or … liberating dancing with closed eyes and a smile on my face. And the world somewhere there spins with me.
5. My family … when they are happy, I am a hundred times.
The order is random or depends on the day and my feelings and sensations.
To see, feel and experience all this, a person must be healthy. Pain and suffering hide our happiness somewhere deep inside us or simply destroy it.
Z natury jestem szczęśliwa ale czasami potrzebuję bodźca.
1. Wyście o poranku na deck i pooddychać głęboko. Oddychając czuję świat i jakby nowe życie we mnie wstępowało.
2. Na widok kwiatów w wazonie i kwitnących w ogrodzie, buzia mi się uśmiecha, wtedy odczuwam chęć dotknąć każdego kwiatka.
3. GYM pozwala mi na utrzymanie dobrej kondycji co dodaje mi mobilności i większej energii.
4. Słuchanie muzyki (w zależności od gatunku) jest uspakajające lub …. wyzwalające taniec z zamkniętymi oczami i uśmiechem na twarzy. A świat gdzieś tam wiruje wraz ze mną.
5. Moja rodzina … kiedy oni są szczęśliwi, ja postokroć.
Kolejność jest przypadkowa lub uzależniona od dnia i moich odczuć i doznań.
Aby to wszystko widzieć, czuć i doznawać człowiek musi być zdrowy. Ból i cierpienie ukrywa gdzieś głęboko w nas nasze szczęście lub po prostu niszczy.
zaczynam planować swoje życie. Mimo że nie lubię planować, muszę to zrobić bo wiele spraw oczekuje na pochylenie się nad nimi.
Powracam do remontu i pracy.
To wyżej było w środę.
Dziś czwartek jestem w przychodni lekarskiej. W poczekalni pusto, za ładna pogoda żeby chorować. Zawsze jest jedna lub dwie osoby spóźnione lub za wcześnie przyszły. Nie ma kolejek bo wszystkie wizyty mają ustalone godziny.
Nikt mnie dziś nie wyleczy ale….może jakaś zmiana lekarstw.
Lekarstwa nowe i stare przypisane. Krwi 10l pobrali i do domu odesłali.
A tak na prawdę, od recepcjonistki do całej obsługi przychodni wszyscy byli mili, uśmiechnięci, pomocni i rzyczliwi. Aż żyć się chce.
Zajechałam do polskiego sklepu gdzie wszyscy posługują się j. angielskim. Kupiłam na lunch gołąbki. Uszczęśliwiłam MMa, był zachwycony jedzonkiem. Ptasie mleczko też kupiłam.
The introduction of computers was the beginning of a new era, it continues and is still developing. I watch this rapid development with curiosity and concern.
What tattoo do you want and where would you put it?
photo from the internet
tattoo shop were just being created, I wanted to get a tattoo on my right leg just above my ankle.
It was supposed to be a butterfly, and since colors weren’t used at that time, it would be a black butterfly. I thought about it for quite a long time because I was afraid of complications related to this procedure.
A few days later, while walking past a church, I got tangled in metal wires. I injured my left leg very badly.
The leg healed for a long time
I gave up on getting a tattoo. I admire these works of art on others, but not on my body.
Na zdjęciu powyżej, tulipany są w sklepie do sprzedaży. Nie kupuję takich, już nie kupuję. Przekwitają bardzo szybciutko. Od zakupu 1 dzień. Moje tulipany dopiero wschodzą, ale mam 2 z cebulek z zeszłego roku. Uzbroiłam się w cierpliwość i czekam.
Dziś zrobiłam zakupy kwiatowe i coś do kwiatów.
Kupiłam trochę bratków i w zasadzie wszystko co kupiłam posadziłam.
Pierwszy raz kupiłam fiołki alpejskie. Muszę poczytać jak z nimi się obchodzić.
Even the most confident person has doubts, but this person does not show them, does not reveal them.
For the general public, will play an unwavering person, only knows what is going on within four walls.
I don’t know such a person because my friends are sane, they make mistakes that they fix, they have life problems and live their lives without pretending.
Ale nie ma jak spać. To będzie czuwanie. Idą tornada z Alabamy i wogóle nie tracą na sile moje County jest zagrożone. Na razie tylko wieje bardzo mocno, u córci grzmoty walą. Ona z I. zrobili posłanie pod schodami. My w razie alertu pobiegniemy do piwnicy. Na wszelki wypadek przyszykowałam kurtkę przeciwdeszczową, chociaż temperatura 22 na plusie ale, emocje swoje zrobią.
Tornado już na naszej ulicy było. Połamało drzewa sąsiadowi i całkowicie zniszczyło dach innemu sąsiadowi. Wtedy z synem i córcią schowaliśmy się w piwnicy. MM pracował poza granicami i jego tą „atrakcją” ominęła. Straszny huk, wiatr i okropny deszcz.
Czekaliśmy aż się rozpogodzi. To była godzina popołudniowa.
Znów bardzo wieje. Teraz jest 10:30pm, a więc ciemno i nie powiem, że nie strasznie.
Nie wiadomo z której strony zakręci. Czy wogóle zakręci.
Daleko ryczał jakiś motor, moja wyobraźnia płata już figle, początkowo odebrałam jako syreny. Ustawione alerty w iPhonie milczą.
11:20pm
Błyska. Ale licząc sekundy od błysku do odgłosu grzmoty to jakieś 15km. Słychać nak nadchodzi i oddala się wiatr.
11:48pm
Syreny u córci wyją. Jedno tornado przeszło bokiem, czeka na następne. U mnie oprócz deszczu, wiatru i błyskawic, nic nie ma.
Będę zasypiać.
3:42am
Tylko deszcz leciutki pada. Podobno do 5am przestanie.
Niestety ale nie dla wszystkich tornado przeszło bokiem.
The number of storm-related deaths confirmed in each state are as follows:
Missouri: 12
Kansas: 8
Arkansas: 3
Mississippi: 6
Texas: 3
Oklahoma: 1
To są tylko cyfry, ale to są ludzkie tragedie. Dużo ludzi ucierpiało.
Oglądałam prywatne videa oraz zdjęcia. Przykry widok.
What strategies do you use to cope with negative feelings?
I support myself with sports. I go to the gym at least 3 times a week.
The first, second I listen to calm music. Music helps to such an extent that when I listen to the melody I forget about not only problems but also the world.
The third support is physical work in the fresh air. An oxygenated body falls asleep more easily.