ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

  • Zachód księżyca

    Przed pracą byłam na GYM.

    Dziś dałam z siebie trochę wysiłku. Słucham swego ciała i postępuję zgodnie z jego fizycznymi potrzebami. Troszkę zmieniam ćwiczenia dodając inne lub odejmując.

    Chciałam skorzystać z maszyny na której kiedyś ćwiczyłam. Okazało się, że to było kiedyś i lepiej tę maszynę omijać. Mój kręgosłup jest w obecnej chwili za słaby. Tam gdzie mogę dołożyć ciężaru to stopniowo dokładam.

    Powiem, że widzę zmiany na moim ciele i samopoczuciu. To napawa mnie nadzieją, że mogę więcej. Jeszcze tak bardzo nie zastygłam. 🤣🏋️‍♀️ W zasadzie to mi nie grozi, ale niektóre mięśnie i stawy mogą być mniej mobilne.

    Nie na darmo mówi się….ruch to zdrowie… a ja dodam, ruszajmy się ale z głową.

    Jutro planuję dzień wolny od ćwiczeń. Jeśli przebudzę się przed 5am to przecież nie będę leżeć i marnotrawić czas, który można mądrze i zdrowo wykorzystać.

    Ten tydzień mam w pracy bardzo dużo do zrobienia i myślałam, że nie da się pójść na GYM. Ale jak widać, wystarczyło wstać przed świtem i wszystko się pięknie ułożyło.

    Zmiana czasu jest bardzo dokuczliwa. 7:30 am i jeszcze ciemno.

    No nic, jak się nie ma na coś wpływu, trzeba to zaakceptować.

  • Przedłużony Dzień Kobiet

    Dzień pracowy był wciąż uroczysty. Niespodziwałam się żadnych kwiatów z tej okazji.

    Obdarowana zostałam różyczkami.🌹

    Wszystko co miłe niech trwa najdłużej.

  • Tylko ja wiem jak bardzo mi się nie chciało wstawać. Dudniący deszcz za oknem nie mobilizował do wstania z łóżka. Kombinowałam szukając wymówkę nie pójście na GYM. Nie znalazłam ale wytłumaczyłam sobie, że jeśli się przebudził to szkoda czas marnować na czytanie i tak już wcale nie tak nowych News. Czytając świata nie zmienię, ale swoją sprawność fizyczną jeśli pogimnastykuję się to na pewno.

    Niby wczoraj spakowałam się, ale słuchawki gdzieś zostały. Dobrze że jest możliwość znalezienia urządzeń elektronicznych z poziomu zegarka oraz telefonu. Zaćmienie nocno mózgowe, jeśli nie zauważyłam słuchawek leżcych na stoliku.

    Czas zmieniony, to nie chce się wstawać kiedy za oknem ciemno i deszczowo.

    Na siłowni ludzi o połowę mniej niż zazwyczaj w poniedziałki.

    Bardzo miło spędziłam czas na siłowni, teraz przyszykować się do pracy i w drogę. MM już mi nie towarzyszy. Słomiany zapał i miliony przeszkód stoi na jego drodze.

    Pomimo deszczu, mam nadzieję na miły dzień.

  • Piątek 7 marzec

    Znowu tel nie podłączyłam do ładowania. A tylko sięgnąć i…to z pozycji leżącej. Nic na mnie nie działa, żadna ładowarka, leżąca, stojąca, wciskająca. Wszystkie zajmują miejsce na szafce nocnej, a w moim przypadku bezużyteczne. Nie położę, nie wcisnę. Ostatecznie pozostał przewód, tylko sięgnąć …… komórka znów mi siada. I tak w kółko, całe życie. czy to ja tylko tak mam?

    Czuję, że chyba humorek mi gdzieś uciekł. Idę po waleriankę, bo dziś uprzykrzę sobie życie.

    Wszystko mi zaczęło nagle przeszkadzać wzrokowo, słuchowo i węchowo.


    Wyszłam na zewnątrz, pochodzić, pooddychać rześkim porannym powietrzem. Nie, nie poszłam daleko tylko na back yard na mój chodniczek/ścieżkę. Która wymaga już remontu. 10 lat mi służył chodniczek i potrzebuje nie tylko ciśnieniowego mycia ale pewnych drobnych napraw. A ja nie mam czasu bo….czasami jestem cierpiąca, drugie czasami pracująca nad remontem i to wszystko muszę jakoś pogodzić z pracą zawodową. Lub inaczej, to wszystko wcisnąć pomiędzy pracę zawodową. Tak wcisnąć aby nic nie bolało i było zrobione.

    GYM nie muszę nigdzie wciskać, zaczynam teraz o 5 am, jedynie nie mogę być cierpiąca. GYM mi pomaga, jedynie muszę być ostrożna aby nie przedobrzyć.

    Dziś pogodę będziemy mieli bardzo przyjemną. Najwyższa w cieniu 20C.

    Niestety ale nie wyjdę na słoneczko, mam bardzo dużo zaplanowanej pracy w łazience.


    Prace remontowe podgoniłam ale jest następne ale…trzeba przeprowadzić elektrykę do części sedesowej. Planuję wstawić sedes podgrzewany z bidetem, a obok sedesu elektryki brak niestety.

    Wymyśl?

    A kiedy sobie będę dogadzać jak nie teraz. Wystarczy, już deskę klozetową owijać ręcznikiem. Deskę miałam drewnianą – za zimna, obita fabrycznie ceratą a pod nią gąbka – za zimno, plastikowa – za zimna. No moje cztery litery są nad wyraz delikatne i potrzebują ciepełka. Nigdy z ubikacji nie zrobiłam czytelni, to nie moja bajka. Ale ciepełko nawet na te kilka intymnych minutek muszę mieć.

    Wieczorkiem poprosiłam MM żebyśmy pojechali po jakieś ciasto bo robię się płaczliwa. No jestem teraz cierpiąca i moje gimnastyki niewiele pomagają. Boli mnie i już jestem zmęczona bólem aby to stłumić staram się czymś zająć.


    Sobota 8 marzec

    W zasadzie z remontu to tylko, mierzyłam. Nie udało mi się nic więcej, po za leżeniem, zrobić.

    Około 7pm usłyszałam że Dzień Kobiet. To jest moje święto, żadnego roku nie zapominam. Ale z powodu mego samopoczucia, umknęło. Raczej myślałam, że to w niedzielę jest Dzień Kobiet. Nic MMowi nie mówiąc, nakładając żakiet, MM zapytał dokąd się wybieram. powiedziałam, że po kwiaty. Szybciutko nałożył buty i w drogę. Kupiliśmy kwiaty i balona. Balona to MM dojrzał.

    Miałam swoje święto.


    Niedziela 9 marzec

    Do południa leżałam, spałam, włóczyłam się po domu. Nic mi się nie chciało. Starsza MM sobotnie spotkanie przełożyła na niedzielę. Dzisiaj spotkanie też przełożone na kiedyś tam. MM nie był w sosie cały dzień. No cóż z jego córką to ja nie pomogę. Mogę plecy podrapać, masaż stóp zrobić, ewentualnie jego pranie poskładać, coś specjalnego ugotować ale w rodzinne sprawy MMa się nie wtrącam.

    No i zrobiłam naleśniki nadzieniem był sernik kupiony w piątek. Sernik idealnie się nadawał. W piątek spróbowałam ale takiego sernika nigdy jeszcze nie jadłam. Ten sernik to nylon masa serowa na nadzienie do bułeczek lub naleśników. Teraz będę zawsze tak robić. Łatwiej, szybciej i najważniejsze…smacznie.

    Po naleśnikach musiałam odpocząć.

    Później zrobiłam gołąbki. A to z tej przyczyny, że ten tydzień mam bardzo zajęty i nie będę miała czasu na gotowanie czegokolwiek a tym bardziej na jeżdżenie po restauracjach. Nie przepadam za fastfoodem. Może i fast ale nie znoszę oleju który ścieka mi po ręcach. Oczywiście, że był okres, że kupowałam, zamawiałam, minęło i fascynacja fast myślę że nie wróci.

    Uciekam do spania bo tylko 6h spania o 5am mam siłownię.

  • Czy stosujemy do wszystkich grup społeczny, czy tylko wybranych?

    Czy tolerancja i empatia rozróżnia wiek?

    Czy płeć „piękna” jest obarowywana tolerancją i empatią częściej niż panowie?

    Jak wpływa tolerancja i empatia na nasze życie, gdy jesteśmy jej darczyńcami?

    Dziś o poranku nasunęły mi się te pytania i inne, których nie zapisałam.

    Powodem była odmowa spotkania przez starszą córkę mego M. Córki MM poruszają się w kręgach lesbijek i gejów. Nic nie mam do tych grup społecznych. Miałam przyjemność panów i panie poznać. To są normalni ludzie i nie tędy droga aby ich leczyć. O leczeniu mówią tylko ci co nie rozumieją problemu z którym te grupy społeczne się zmagają.

    Tylko… ta grupa społeczna potrafi wykorzystać swoje położenie i podciągną pod rasizm dane sytuacje aby osiągnąć konkretne dla siebie profity. Na tym spostrzeżenia oraz informacje spływane bezpośrednio od córek MM zakończę.

    Co przez ten wstęp chciałabym powiedzieć?

    Bardzo często słyszę, że córki MM są samotne. Mają przyjaciół na fejsie, zdjęciach i okazjach butelkowych, lecz gdy są w swoich 4 ścianach są samotne. Problemem są orientacje seksualne ich „przyjaciół”. Młodsza skończyła dobry college ale gdyby była taka jak jej znajomi (nie wszyscy) wspięła by się szybko i osiągnęła sukces. I w tym przypadku nie ma to nic z uzdolnieniami. Samotność dziewczyn MMa, nie jest przypadkowa. Od małego dziecka, uczone empatii, akceptacji, tolerancji, nie potrafią postawić granicy, biorą życie jakie jest, widzą różnicę ale niestety ale nie rozumieją… że nowo poznani partnerzy nie są tak otwarci jak one. Po kolejnej porażce zostają same i znów samotne.

    Przykro słuchać, że tak się dzieje ale w zamkniętych grupach nie ma miejsca na nowe „twarze”, a jeśli to asymilacja jest bardzo długa. Tam gdzie dwie kobiety mają dziecko urodzone przez jedną z nich nie ma miejsca na partnera córki MM, która jest opiekunką dziecka lezbijek.

    Tutaj widzę wykorzystywanie jej w celach opieki niemowlaka.

    MM ponownie jest niepospieszony bo walentynkowe spotkanie z ojcem zostało odłożone na nie wiadomo kiedy.

    MM jest rozdrażniony a ja staram się go uspokoić.

    Jedyne co na mojego MM działa to negliż, ale dziś mnie głowa boli. 🤣

    A tak na poważnie, schodzę z drogi i czasami dam mu przytulasa.

  • Where would you go on a shopping spree?

    Cuban baguette 😋

    This is not an advertisement

  • What is your middle name? Does it carry any special meaning/significance?

  • Na pierwszy ogień poszło pranie. Nie dlatego, że nazbierały się góry prania bo do tego nigdy nie dopuszczam. Pranie tylko „roboczych/biurowych garniturków, oraz te z prac remontowych oraz domowych. Piorę swoje i nigdy nie mieszam z praniem MMa. On swoje sam pierze i po wysuszeniu w suszarce, składa. Prasowanie jest ale tylko sporadyczne, koszul męskich, jeśli niezbędny jest w biurze. Druga moja czynność na dzień dzisiejszy, to rozpoczęcie gotowania rosołu z kurczaka, bez dodatków innych, mięs. Nie jestm przyzwyczajona do gotowania rosołu z mięs mieszanych. Moja Mamusia gotowała rosoły, ale jeśli miął być z kury to był z kury, jeśli wołowy to był wołowy. Ja mam tak samo ale gotuję jedynie rosół z kurczaka inne mi nie smakują. Rosołek wyszedł bardzo dobry.

    Zanim rozpoczęłam gotować to potarkowałam marchewkę i pietruszkę, zaplanowałam potarkować wszystką zakupioną pietruszkę i marchewkę to obieranie mi troszkę zajęło. Miałam ponad 5 kg marchewki, i kilka dużych pietruszek. Tarkowanie zajęło mi 4 minuty z zegarkiem na ręku. Robot zawsze usprawnia pracę i ułatwia życie.

    Wszystko popakowałam do woreczków strunowych i włożyłam do zamrażarki.

    Mam jeszcze buraki czerwone do tarkowania, ale to nie dziś. Możliwe, że jutro.

    Muszę parę buraków ugotować, córcia podesłała mi przepis na sałatkę. Wygląda smacznie i mam zamiar wypróbować.

    Rosołek prawie zjedzony. Zawsze tak jest i nie ważne jaką zupę gotuje. Jeśli gotuję w małym garnku zawsze jej brakuje. Jeśli w dużym garnku zawsze zostaje nie zjedzona. Nie wiem na czym polega ta tajemnica.

    Większość czasu poświęciłam na odpoczynek.

    Samopoczucie dobre i życzę tak samo a nawet lepiej na jutro.

  • What is the last thing you learned?

    This is the lesson of my life. A very expensive lesson that costs a lot of time if I make a mistake.

  • Wstałam dziś wczesnym rankiem 4:45am. Kilkanaście minut po 5am byłam na GYM/siłowni. W ciągu tygodnia niestety ale nie mogłam pójść. Pomiedziałaek nie był fascynujący na GYM, a pozostałe dni to tylko praca zawodowa, a po pracy walczyłam ze swoimi bólami. Nie było nawet myśli o siłowni o remoncie lub innych przyjemnościach. W restauracji byliśmy ale….starałam się aby nie pokazać po sobie, że jestem cierpiąca. Wszystkim coś dolega, boli i nie jestem odosobniona w tym cierpieniu. Prawdę mówiąc nie da się do tego przyzwyczaić. Ale jak ból mija, jest taki moment, że przez chwilę zastanawiasz się, że coś odeszło, czegoś ci w twoim ciele brakuje. Nie ma bólu!!! Z radości wczoraj wieczorkiem popłakałam się ze szczęścia. No to żeby bólu nie było muszę ciężko pracować i nie zawsze moja praca przynosi oczekiwane efekty. Dla takiej chwili bez bólu warto walczyć.

    Dziś na siłowni, włączyłam jeszcze jedno ćwiczenie.

    Jestem szczęśliwa i mam nadzieję na dobry wolny dzień.

  • What is one question you hate to be asked? Explain.

    As all woman I hate and I do not know what answer to give them. The truth or lie.

    No one should ask a woman about her age.

    In my opinion, this is a lack of personal culture.

  • Dwadzieścia lat minęło jak jeden dzień…

    Bez oszukaństwa. Było jak było lepiej i gorzej. Dwa charaktery, spod tego samego znaku i 1 dzień dzielący je od ich urodzin. Te charaktery spotkały się dzięki stronie http://www.megafriends.com 21,5 roku temu. Wszystkie strony matrymonialne dopiero raczkowały, a ja nie szukałam męża, jedynie osobę (kobietę, mężczynznę) aby przeprowadziła mnie przez wszelkie zawiłości języka angielskiego.

    Miałam mnóstwo propozycji matrymonialnych włącznie z kupieniem biletu lotniczego i sukni ślubnej. Mogłam wybierać i przebierać. A informacja była bardzo jasna, Polka z dwójką dzieci które pozostały w kraju jej pochodzenia, poszukuje nauczyciela angielskiego ( kobieta, mężczyna) który przeprowadzi ja przez tajniki tego języka który jest niezbędny do znalezienia intratnej pracy co prowadziło by do odpowiednich zarobków. Nie szuka męża.

    Było jasno, czarno na białym. Ale nie, pisali i pisali. A ten co tu siedzi w fotelu. Nic nie oferował oprócz Hello i numeru telefonu i tak codziennie przez 30 dni. Durny, głupi czy idiota.

    Nie pojechałam do pana do Kalifornii, Filadelfii, Florydy czy Teksasu. Panowie byli różni, tacy co oko można zawiesić ale i maski wyglądające od razu na zboczeńców czy morderców. Byli i Polacy, których żony już nie kochają albo związek im się znudził. Dziwni polacy, potrzebowali numer paszportu to bilet mi kupią. No niestety różni są ludzie i różne są ich oczekiwania.

    Moje oczekiwania przerosły tę platformę.

    Trafiłam na tę platformę całkiem przypadkowo. Czytając wiadomości a był rok 2003 wyskoczyła mi na ekranie komputera reklama. Od nitki do kłębka, doszłam, że zamieszczę swoje zdjęcie, notkę, a może z moich okolic ktoś jest i odpowie, pomoże mi z tym angielskim.

    Tym kimś był uparty gość. Któremu 3 razy odpowiedziałam NIE, nie wyjdę za ciebie bo mi angielski potrzebny. Nie kocham Ciebie i nie wyjdę za Ciebie.

    No byłam stanowcza i konkretna. Nie potrzebny mi był drugi mąż. Był jeden i o jeden za dużo. Nigdy w swoim życiu nie marzyłam o zamążpójściu o dzieciach. Co się ze mną stało, że mam 2 wspaniałych dzieci i drugiego już męża. Trzeciego nie będzie.

    Tak długo będę opiekować się tym drugim (aby mi nie umarł) na ile pozwoli mi, i jak długo trzeba będzie.

    Dokumenty podpisaliśmy Marzec 4, weselisko wyprawiliśmy 5 marca.

    Tak kołysaliśmy się przez te 20 lat, czas szybko zleciał. Zostało nam jescze następne 20.

    Aby je przeżyć w jako takiej sprawności trzeba się ruszać i jescze raz ruszać. Moje postanowienie które realizuję, mniej słodyczy, a reszt to już łatwizna.

    Wyszliśmy dziś do naszej osiedlowej knajpy. Wspominałam, że zmienił się właściciel i część personelu. Zmienił się wystrój oraz menu i można powiedzieć, że za każdym naszym odwiedzeniem tego lokalu, każda zmiana jest na lepsze.

    MM nie ma wiele do powiedzenia. Tak na prawdę nie miał rodziny. Matka która traktowała go jako zło konieczne. Była na tamte lata wykształconą kobietą, bogatą kobietą i zaplanowała, że jej niechciany syn zostanie muzykiem. No cóż MM nie ma słuchu do muzyki, i za to dostawał po rękach. Miał być pianistą, później lekarzem. Wyrwał się z tej bogatej niewoli w wieku 18 lat do wojska. Za długo tam był i jak sam powiedział wiele stracił z normalnego życia. Nie zna wiele znanych nam zespołów muzycznych, i nie zna do dziś życia. Nigdy swojej matce nie wybaczył ale to nie znaczy, że jej nie odwiedzał. Miałam przyjemność? Nie mogę powiedzieć o przyjemności jej poznania i odwiedzania. Pierwsza żona MM też nie miała przyjemności poznania i odwiedzanie tej matrony. Coś w tym musiało być.

    A więc, rozmowa przy dzisiejszej kolacji toczyła się właściwie na mój temat. Moje życie było ciekawe i różnorodne, zawsze znajdzie się coś do opowiedzenia.

    MM również dołączył się do rozmowy i przypomniał kilka ciekawych zdarzeń ze swego życia.

    Życzę sobie abyśmy przeżyli następne 20 lat naszego małżeństwa bez żadnych rewolucji zdrowotnych.

    Cieszę się, że mam tego uparciucha, on też cieszy się, że jest ze mną, upartą kobietką.

  • You’re writing your autobiography. What’s your opening sentence?

    As adults, we can predict the use of the toilet and not always. And only because our organs give us a signal. The other events are an accident, a fate or, as one prefers to send from God. We can plan but it is also 50/50.

    Life is unpredictable.

  • następną rocznicę ślubu.

    Planowaliśmy pojechać ponownie na Arubę. W marcu, pogoda tam wspaniała. Jedzenie dobre, rozrywek wystarczająco ale….Jeśli jest ale…to oznacza pojawienie się problemów.

    Największy problem, to zobowiązania zawodowe.

    Dziś jestem w pracy a MM przed kom. W domu. Wieczorkiem wyjdziemy do naszej osiedlowej knajpy i tam przy piwku pogawędzimy. Bez obawy, biorę medycynę na ciśnienie i ono jest teraz jak u noworodka.

    Jak widać, moje planowanie przeważnie mija się z wyznaczonym celem.

    Chociaż w remoncie są postępy. Kończę czyszczenie fug, a ta praca jest nie tyle ciężka co kurząca. Dwie maski na twarzy ale co 20-30minut zmieniam je i przy okazji robię przerwy. Po zakończeniu prac kurzących, pozostanie malowanie. Ale to jeszcze troszkę potrwa. Szafki mają usunięte listewki ozdobne i trzeba części które są przytwierdzone wyszlifować w łazience. Drzwiczki i szuflady mogę wynieść do garażu i tam szlifować i malować. Jeszcze wymiana zawiasów zewnętrznych na wewnętrzne mnie czeka.

    Planowanie nie jest moją mocną stroną jak widać, ale też zależy jakiej dziedziny dotyczy, no i muszą być ujęte wszelkie zależności.

    Może później, zrobię podsumowanie naszego zawiązku. Tylko pytanie komu to potrzebne. Może kiedyś zrobię album, ale ….. kto to będzie oglądać. MM nie jest ojcem moich dzieci a ja nie jestem matką jego dzieci. Wniosek nasuwa się jeden. Ze strony dzieci brak zainteresowania. Z mojej? Też brak bo nawet do ślubnego albumu nie zaglądam. Ciągły brak czasu, może kiedyś jak już będę na stałe siedzieć na kanapie.

    Na pewno nie teraz.

  • How has a failure, or apparent failure, set you up for later success?

    Being

    stubborn,

    persistent

    and patient

    is the way to success,

    and in all this listening only to good advice.

  • Po tygodniowej przerwie, powróciłam na siłownię. Trochę za późno pojechałam, więcej ludzi i sprzęt na którym zazwyczaj ćwiczę był oblegany. Oczywiście, że mogłabym na innym sprzęcie powyginać się lecz chodzę na siłownię nie do pokazania się, poznania kogoś, ale dla zdrowia. Dokładnie wiem co mi pomoże, a co może zaszkodzić. W tym ciele żyję już jakiś czas i aby jeszcze, jakiś czas funkcjonowało w miarę dobrze potrzebuję ćwiczeń. Bieżnia jest ok, ale nie muszę przygotowywać się do maratonu 10k, przebiegnę lub przejdę w podskokach. Nie zajmę miejsca w pierwszej ani dwudziestej dziesiątce ale do mety na pewno czołgać się nie będę i na pewno nie zamknę maratonu jako ostatnia. Nigdy tak nie było i nie będzie.

    Ćwiczę aby być sprawną/mobilną jak najdłużej.

    GYM opuściłam 10 minut wcześniej a to nie powinno się wydażyć.

    Jutro pojadę na 5am i swój czas wykorzystam intensywniej.

  • What are three objects you couldn’t live without?

    Assuming I have electricity, water, gas, a car and a place to live.

    It would be a spoon, fork and knife. To live, you have to eat.

  • Czosnkowy olej ma bardzo intensywny zapach oraz charakterystyczny czosnkowy smak. Używa się go do sałatek. Stosowałam go do ciasta chlebowego. Z tego chleba można robić kanapki i na pewno nie na słodko z dżemem, ale z wszelkimi rodzajami mięs i wędlin. Od jakiegoś czasu zabrakło oleju czosnkowego w moich często odwiedzanych sklepach. Nie należał do najtańszych ale nie stosowało sie go na co dzień. Polak potrafi, a jeszcze bardziej złota myśl i złota rączka (moja rączka) przyszła mi z pomocą. Na próbę wlałam do kielisza olej i wrzyciłam do niego ząbek czosnku. Po dwóch tygodniach usmażyłam jajka na tym oleju. Mogę powiedzieć, że “mój” olej jest wspanialszy od sklepowego. Nie lubię zapachu czosnku i smażonej cebuli (syn nawet ma alergię na cebulę), więc tych specjałów w mojej chuchni właściwie nie uświadczysz, ale…dzisiejszy zapach, przeszedł moje oczekiwania. Zapach delikatny a nawet można powiedzieć subtelny, unosił się w powietrzu nad patelnią.

    Miałam przygotowaną bułelkę oleju, kupioną na tę okazję. Czosnek również zakupiłam wcześniej , dziś nastał ten dzień aby czosnek obrać, pokroić i wrzucić do oleju. Odstawiłam na 2 tygodnie.

    Poszperałam w internecie gdzie można kupić olej czosnkowy. No a jakże. Amazon jest pierwszy jaki sie pojawił na ekranie. Ceny z nóg nie zwalają ale.. 8$ to nie jest jakaś cena wygórowana za małą buteleczkę. Idąc tym tropem cenowym, co tanie to bezużyteczne, sprawdziłam inne sklepy internetowe gdzie oferowano również za $8 / 22ml oraz za $14 / 23ml. Ile w tym oleju jest prawdziwego czosnku, a ile substancji chemicznych zapachowych nikt się nie dowie. Będę, więc na razie robiła to co robię. Znudzi się, zamówię na Amazonie.

    Uwielbiam, też olej z orzechów makadamii oraz rozmarynu, który stosuję do marynaty do mięs białych. Tego oleju nie bedę sama “produkować”, skomplikowana byłaby ta produkcja.

    Ogólnie w kuchni każdego kraju stosuje się inne oleje i zioła.

    Jakiś czas temu dostałam paczuszkę gruzińskich przypraw. Lubię zmiany ale nie tak drastyczne.

    Jednym słowem nie wszystko jest, dla każdego.

  • What experiences in life helped you grow the most?

    I started my professional career as a clerk, then a cashier, an accountant, a senior accountant, a manager, a chief accountant, a financial director. To become a university professor at the end of my professional career and pass on all my theoretical and practical knowledge to young people who, only after completing their studies, start climbing the ladder of their professional career.

    I was and am proud of my achievements.


    Zaczynałam swoją karierę zawodową od referenta poprzez kasjerkę, księgowego, starszego księgowego, kierownika, głównego księgowego, dyrektora finansowego. Aby na końcu swojej zawodowej ścieżki zostać uniwersyteckim profesorem i całą swoją wiedzę teoretyczną i praktyczną przekazać młodym ludziom, którzy dopiero po skończeniu swoich studiów, rozpoczynali wspinanie się po szczeblach kariery zawodowej.

    Byłam i jestem dumna ze swoich osiągnięć.

  • Describe a phase in life that was difficult to say goodbye to.

    Moving out of the family home was difficult to me. It was moving to my house, a different neighborhood, but leaving my parents was the hardest moment of my life.
    Everyone is waiting for their own desired and dream place and the beginning of a new life, away from their family and seemingly from the control of parents. If parents control us, they’re doing it for our good to protect us from unpleasant surprises. It would seem that living at your expense we can do what we dreamed about, but the enormous responsibility for ourselves does not allow us to wander around in pub bars and restaurants and even quit our studies or work.
    The longing for home and my parents did not allow me to function well. Every day for about 3 months, I had to go to my parents’ house for at least 10 minutes. Over time, daily visits to the family home turned into several times a week, and that was enough.
    It was not easy to break the bond that connected me with my parents. It is not easy and now when I don’t have this bond.
    We can get used to anything, and that doesn’t mean we stop loving.

  • Tak mogę dziś napisać. Nareszcie.

    MM mimo, że we wtorek rano wyjeżdżał, w poniedziałek był ze mną i się mną opiekował. Nie jest łatwo opiekować się mną, która niczyjej pomocy nie potrzebuje. Mimo że nie potrzebuję pomocy, potrzebuję jej. Od urodzenia byłam niezależna i dokładnie wiem jak ciężko żyć z takim człowiekiem. Mam bardzo wiele limitów w komunikacji i ze mną, tylko ten wie kto mnie poznał. Nie wspominam, że jestem uparta i zawsze dążę do celu. Nie, nie po trupach. W tym wszystkim cechuje mnie delikatność i empatia której mam tak wiele, że mogę obdzielić cały świat. Niesienie pomocy wszystkim i wszędzie ograniczyłam i całe życie pracuję nad tym aby nie być na granicy z naiwnością, która prowadziła do wykorzystywania mojej osoby.

    To tak po krótce o mnie, mogę dodać, że nie łatwo mnie nie kochać.

    We wtorek rano odwiozłam MMa do Marty (tak u nas nazywa się Metro). Po powrocie, wróciłam do łóżka. Nie byłam zdolna do jakichkolwiek prac. Ciśnienie od rana było podwyższone, ból głowy i szyi, no i te szumy wraz z “mgłą mózgową”. Bardzo dziwne uczucie i dziwna nazwa, która pozostała podobno po covidzie. Wtorek mijał na odpoczynku, spaniu i tak w kółko.

    Środa – poczułam się lepiej i pojechałam do pracy na kilka godzin. Ciągnęło już do jakiegoś działania.

    Czwartek – piesek na mycie i strzyżenie zawieziony, zanim zjadłam śniadanie trzeba było pieska odebrać. Gotowy do odbioru. Zdziwiłam się bo nie minęła godzina a oni już dzwonią. Czasami pieska trzymają nawet 4 godziny. No nareszcie piesek jest w swoim żywiole. Od wtorkowego poranka piesek nie chciał się bawić, jeść i był tak smutny, że żal było na niego patrzeć. Dopiero w czwartek wieczorem zjadł kolację. W czwartek wieczorem i ja dostałam energii, ugotowałam kolację.

    Piątek!!!!

    To jest dzisiaj. Ciśnienie w miarę ok ale…ciut za niskie. To jest dobra wiadomość bo kawcią mogłam podwyższyć.

    Dziś mam kilka spraw do załatwienia, więc siedzieć w domu nie będę.


    CDN…

    Mój Mężuś wrócił.

    Kilka dni nie było ale poczułam się samotna. Dom pusty, pies osowiały a ja miejsca sobie nie mogłam znaleźć. A może to ciśnienie skoczyło, że obawiałam się tej krótkiej samotności. Niby tak samodzielna ale… samotność nie ma nic z samotnością.

    Przyjechał i powiedział …to jest najlepsze miejsce dla mnie ….

    Cieszę się, że jest już ze mną. 🙂

  • If you could permanently ban a word from general usage, which one would it be? Why?

    It limits your life

  • Niestety nie obeszło się bez pomocy lekarskiej. Głowa z tyłu bardzo bolała i ciśnienie podskoczyło do 178/89. Nie chciałam jechać na pogotowie i spędzić tam pół nocy. W Urgent było szybko i sprawnie. Dostałam zastrzyk i po 20 minutach wszystko zaczęło się uspokajać, Gdyby było gorzej powinnam jechać na pogotowie.

    Ciśnienie spadło, głowa się uspokoiła tylko puls za uszami dudnił jeszcze dość długo.

    Od bólu głowy moje ruch były spowolnione podobnie jak i mowa. Nie potrafiłam tego opanować.

    Czym to było spowodowane? Widocznie taka moja uroda, moich dzieci również.

    Jakoś trzeba z tym żyć.

  • Mimo, że wstałam przed 6 rano, chęci było brak na GYM.

    Od rana bolała głowa. Nie za bardzo chciało się iść na GYM ale ostatecznie wyjechałam chwilę po 8 am.

    Ćwiczenia szyi nie pomogły mi w tym bólu, ale jednak ćwiczyłam 11 minut. Póżniej przeszłam na następne maszyny i tak zeszła mi godzina.

    Po powrocie z GYM

    Nie zastanawiałam się za bardzo co robię a robiłam kawę. Kurcze nie wzięłam pod uwagę, że głowa boli i mała czarna może sptęgować ból głowy. No i jakże. Tak też się stało i mało tego ból spowodował mdłości. A to już oznaczało wysokie ciśnienie.

    160/82 to nie jest nic pocieszającego. 149/79 po przyjęciu dodatkowej tabletki. Ufff opadło ciśnienie,

    ból głowy i karku powoli mijał ale nie minął.

    Na dziś koniec z remontem. Dzień mija a ja nic dziś nie jestem w stanie już wykrzesać z siebie.

    No cóż i takie dni bywają.


    Dzień planowania jutra.

    Dzień pod nazwą …maraton filmowy….


    Mój Tatuś cierpiał na wysokie ciśnienie. Jako dorastająca młoda kobietka, nie mogłam zrozumieć. Co to za choroba której nie widać. Od dnia śmierci Tatusia, rozumiem, bardzo dobrze rozumiem.

    Bardzo lubił pić mocną kawę, kieliszeczek koniaku od czasu do czasu lecz przed wypiciem mierzył ciśnienie. A ja…pomimo że bolała głowa zapomniałam zmierzyć swoje ciśnienie.

    Gdy dopadało go wysokie ciśnienie, na początku miał czerwone plamy z tyłu szyji, a później ból głowy. Musiał odpoczywać, a wtedy była cisza w domu. Chociaż zawsze powtarzał, że dzieci Jemu nie przeszkadzają, ale…pomimo tego panowała cisza.

    Odpoczywam i co godzinę mierzę ciśnienie, które się nie zmienia.

    Mam nadzieję na pracowite jutro.

  • What is the biggest challenge you will face in the next six months?

    finish the renovation. I hope that 6 months will be enough. I don’t like planning, set goals or challenges. I started the renovation my house spontaneously but finishing the renovation is not spontaneous.

    I do all renovation, painting, electrical, plumbing and construction work myself.

    I see that the end is near but it has been very long.

    Wish me luck, please