Jestem zmęczona nawet nie wiem po której pracy tej co pozwala na zakupy i “rozpustę” czy tej w której się kurzy od zeschłych liści, czy też domowego kurzu. Nie ważne.. po pracy zawodowej czy tej na “polu”.
😁
Rozejrzałam się wokół. Chciałam na spokojnie zobaczyć, moje otoczenie.
Podoba mi się.
Prezentów wciąż przybywa😁 co mnie niezmiernie cieszy. Popakowałam już tydzień temu i prawdę mówiąc, nie pamiętam co jest w tych paczkach. Syn dokupuje, MM jeszcze czeka na dostarczenie. Ja jeszcze dokupie słodycze. Córcia z I zakończyli dokładanie prezentów? Oj chyba nie bo córcia zadaje dziwne pytania😁😁😁.
Jutro jadę po zakupy typu …coś na stół.
U mnie wszyscy zdrowi. Chociaż ostatniej nocy musiałam przyjąć coś od przeziębienia, telepało. Wyskakiwałam na zewnątrz poprawiać lampki, tylko w cienkiej bluzce, a u mnie nie jest gorąco. Wieczorami się ochładza np. dzisiejszej nocy będzie -3C.
Od jutra mam wolne. Będę szaleć w kuchni😁. Od zawsze uwielbiałam Boże Narodzenie.
Mając 14 lat chodziłam sama po śniegu na targ po choinkę. Mama moja przeważnie była chora, Tatuś w delegacjach, starszej było obojętne, młodsza za mała. Jak już umordowana ciągnąc i niosąc 3km po śniegu choinkę, nie miałam siły jej ozdabiać, siostry szykowały łańcuchy z kolorowego papieru, cukierkom w złotkach przywiązywały nitki, mamusia szykowała piękne świeczki z podstawkami na specjalnych klipsach. Pamiętam wieszaliśmy nawet małe świeże jabłuszka. W dzień wigilijny starsza recytowała wiersze o wilczku, ja śpiewałam a młodsza tańczyła. Otwieranie prezentów i oglądanie bajek z projektora. No, na to oglądanie to pół dzielnicy się zbiegało.
A wtedy śnieg był po pas. 😁
Mróz, nie trzeba było czekać na zamarznięcie ślizgawki całej nocy, 2 godziny i gotowe było lodowisko.
Ot tak mnie wzięło na wspominki.
Leave a reply to artdecozbloxu Cancel reply