ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

Nie pamiętam dokładnie kiedy wyprowadzała sie moja sarsza siostra z rodzinnego domu. Pamiętam natomiast w jakiej atmosferze to przechodziło.

Zostawiła swoje meble, fotele i wersalkę bo by u jej męża nic się nie zmieściło. W domu rodzinnym miała wygodę i luxus. Nowo poślubiony mąż zafundował jej wychodek z seduszkiem. Warunki mieszkaniowe mojej siostry nieprzeraziły, zakochana do granic, nawet nie wiem jakich, latała do wychodka i myła się w zimnej wodzie ze studni. Może to i dobre na cerę ale zaczęła chorować. Pokój jaki w domu rodzinnym zajmowała, stał pusty. Mogła w każdej chwili wprowadzić się ze swoim ślubnym ale nie, zaślepiona i oślepiona miłością. . Chyba ślubny nie przywykł brac kąpieli w ciepłej wodzie a może nie wiedział co to jest wanna, nie wprowadzili się, a pokój stał wciąż pusty.

Króregoś dnia, przyszła do rodziców rozanielona….będę się budowac…

– budować? Za co? ON nie ma nawet 1 zł – powiedział tatuś

Miał Mój Tatuś rację, M. Mąż starszej był goły i na prawdę wesoły. Miał swoje tylko kapcie i nic po za tym. Nie wiem czy rozrózniał cegłę od pustaka a wapno od cementu.

– potrzebuję tylko ciebie – powiedziała w moją stronę.

– mnie a niby w czym mogę ci pomóc – spytałam

Ja panienka nawet nie na wydaniu bo … nie w głowie były mi śluby i inne tam. Wolna ale nie samotna, nie w głowie mi były nie tylko śluby ale i budowanie domu.

Przedstawiła mi moja starsza plan działania i to mialo sens ale …. Zachaczający o błękity niebne. A ja, nie umiałam pływać w ogłokach. Stąpałam trzeźwo i twardo po ziemi, czując jej wyboje, bagna, czasami asfalt ale wiele razy żużlową nawierzchnię. Plan działania był ale jaki plan miała w stosunku do mnie? Czy chciała płynąć nie umaczając nawet stopy do kostki, uczepiwszy sie moich ramion? Wtedy jeszcze nie wiedziałam jaki perfidny plan miała, chciała za cudze pieniądze pobudować sobie domek, gniazdko.

Ale to innym razem. Teraz o przeprowadzce. W międzyczasie i ja wyszłam zamąż za gołodubca z blokowisk komunalnych. Ale był chociaż pracowity i wiedział co to jest ciepła woda w kranie. Wyszłam jak stałam, wypożczając suknię ślubna z wypożyczalni, chociaż moja Mamusia była przeciwna.

Ostatecznie siostra przeprowadziła się do podpiwniczenia swojego domu po nie całym roku, Wyprowadziła się w okresie zimowym. To była pomyłka ale nie przyznała sie do tego. Nie mieli nawet podłogi, to był stan surowy zamknięty. Nie rozumiałam tej przeprowadzki. Uciekła z deszczu pod rynnę. Jej decyzja była smobójstwem, a może nie dokońca rodzina miała rozeznanie w jej sytuacji w mieszkaniowej, który mieszkał u swojej babci.

Gdy wyszłam za mąż. Mój dom był już w lepszym stanie. Mieliśmy co, które nie ukrywam, mój mąż wraz ze swoim ojcem położyli w caluśkim domu. Od piwnicy która była mieszkalna, po poddasze również mieszkalne.

Przeprowadzałam się z domu rodzinnego, tak jakby ktoś mi połowę serca wyrywał żywcem. Kupiłam w podzięce za trudy wychowania, komplet naczyń dla swoich rodziców. Ex nie był przeciwny, a ja dla niego byłam najlepszą, najukochańszą osoba pod słońcem. Nie ważne co się stało później, ważne to lepsze to co czułam kledy wziął mnie pod swoje skrzydła.

Nigdy, przenigdy nie sprzeciwił się, że nie pojedziemy do moich rodziców, a było to każdego dnia. Zajeżdzałam do rodziców i po 15 minutach, dosłownie po 15 minutach wracaliśmy do siebie. Trwało to kilka miesięcy, w których to nie powiedział, że nie pojedzie, że ma dość. Był ze mną.

Teraz moja córcia wyprowadziła się po raz drugi. Pierwszy – do domu który wynajmowała i na który podczas ogromnej burzy zwaliło się drzewo na dom. Byli uwięzieni przez kilka godzin w łazience i na szczęście udało im się skryć właśnie tam, która ocalała. Po 4 godzinach prac straży pożarnej zostali uwolnieni, mając 2 godziny na wzięcie z domu to co zdołają wziąc w tym czasie. To była akcja i walka z czasem. Co można uratować z domu bez dachu i w czasie nawałnicy?

Dziś moja córcia wyprowadziła się do swojego pierwszego kupionego domu.

Wysprzątany, odmalowany, czyściutki i pachnący świeżością. Już pojechała zabierając wszystko oprócz drukarki, która by się zmieściła w samochodzie ale nie mieli już siły. Córcia przez te kilka dni była wymordowana. Dzisiejszą noc spędzą w nowym domu.

NIECH IM SIĘ SZCZĘŚCI!!!!

Czy jest mi smutno?

Dziś jeszcze nie, bo to pierwsza noc kiedy ich nie będzie.

Jak zatęsknię, pojadę. Kupię coś smaczniutkiego i odwiedzę. Toż to nie na księżycu zamieszkali.

Posted in ,

6 responses to “Przeprowadzki”

  1. artdecozbloxu Avatar

    Niech sie szczesci. Ja mam za soba 14 przeprowadzek I wiecej nie chce.

    Like

    1. ogryzek zycia Avatar

      W Ameryce przeprowadzałam się 6 razy i ten 6 to ostatni bo 7 to już do nieba. Ale nie odgadnione są nasze losy więc … kto wie.

      Like

  2. artdecozbloxu Avatar

    tez tak myslalam, ale teraz marzy mi sie parterowy dom, schody zaczynaja byc problemem 🙂

    Like

    1. ogryzek zycia Avatar

      Jeszcze problemu nie mamy ale w przyszłości będzemy domową windę w miejsce drugich schodów. Taki mamy zamiar a jak wyjdzie, zobaczymy.

      Liked by 1 person

  3. Pellegrina Avatar
    Pellegrina

    Jestem przed przeprowadzką, mieszkanie wystawione na sprzedaż, remont w domu rodzinnym. Oj będzie się działo przy przeprowadzce.

    Like

    1. ogryzek zycia Avatar

      Czytałam, będzie dużo a nawet bardzo dużo pracy. Jesteś bardzo odważna.
      Podziwiam Twoje decyzje.

      Like

Leave a reply to Pellegrina Cancel reply