ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

Pamiętałam o wizycie, a jakże można zapomnieć kiedy telefon aż podskakuje od powiadomień, przypomnień, Wypełniłam i wysłałam już w piątek dokumenty niezbędne do zarejestrowania. Dokumenty dotyczyły w większości covida, pozostałe dane, od wielu lat nie ulegają zmianom , należało zaznaczyć, tak lub nie. Proste i nie skomplikowane.

Nie zwracając uwagi na papierek jaki wysyłają ale należy go ze sobą przynieść, podjechałam pod parking, zapłaciłam, zaparkowałam i udałam się do budynku w którym byłam już 2 razy, a że robię badania co 6 miesięcy to byłam pewna, że gabinet lekarski jest w tym samym miejscu. Ale przed wejściem do windy zerknęłam na tablicę informacyjną. No nawet nie byłam zaskoczona, że mojej lekarki nazwiska nie ma na wyświetlaczu. Wyjęłam kartę pocztową, a tam … o kurrrrrcze przeniosła się znowu na swoje stare śmieci. Miałam chwilę czasu i zaczęłam się zastanawiać…podjechać samochodem czy się przejść. Jeśli podjadę to ta “impreza” będzie kosztować mnie 12$. Dwa razy parkowanie po 6$ jakby nie kombinować, wychodzi 12. Wprawdzie nie daleko bo 10 minut pieszo. Budynek widać, na skróty i biegiem przez płotki dało by się w 5 minut pokonać odległość. Tylko … wszędzie security, szpitalne kompleksy.

Wjechałam na 3 piętro, przed wejściem do windy sprawdziłam czy aby napewno jest na liście lekarzy przyjmujących w tym budynku. Tak, tak, była. Wychodzę z windy pięć kroków w prawo i szerokie oszklone drzwi a na nich numer 320. Ślepa nie jestem, a jednak oczy przecieram, ze zdumienia nie z niewyspania. Za szkłem poczekalnia, krzesełka puste, światło wyłączone, recepcja …pustaaaa. Za klamkę chwytam, zamknięte. Podnoszę głowę sprawdzam po raz drugi numer pokoju, przychodni, suite. Zgadza się 320, byłam w tym miejscu. sprawdzam tabliczkę wiszącą na ścianie obok drzwi z nazwiskami lekarzy. Jest nazwisko!!!! Patrzę na zegarek 8:30Am, kazali przyjść wcześniej 15 minut. Byłam 12 minut wcześniej, 3 minuty się spóźniłam to się pochowali? Bawią się w chowanego?

No to mi ciśnienie podniosło, a z pośpiechu nie przyjęłam na ciśnienie. No i co padnę trupem i nikt na tym korytarzu szerokim i długim nikt mnie nie znajdzie. Żywego ducha nie było. Czekałam jeszcze do 8:25 am i zrezygnowałam. Ale wykonałam jeszcze telefon to biura mojej doktorki. Automatyczna sekretarka…przychodnia nieczynna….

Co to znaczy…przychodnia nieczynna? Dlaczego nie zadzwonili? Mogli wysłać smsa! Jak oni nie zadzwonili, to ja dzwonię idąc w stronę parkingu. A że wściekła byłam, to i przyjemną nie byłam. Nagrałam się. Ale kto do wściekłej baby będzie oddzwaniać, niech pieni się jak mydło. No i się popieniłam.

Zajechałam do pracy, ponownie zadzwoniłam do przychodni. Nikt nie udzielił mi żadnych wyjaśnień, a byłam już jak miodzik i karmelek. Umówiłam się za 2 tygodnie, mogłam jutro ale inna lekarka, która nie zna mojej historii choroby.

Jak widać i takie dziwne historie mogą nam się przytrafić.

Posted in ,

2 responses to “Wizyta lekarska”

  1. artdecozbloxu Avatar

    mi zapienienie by nie przeszlo, dobrze, ze nie policzyli ci kary za nie pojawienie sie w gabinecie (zdazylo mi sie dwa razy, mimo ze sami spozniaja sie po 40 min).

    Like

    1. ogryzek zycia Avatar

      Zadzwonili dziś do MM i ma zapłacic 60$. Podobno oni się spóźnili przez korki na drogach. Zakorkowanie powstało tylko wczoraj? Ja byłam wcześniej, to oni nawalili. Ale z kim pogadasz. Zobaczymy 11 tego. Nie, szans nie ma, że podarują ale przynajmniej sie pokłócę. 🙃😀

      Liked by 1 person

Leave a comment