Nie było z hukiem i przytupem. Nie mogliśmy się wszyscy w jeden dzień zebrać. Zrobimy to w następną niedzielkę, już nie urodzinowo ale bardziej towarzysko.
Rodzina najważniejsza ale bez pracy nie ma kołaczy, więc zrozumiałe, nie rzuci się pracy aby drinka wypić.
Zdrowotnie to: będę miała przedoperacyjne spotkanie z doktorem. Jeśli ręki zbytnio nie obciążam i biorę przeciwbólowe, to żyć można. Tylko czas nagli, bo coraz gorzej. Mimo tego chodzę do pracy i roboty😁.
Skończyłam już łazienkę i garderobę. Zakupioną szafkę do łazienki skręciłam i reprezentuje się bardzo dobrze. Poprzednią szafkę córcia zabrała (oddałam) do siebie.

Teraz już czas na mój office. Wszystkie narzędzia i farby już czekają. Możliwe, że jutro zacznę malować sufit. Stary wiatrak sufitowy będę musiała odkręcić, wprawdzie nowego nie mam ale stary mi się nie podoba. Spadek po starych właścicielach.
Miłego niedzielnego poranka po mojej stronie, a pięknego popołudnia po drugiej stronie oceanu życzę. 😁
Leave a reply to ogryzek zycia Cancel reply