Miałam wizytę przedoperacyjną oraz ustalony termin operacji. Właściwie to ja ustaliłam kiedy chcę i będę mogła. Podałam termin za miesiąc, bo prace remontowe podgonię i z pracą się wyrobię. Papierologię wypełniłam, podpisy złożyłam. Dokumetnom zdjęcia porobiłam i teczkę z innymi dokumentami otrzymałam. Lekarz poinformował co i jak zostanie zrobione w mojej ręce. Wiem, że 2 tygodnie będę miała rękę w gipsie, do połowy przedramienia. Teraz czekać na telefon od anestozjologa.
Trochę się boję tej operacji ale bez niej ani rusz. Może być tylko gorzej. Tak jak już pisałam, daję sobie jakoś radę, ale unieruchamiać lub bandażować już nie mogę. Każdy ucisk sprawia większy ból. Zawinięta ręka nie pozwalała mi o niej zapomnieć, po prostu było łatwiej. Pamiętałam i usztywnienie hamowało poruszaniem i wykonywanie niektórych obrotów.
Operacja przeprowadzona zostanie pod narkozą, tego typu zabiegi nie są przeprowadzane przy miejscowym znieczuleniu. Sama nie wiem co bym wolała gdyby był wybór. Narkoza jest bardziej komfortowa, nie czuję, nie istnieję, za mało dadzą obudzę się tak jak przy cesarce, za dużo nie obudzę się. Miejscowe znieczulenie, może być różnie, trochę boli lub nie boli, ale ze strachu i stresu to można narobić w majtki.
Po wizycie u lekarza jeszcze musiałam podjechać do pracy na 2 godzinki. A po pracy, poszalałam z wałkiem do malowania.
Pomalowałam już pierwszy raz wszystkie ściany. Jaki kolor wybrałam taki mam, podoba mi się ale powiem, że nigdy jeszcze takiego w życiu nie miałam. Co mnie napadło, nie wiem, ale wiem, że mogę przemalować zanim panele podłogowe przywiozą. Mam czas bo jeszcze nie zamawialiśmy.

Pozdrawiam serdecznie
Leave a reply to ogryzek zycia Cancel reply