Dziś byłam w pracy. Myślałam, że będę miała trudności z utrzymaniem kierownicy w samochodzie. Chwyt może nie był pełny jak bez gipsu, ale było ok, ale najważniejsze, nic nie bolało.
Po powrocie z pracy, a w domu byłam przed południem, położyłam się na chwilę, przespałam 2 godziny. Po obudzeniu nawet nie planowałam, żadnych prac z podłogą, ale MM napomknął, że chyba dziś nie powinnam pracować, bo jest już za późno cokolwiek rozpoczynać.
Przebrałam się w robocze ubranie i … jednak rozpoczęłam. To była najgorsza robota, przygotować panel który środkiem miałaby wchodzić między futrynę drzwi.
Zajęło mi to prawie dwie godziny. MM zaczą się denerwować, bo jako pomocnik miał za zadanie wykrojenie wg formy jaką przygotowałam. Z jednej strony poszło dobrze, z drugiej gorzej. Nie martwię się bo uzupełni się silkonem o kolorze podobnym do podłogi, ewentualnie białym, w kolorze futryn. MM zaczął znów marudzić i jeśli bym nie powiedziała, żeby zamilkł, kłótnia byłaby na 100 fajerek. Czasami zachowuje się jak przekupa na bazarze, a nie jak facet.
Klótni nie było i miłość kwitnie, jak ja to mówię.
Jutro, ostatecznie w sobotę, mój office będzie skończony.
Wyposażenie mam, wymieniłam tylko to co uważałam za potrzebne. Biurko, mimo namowy do wymiany. Nie wymieniam. Podoba mi się i lubię przy tym biurku pracować. Że stare? Funkcjonalne i wygodne. Jeszcze muszę zamówić żaluzje, takie jakie mam w Polsce. Już znalazłam firmę.
Lustro z ładną złotą ramą, prawdę mówiąz z łazienki na parterze, powieszę nad szafką.
Nie mam pomysłu co powiesić na ścianie nad biurkiem. Może coś wymyślę, a może nic nie będzie wisieć na tej ścianie. Jak już office urządzę to się zobaczy co potrzebuję. Wcześniej miałam dużo zdjęć ze swoich wojaży, ale nie wiem czy wrócą na swoje miejsce.
Kolejny raz miałam tel od lekarza, czy wszystko dobrze. Wszystko z ręką dobrze, tylko już chciałabym pozbyć się tego gipsu. Ręka w niewoli już mi ciąży. Jeszcze tydzień, 29 sierpnia zdejmą.
Cierpliwość jest złotem.
Leave a reply to Jaga Cancel reply