Po co przebudziłam się po 4am, nie wiem. Przejrzałam internet, pograłam w gierki. Już nie usnęłam. Dzis zostaję w domu i powinnam spać przynajmniej do 9am, ale nie…
Jutro będę marudzić, że chce mi się spać, bo trzeba do pracy jechać.
Ach. Życie jest na opak.
Miałam sen, wujenka powiedziała….nałóż czapkę bo zimno…odpowiedziałam, że zaraz wracam do domu.
Później jadłam tort i jakąś zupę. Tort był smaczny, zupa również. Wierząc sennikom. Czeka mnie szczęście. Otworzę okna i drzwi na ościerz aby nie musiało to szczęście przez komin wskakiwać. Podjadę kupić totka. Nie kupując totka, nie dam szansy szczęściu. Bo inne sny mówią o finansach, dlatego trzeba koniecznie tego totka wypełnić. Tylko jak zawsze zapomnę kupić tego totka.
Dziś mam trochę pracy przed laptopem. Resztę czasu poświęcę na wykończenie detali. Prysznic koniecznie zainstalować w łazience na holu. Kranów jeszcze nie kupiłam ale również trzeba wymienić. Były wymieniane zaraz po kupnie domu. Teraz chcę inne, wyższe, żeby ręce wygodnie można było wymyć. Ten amerykański model kranów to tylko dla osób bojących się wody.
Co raz więcej suchych liści.
Wyszłam z kawusią na taras. Poranek cichy i spokojny. W oddali słychać szum autostrady i na niebie lecącego samolota. Ptaki śpiewają poranną piosenkę w drzewach i zlatują się przy karmnikach. Miło patrzeć i słuchać przyrody tak bardzo zależnej od człowieka.
Parę lat temu była akcja o niedokarmianiu ptaków. Zabrałam karmniki i przez ponad rok niedokarmialiśmy. Ptaszki odfrunęły i tylko cisza wokół powstała. Zapewniona przez protestujących przeciwko dokarmianiu, że ptaszki będą uzdrawiać glebę szukając pożywienia na ziemi, w trawach, kwiatach i korze drzew, trzymałam karmiki schowane. Ptaszki odleciały, jeśli jakiś ptaszek przyleciał to chyba tylko, że zabłądził i w tym okresie mieliśmy ogromny wysyp wiewiórek/szkodników. Nie łączę tych dwóch zdarzeń, czysty przypadek ale możliwe że w przyrodzie musi być balans. Jeśli czegoś nie ma to się czym innym uzupełnia? Możliwe.
Po ponownym zawieszeniu karminków czekaliśmy na ptaszki ponad 3 tygodnie. Teraz mamy przyjemność gościć je u siebie. Nieopodal mam strumyk, jezioro oraz rzękę trochę dalej. Ptaki mają wybór i nie trzeba im tego odbierać. Przekopując wiosną kwiatowe grządki dokarmiam je drodnym robactwem które szkodzi korzeniem kwiatów, krzewów i drzew.
Nie sądzę aby dokarmiając powoduję obumarcie jakiegoś gatunku ptaków. Po zabraniu karmników nie zauważylam aby ptaki w oczekuwaniu na moje dokarmianie, pod płotem z głodu padły. One odleciały i w tym przypadku nie widzę uczucia przyzwyczajania ptaków do łatwego pożywienia. Na farmach jest więcej chemii niż samej ziemi a robaka tam ptak na pewno nie znajdzie więc, dokarmianie uważam jak najbardziej słuszne.
Nie lubię jesieni ogrodowej, gdzie badyle po kwiatach wyschnięte. Widok bardzo smutny. Widok przemijania.






Leave a reply to artdecozbloxu Cancel reply