Dziś zostałam w domku, jak zawsze, zerknę na komputer, przeczytam lub wyślę emaila. Po tygodniu intensywnej pracy, nastąpił jednodnowy luzik.
Wciąż przygotowuję łazienkę do malowania. Odkręcam wieszaki i wieszaczki, oświetlenia ścienne, lampy sufitowe.
Indykowymi 🦃🦃🦃 ozdobami upiękniłam domek. Jadalnię gościnną przygotowałam na przyjęcie gości.




Ogólnie krzątałam się po kuchni i pralni. Miałam 4 piłki wełniane do pralki i suszarki. 2 piłki znikły. Diabeł ogonem przykrył. Nie ma nigdzie.
Zakwas dopomina się jedzonka co 7h. Głodny jest bardzo. Podzieliłam na 2 pojemniki. Jeden przygotowuję na wstawienie do lodówki. Możliwe że zasuszę.

Mąki mi brakuje, przecież tutaj nie mam piekarni. Do sklepu nie chciało mi się jechać bo dziś padało, chociaż było cieplutko.
Nic specjalnego dziś nie robiłam a jestem zmęczona.

Leave a reply to Aleksander Cancel reply