ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

Przed godziną 11pm mojego czasu a 8pm czasu w LA, młodsza córka MM musiała się ewakuować. Było bardzo trudno spakować ważne i najpotrzebniejsze rzeczy do samochodu. Kurs był jeden i bezpowrotny.

Jak spakować ważne rzeczy jeśli wydaje ci się, że wszystko potrzebne i ważne. Rozglądasz się po mieszkaniu, widzisz płomienie blisko napisu HOLLYWOOD i nie wiesz ile pozostało czasu. Nie możesz wszystkiego zabrać, bo najważniejsze w tym momencie jest Twoje i kocie życie. Kot nie rozumie, że niebezpieczeństwo jest tuż za rogiem a nawet bliżej. W zależności z której strony będzie wiało. Bo ogromny smog dusi i oczy łzawią. Nie masz specjalistycznej maski a ta tekstylna to działa w 0,001%. Ten smog o strasznym należeniu atakuje nagle i trzeba szybko pakować rzeczy do samochodu. Oczywiście chcesz wszystko w tym samochodzie upchać ale on nie z gumy. Od smogu alarmy w apartamentach wyją. Komunikaty o ewakuacji osiedla bombardują. Samochody straży pożarnej i policyjne przejeżdżają obok ciebie. Jesteś cała rozdygotana od nerwów. Już nie panikujesz ale i nic nie robisz, bo ze strachu stoisz w miejscu. Myśli potęgują się w głowie. Na więcej już ciebie nie stać, bo jeśli teraz wrócisz po następną partię rzeczy lub książek, będzie to ostatnie wejście do mieszkania, wyjścia nie będzie. Łapiesz jak ci się wydaje ostatni oddech świeżego powietrza, zatrzaskujesz drzwi i odjeżdżasz. Jeszcze w lusterku wstecznym widzisz frontowe drzwi otwarte na oścież. Przecież je zamknęłaś a może nie. Wyglądały tak jakby zapraszały języki ognia do środka mieszkania. Jedziesz do domu swojej matki który jest po drugiej stronie lotniska. Tam ma być bezpiecznie.

Do 2-ej nad ranem starsza z płaczem dzwoniła, że psa już nie ma. Młodsza z płaczem, że się boi. Bo co ona zrobi jak apartament się spali.

Apartament stoi i dostała pozwolenie na powrót.

Starsza popłakała i usnęła. Matka wróciła do LA. Dom jej też stoi.

MM nie był wstrząśnięty pożarem…to jest naturalne, natura wie co robi…powiedział

Podobno sosny amerykańskie i sekwoja potrzebują pożaru. aby pożar uwolnił nasiona z szyszek. Szyszki są sklejone bardzo mocno żywicą, wysoka temperatura topi żywicę a nasiona rozsiewają się po lesie. Wypalą się też wszystkie leżące stare drzewa i w przeciągu 2 tygodni wszystko się zazieleni. Nie jeden raz widział ten proces, „niszczenia” przez ogień i całkowitego odrodzenia. Natomiast, domy po drugiej stronie autostrady pobudowane zostały na ziemi po wycięciu lasów, więc tego można było się spodziewać, że pożary co kilka lub kilkanaście lat będą wszystko palić co spotkają na swojej drodze do autostrady.

Gdyby był silny wiatr prawdopodobnie jakeś ogniska pojawiłby się za autostradą ale to prawdopodobnie dałoby się opanować.

Kilka lat temu jadąc do San Francisco, widzieliśmy ogromne pożary w górach. Najpierw z jednej strony dymiło, wkrótce ogień i w szybkim tempie rozprzestrzeniało się. Taki widok napawa człowieka przerażeniem.

Stałam bardzo daleko, byłam bezpieczna. Dym jednak doszedł do nas.

Współczuję ludziom którzy potracili cały dobytek życia. Współczuję młodszej przeżycia strachu i ucieczki zostawiając wszystko na pastwę niszczycielskiego ognia.

Bardzo cieszę się, że u niej wszystko dobrze się skończyło. Drzwi były otwarte ale nikt nic nie ukradł.

Starsza też jest spokojniejsza.

Jak u nich dobrze to i u mnie też.

Posted in , , ,

Leave a comment