Cala przyroda zamrożona, jest w totalnym bezruchu. Ale zwierzę które skrobie na strychu, daje znaki, że jest głodne. Tuż po 4am zaskrobało. A, że słuch mam ekstremalnie wyczulony, usłyszałam. Rozumiem co oznacza głód. Mogę nakarmić ale…to będzie tej myszki ostatni nieskonsumowany posiłek. W tej chwili nie mam ochoty na bieganie po strychu w pidżamie, gdy temperatura wynosi-7C z tendencją spadkową do -9C.
Nie zapowiadają opadów śniegu, o których wspominali ostatniego wieczoru w informacjach internetowych. Postraszyli? Pogodowcy uznali, że lepiej zapowiedzieć gołoledź niż tego nie zrobić.
Myszka uspokoiła się, zapewne usłyszała poruszenie w domu. Ale gdzie ona poszła gdy mróz na zewnątrz.
MM już pracuje, Wróciłam do łóżka.
A jednak, o 5:40am musiałam „załadować” pułapkę masłem orzechowym. Całe poddasze teraz pachnie.
No cóż, przykro ale …. zgłębiłam informacje o myszach, gryzonie roznoszące choroby. W zasadzie nic pożytecznego nie robią.
„Myszy są szkodnikami sanitarnymi, które stanowią zagrożenie epidemiologiczne. Mogą powodować choroby nerek, wątroby i układu pokarmowego objawiające się dokuczliwym bólem, krwiomoczem, gorączką, krwawą biegunką.
Dla zachowania higieny i zdrowia należy zwalczać myszy żerujące w pomieszczeniach gospodarczych, garażach, piwnicach, stodołach, czy strychach. Chodzi o to, by utrzymać je jak najdalej od domów i osiedli. Orężem w tej walce jest szeroka oferta specjalistycznych środków deratyzacyjnych i profesjonalnych usług w tym zakresie”. http://www.cosna.pl
Tyle na temat szkodników.
Temperatura osiągnęła dzisiejsze max -9C odczuwalna -18C. Woda w rurach i prąd w przewodach jest, to już jest dobrze. Internet pracuje z przerwami.
Nikt mnie dziś nie wygoni na zewnątrz, ale wstać za chwilę będę musiała, niestety.
Remoncik wstrzymany. Posprzątanie ozdób oraz usunięcie choinki było moim priorytetem. Na wszystko przychodzi czas. Przyszedł na choinkę. Nie szkodzi że się nie osypywała. Przy zdejmowaniu ozdób i światełek, również nie. Dopiero przy obcinaniu gałęzi. Za ciężko jest wynosić samej. MM jest w domu ale jak zawsze, pracuje przy komp. Przerywnik ma w zasadzie na zrobienie ….entej kawy i tyle go widzę. Oczywiście, powiedział ….nie obcinaj, wyniosę… Tylko ja nie mogłam czekać do 8pm. Jeszcze odkurzanie na mnie czekało. Worki z gałęziami wyrzuciłam po do garażu pod drzwi. Ale musiałam wywalić na zewnątrz. 3 duże worki nie mogły przecież tarasować wyjście z domu. MM nie wyjeżdża jutro, więc mu to nie stoi w oczach. Zresztą całe swoje życie liczyłam na siebie. To mi nie przeszkadza, że muszę sama robić. Nie narzekam i nie wymagam od MM. Ma zarabiać pieniądze, robiąc to co umie najlepiej.
Posprzątałam, odkurzyłam parter, ale już nie przesunęłam kanapy i fotela na ich stałe miejsce. Jutro po pracy to zrobię.




Oglądałam dziś zaprzysiężenie 47 prezydenta. Przemowa jego była wyważona, spokojna bez żadnych niepodziewanych zrywów. Obiecał co obiecał, co wyjdzie zobaczymy.
Nie lubiłam i nie lubię obiecać, bo wiem że muszę wywiązać się z obietnicy. Nawet, kiedy moje dzieci był bardzo małe, jeśli obiecałam to musiałam to spełnić. Dane słowo jest dla mnie święte, więc zawsze jestem ostrożna. Tego też nauczyłam swoje dzieci.
Tylko prezydent nie podejmuje decyzji wyłącznie sam, więc nie wszystkie obietnice będą spełnione. .

Biorąc pod uwagę jego impulsywny charakter, zachowywał się dobrze.
Jego fryzura i kolor włosów był wytonowany i bardziej pasuje do Prezydenta. Można sądzić, że poprzednia fryzura jest już historią.

Leave a comment