ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

Tak mogę dziś napisać. Nareszcie.

MM mimo, że we wtorek rano wyjeżdżał, w poniedziałek był ze mną i się mną opiekował. Nie jest łatwo opiekować się mną, która niczyjej pomocy nie potrzebuje. Mimo że nie potrzebuję pomocy, potrzebuję jej. Od urodzenia byłam niezależna i dokładnie wiem jak ciężko żyć z takim człowiekiem. Mam bardzo wiele limitów w komunikacji i ze mną, tylko ten wie kto mnie poznał. Nie wspominam, że jestem uparta i zawsze dążę do celu. Nie, nie po trupach. W tym wszystkim cechuje mnie delikatność i empatia której mam tak wiele, że mogę obdzielić cały świat. Niesienie pomocy wszystkim i wszędzie ograniczyłam i całe życie pracuję nad tym aby nie być na granicy z naiwnością, która prowadziła do wykorzystywania mojej osoby.

To tak po krótce o mnie, mogę dodać, że nie łatwo mnie nie kochać.

We wtorek rano odwiozłam MMa do Marty (tak u nas nazywa się Metro). Po powrocie, wróciłam do łóżka. Nie byłam zdolna do jakichkolwiek prac. Ciśnienie od rana było podwyższone, ból głowy i szyi, no i te szumy wraz z “mgłą mózgową”. Bardzo dziwne uczucie i dziwna nazwa, która pozostała podobno po covidzie. Wtorek mijał na odpoczynku, spaniu i tak w kółko.

Środa – poczułam się lepiej i pojechałam do pracy na kilka godzin. Ciągnęło już do jakiegoś działania.

Czwartek – piesek na mycie i strzyżenie zawieziony, zanim zjadłam śniadanie trzeba było pieska odebrać. Gotowy do odbioru. Zdziwiłam się bo nie minęła godzina a oni już dzwonią. Czasami pieska trzymają nawet 4 godziny. No nareszcie piesek jest w swoim żywiole. Od wtorkowego poranka piesek nie chciał się bawić, jeść i był tak smutny, że żal było na niego patrzeć. Dopiero w czwartek wieczorem zjadł kolację. W czwartek wieczorem i ja dostałam energii, ugotowałam kolację.

Piątek!!!!

To jest dzisiaj. Ciśnienie w miarę ok ale…ciut za niskie. To jest dobra wiadomość bo kawcią mogłam podwyższyć.

Dziś mam kilka spraw do załatwienia, więc siedzieć w domu nie będę.


CDN…

Mój Mężuś wrócił.

Kilka dni nie było ale poczułam się samotna. Dom pusty, pies osowiały a ja miejsca sobie nie mogłam znaleźć. A może to ciśnienie skoczyło, że obawiałam się tej krótkiej samotności. Niby tak samodzielna ale… samotność nie ma nic z samotnością.

Przyjechał i powiedział …to jest najlepsze miejsce dla mnie ….

Cieszę się, że jest już ze mną. 🙂

Posted in

6 responses to “Podobno wyzdrowiałam”

  1. Lucia Avatar

    Może i u Ciebie uda mi się dodać komentarz. życzę zdrowia, bo nie ma nic cenniejszego. Uściski

    Like

    1. ogryzek zycia Avatar

      A były jakieś problemy?

      Liked by 1 person

      1. Lucia Avatar

        Tak. Z logowaniem. I nie tylko u Ciebie. Word miał humory.

        Like

  2. Lucia Avatar

    Bingo. Udało się.

    Like

    1. ogryzek zycia Avatar

      Dziś już pracuję przy czyszczeniu/zdejmowaniu fug. Cały tydzień zmagałam się z ciśnieniem, a wystarczyło brać 💊 tabletki regularnie a nie żartować. Teraz mam nauczkę.

      Liked by 1 person

      1. Lucia Avatar

        Uważaj. Jak trzeba to trzeba. Ja jak musiałam brać kilka razy na dobę, ustawiałam budzik w telefonie

        Like

Leave a comment