zaczynam planować swoje życie. Mimo że nie lubię planować, muszę to zrobić bo wiele spraw oczekuje na pochylenie się nad nimi.
Powracam do remontu i pracy.
To wyżej było w środę.
Dziś czwartek jestem w przychodni lekarskiej. W poczekalni pusto, za ładna pogoda żeby chorować. Zawsze jest jedna lub dwie osoby spóźnione lub za wcześnie przyszły. Nie ma kolejek bo wszystkie wizyty mają ustalone godziny.
Nikt mnie dziś nie wyleczy ale….może jakaś zmiana lekarstw.
Lekarstwa nowe i stare przypisane. Krwi 10l pobrali i do domu odesłali.
A tak na prawdę, od recepcjonistki do całej obsługi przychodni wszyscy byli mili, uśmiechnięci, pomocni i rzyczliwi. Aż żyć się chce.
Zajechałam do polskiego sklepu gdzie wszyscy posługują się j. angielskim. Kupiłam na lunch gołąbki. Uszczęśliwiłam MMa, był zachwycony jedzonkiem. Ptasie mleczko też kupiłam.
Czas na remoncik, trochę położę nowej fugi.
No i nareszcie jutro do pracy.
Leave a reply to artdecozbloxu Cancel reply