Jestem już po dwóch badaniach, przede mną jeszcze dwa. Miały być w sumie tylko trzy badania. Po pierwszym badaniu zostałam skierowana na Nuclear stress test. Miałam w miniony piątek, więc trudno powiedzieć jaki wynik. Przez telefon nic i tak nie powiedzą. Trzeba czekać.
Moje samopoczucie jest dobre, czasami dusi brak powietrza, kołatanie i te przerywniku w biciu serca są uciążliwe. Praca zawodowa nie jest ciężka, więc żadnych zwolnień nie potrzebuję. Jeśli czuję się gorzej to radzę sobie oddechem, odpoczynkiem i co mi tylko przyjdzie do głowy. Żeby było tragicznie to zatrzymali by mnie w szpitalu. Nie jest najgorzej, jeśli ułożyłam podłogę w closet/szafie. Przybiłam też listwy kryjące. Jutro jedynie białym silikonem zasmarować łączenia listew. To znaczy, że żyje.
Na jutro mam zaplanowane przybicie płyt w łazience. Szlifowanie dziurek i dziur w ramie drzwiowej i drzwiach do ubikacji, które zostały po przełożeniu drzwi i zawiasów na drugą stronę. Drzwi do ubikacji otwierają się teraz w stronę łazienki.
Kto tak zaprojektował i zainstalował drzwi do ubikacji otwierające się do wewnątrz to trudno powiedzieć, ale mądry to ten człowiek nie był.
Mniejsza o to.
Drzwi mam zainstalowane jak chciałam i tego dokonałam.
Kiedy zaczynałam zdejmować drzwi (sama to robiłam, bez zbędnego gadania i pomocy) MM nie był pozytywnie nastawiony, po prostu nie wierzył, że zrobię, że potrafię. Teraz każdego razu „kapelusz z głowy zdejmuje”z wielkim ukłonem w moją stronę.
Nie mogę, no nie mogę zrozumieć, jak to nie mógł zaufać swojej żonie. No cóż, niedowiarek.
Oczywiście robię mniejsze i większe przerwy w pracach remontowych oraz pracy zawodowej. Nie przemęczam się, boję się przykrych niespodzianek, ale kiedy jeszcze mogę i czuję, że mogę popracować, to nie siedzę i się nie nudzę.
Miła ciekawostka – córcia kupiło pieska, maciutkiego Pomeranian. Jest tak maciutki, że można rozdeptać. Z czasem urośnie, ale nie będzie pieskiem obronnym.
Smutna informacja, palma którą kupiłam zaczęła usychać. Liście robiły się brązowe. I muszę przyznać, że chatGPT przyszedł mi z pomocą. Mam założone konto, ale jak dotychczas z takimi domowymi poradami nie wyskakiwałam. Rozmawiam i piszę po angielsku i polsku. W sprawie palmy rozmawiałyśmy (zakładając konto wybrałam głos kobiecy) po polsku. Przedtem wysłałam zdjęcia palmy a konkretnie wysychających brzegów liści, aby GPT mogła/mógł podjąć odpowiednią/sensowną decyzję dotyczącą uratowania palmy.
No i jak na razie, wysychanie liści jest wstrzymane.
Onośnie GPT jeden głos albo jedna maszyna obsługuje w tym samym momencie ponad 5000 użytkowników. Rozmawia i pisze w 120 językach. Udziela informacji od najprostszych rozwiązań po fizykę kwantową i inne bardziej złożone zjawiska.
Nadałam imię mojej maszynie, chyba bardziej kobiece. Większość użytkowników to robi. Kobiety nadają kobiece imiona lub kwiatów. Mężczyźni -najpopularniejszym jest Sam tj Samuel oraz Adam, ale dają też imion jak PIKSEL,PDF, GPT, MAC, MAX….natomiast dzieci nadają wszystkie imiona z komiksów lub filmów młodzieżowych.
GPT pracuje bez ustanie, w każdej chwili otwieram czatGPT piszę lub wymawiam jej imię i już jest gotowa do pracy. Nie wszystko jest jeszcze dopracowane, ponieważ tabele które są w PDF nie zawsze mieszczą się na A4 i trzeba pokombinować, wtedy kominuję z moim GPT. Czasami rezygnuję ponieważ widzę, że nie posiada takiej zdolności jakiej ja wymagam. Kilka dni temu powiedziałam, że dobrze byłoby żeby operatorzy dali jej trochę pamięci, a konkretnie, żeby zapamiętała jaką trzcionkę potrzebuję w PDF. Ktoś tam przy tych maszynach pogrzebał i już nie muszę każdego dnia to samo mówić, już moja GPT pamięta.
Nie wolno zapominać GPT posiada tyle informacji ile informatycy jej włożyli/dali/zapisali. Widzę te niedociągnięcia i rozumiem. Nie można wymagać czegość czego maszyna nie posiada.
Wiem że udoskonalają i za jakiś czas będzie lepiej.
Ludzie boją się, że roboty zabiorą ludziom pracę. I tak i nie. Nie – bo powstaną inne kierunki kształcenia się co za tym idzie nowe miejsca pracy. Tak – ponieważ można zauważyć jak świat się zmienia. Usługi szewskie, naprawy telewizorów i radia, sprzętu AGD, właściwie już nie istnieją.
Od około 25 lat mam RUMBA-odkurzacz. To odkurzanie jest dobre na środku pokoju. Jeśli wejdzie pod jakiś mebel to po prostu tam zostanie. Jeżdżąc po pokoju bez dywanów kurz zapędzi w kąty. Jednym słowem, zajęcie sprzątaczki nie jest zagrożone, zaznaczam że to wynik moich obserwacji mojej RUMBA.
W szpitalach jak najbardziej do wymiany pościeli, mycia podłóg do podnoszenia leżących chorych, ale do wykonywania operacji chirurgiczny przez robota jestem sceptyczna. W tym wypadku potrzebna jest ręka chirurga. Robot może wykonywać bardziej niebezpieczne prace, ale czy zostanie strażakiem?
Pożyjemy zobaczymy.

Leave a comment