Co dzisiejszy dzień przyniesie

No cóż, obudziłam się 2:28am i już nie usnęłam. Wierciłam się w łózku jakby było w nim z 1tys robali które mnie pdgryzały. Mam łóżko wygodne, duże i cieplutkie. Z ogrzaniem go przychodzi z pomocą elektryczny puszysty, mięciutki kocyk.

Spłodziłam posta o ciałku, któremu tłuszczyk nadaje delikatności i puszystości😜.

Poranny pyrsznic, orzeźwił, postawił na nogi, krew szybciej zaczęła krążyć.

Przepiękny wschód słońca i zimowe powietrze -3C. Czekam z utęsknieniem na wiosnę, jest “za progiem”. WIDZIAŁAM!!

Marnie jeszcze wygląda bo dopiero zaczyna się wspinać po ciepłych promykach słońca. Z czasem nabierze wiekszej wprawy. Będzie ładnie, będzie pięknie😀😀😀😀.

Śniadanko: kawa z dodatkami mleczno-kawowymi. Yogurt kawowy 150cal.

Nie mogę zrozumieć, jak mogłam polubić kawę z mlekiem i kremami, kiedy w Polsce wypijałam hektolitry czarnej kawy z fusami, bez cukru, bez mleczka. Potrafiłam do fusów z poprzedniego dnia dolać gorącej wody i fusy schrupać. Teraz takiej czynności nie uczynię, co w tych fusach widziałam. Kawę piłam od rana z wieczorem włącznie. Nie miałam problemów z uśnięciem.

Teraz…fusów nie jem, kawę czarną piję sporadycznie i jak przed laty bez cukru i mleczka, z tym że musi być zagotowana w specjalnym imbryczku. Nie mam tu na myśli zaparzaczy. Na śniadanie zawsze robię kawę rozpuszczalną z dodatkami. Jednym słowem nie tylko smak się zmienił ale i upodobania.

Na drugie śniadanie, 3 banany i takim sposobem zaopatrzyłam organizm w 482cal. Zciągnęłam app do podliczania calorii, kiedyś mi pomogła taka kontrola, mam nadzieję, tym razem również. Po bananach nie czułam głodu. Ale żołądek, zaczyna, nawet nie boleć ale ćmić. Zaparzyłam siemie lniane. Popiję jakiś czas. Może od rozpuszczalnej kawy, bo takie uczucie w żołąku nie jest po raz pierwszy. Czyżbym miała przestawić się na poranne herbatki owocowe?

Zrobiłam obiad i zaprosiłam MM do ładnie zastawionego stołu😄.

Ostatecznie wrzuciłam w siebie 1100cal. Jak na pierwszy dzień jest super i oby tak dalej.