Wspólnie

Ten weekend nie był trudny w utrzymaniu diety. Piątek rano MM postanowił, dołączyć się do moich dietetycznych posiłków. Przez trzy dni dieta dla MM nie była łatwa, jednakże dał sobie radę. Nie czuł głodu, jedynie ciągnęło go do zjedzenia lub pochrupania czegoś, spoza diety. Gdy potrzebował coś “na ząb” proponowałam marcheweczki. Posiłki były co 3,5-4 godziny. Jeśli jedliśmy coś tłuszczowego odstęp między posiłkami był i musi być dłuższy. Należy dać żołądkowi czas na  przetrawienie. Podwieczorek i kolacja składała się z warzyw z dodatkiem dressingu lub owoce. Jedząc jajka rozmącone na śniadanie, MM stwierdził, że smakują jak najlepsza czekolada. Uśmiałam się, bo faktycznie, ja również tak czuję. Nie odczuwamy głodu lecz warzywa i owoce już obrzydły. Na obiad będą krewetki z masełkiem. Kolację zjem już sama, cóż to za kolacja? Seler naciowy.  Cukru wciąż nie używam i robię 1godzinną fizykoterapię. Nie są to jakieś wyszukane ćwiczenia, najważniejsze, że pomagają na mój kręgosłup.

Widać, widać efekty, już mogę zapiąć letnie spodnie i lepiej wyglądam. Wciąż nie to o co mi chodzi, ale mogę zapiąć. Po Wielkanocy znów przejdę na 11 dni diety. Wtedy zadecyduję, czy zaprzestać i  czy zastosować jeszcze raz 11 dni. 

MM obiecywał, że będzie ostrożny z jedzeniem posiłków na wyjeździe, chociaż jest to utrudnione, kiedy na kolację do restauracji idzie grupa ludzi z którymi pracuje. Dobrze chociaż, że widzi różnicę w pracy żołądka. Poprawia się metabolizm i o to chodzi. 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

w

Connecting to %s