Wygoniłam MM do biura. W planach miałam wymianę puszek i kontaktów elektrycznych. Bo….miałam wyłączyć elektrykę w całym domu a nie tylko na jednej kondygnacji. Tak dla bezpieczeństawa.
Pogoda szaro-bura i deszczowa to i z ciepłego łóżka nie chciało się wstawać. Prawie południe, w domu cichutko, bez pośpiechu wysunęłam z pod kołdry jedną stopę… no i jakoś poszło…. i poszłam do kuchni zrobić kawę i pieskom dać coś smakowitego. Oczywiście, że przewitały mnie z radością, jakże by inaczej. Pani w kuchni to wiadomo, że żarełko będzie. I kto to jest czyim właścicielem, kto kogo trenuje?
Nie ważne, jeśli obie strony są szczęśliwe.
Elektryki nie robiłam, dochodzi 3pm. Za późno na poważne prace.
O tej porze, można jedynie ułożyć papier kartonowy na podłodze. Szykuję gościnną jadalnię do malowania. Telewizyjny pokój odmalowany, wypoczynkowy również. Pozostała jadalnia i całkowity remont łazienki. Do indyka zdążę odmalować tylko jadalnię ale łazienkę zacznę po indyku i skończę już w nowym roku. Całkowity remont to znaczy całkowity z położeniem przewodów elektrycznych do lamp ściennych, nowe rury wodociągowe. Nad sedesem się zastanawiam, możliwe że spłuczkę zrobię ukrytą w ścianie. Podłogę drewnianą zamienię na płytki itd….MM jest w wielkim szoku, wyjścia i głosu to on wogóle nie ma. Postanowiłam i robię projekt. Tym razem projekt na papierze, a nie w głowie, wszystko musi być wymierzone i odpowiednio dopasowane.
A dziś, dziś w dalszym ciągu układam papier kartonowy a podłodze. Leniwie ta praca mi idzie.
Jaka pogoda taka praca.
Leave a reply to stopociechblog Cancel reply