
Wczoraj przed deszczem zdążyłam zagrabić, posprzątać gałęzie po formowaniu krzaków itd…deszcz rozpadał się po południu, całą noc padał i dziejszy poranek.
Jeszcze w pidżamie i szlafroczku rozpoczęłam robienie ciasta na torcik i karpatkę. Torcik owocowy zamówienie MM , karpatka zamówienie syna.
Jeszcze dwie godziny do południa a ja mam upieczony rzucany biszkop i wszystko niezbędne do pieczenia i dokonczenia karpatki.
Dziś deszczowo na zewnątrz, wewnątrz będzie na słodko.
Leave a reply to stopociechblog Cancel reply