o jakiejś nadziei. Jaką można mieć nadzieję i na co? Na jakie jutro? Po co się oszukiwać, po co udawać i zmuszać siebie do wiary na lepsze? Po kiego licha myśleć pozytywnie jeśli diabeł ogonem zmiata wszystkie pozytywy.
Strach się bać.


Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!
o jakiejś nadziei. Jaką można mieć nadzieję i na co? Na jakie jutro? Po co się oszukiwać, po co udawać i zmuszać siebie do wiary na lepsze? Po kiego licha myśleć pozytywnie jeśli diabeł ogonem zmiata wszystkie pozytywy.
Strach się bać.


Oh moze jednak bedzie lepiej, nie jestem zwolenniczka motywujacych rad, ale bedac na pograniczu depresji mam cicha nadzieje…
LikeLike
Ale o co chodzi?
LikeLike
Nie trzeba mieć nadziei. Wtedy łatwiej żyć. Nadzeja to złudzenie.
LikeLike
Oj tam, oj tam… dzień bez nadziei, to dzień stracony! 🙂
LikeLike
Jeżeli nie ma nadziei, najmniejszej chociaż to pozostaje wegetacja. Iskierka nadziei budzi człowieka do życia, zmusza do myślenia i szukania rozwiązań
LikeLike
Czy oczekiwanie jest nadzieją? Czy wegetacja jest oczekiwaniem?
LikeLike
Leave a reply to sagula Cancel reply