ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

Nic złego nie podejrzewam i nic grożnego ale….muszę udać się do lekarza. Wiadomo upadłam kiedyś tam, ale zaczął mi boleć oczodół. Mruganie jest już odczuwalne, przy dotyku powieki również czuję dyskomfort. No coś się dzieje. Córcia twierdzi że jest sinak ale ja go ujrzeć nie mogę. Narośl po upadku rozmasowywałam i się zmiejszyła ale, to ale mnie zaczyna trochę niepokoić. Tym bardziej małe dzieci mi się śnią. A to już bardzo źle. Dzisiejszego popołudnia było już za późno na ustalenie wizyty lekarskiej, tel. milczały lub … bla bla bla dzwonic po karetkę bla bla bla. Zanim jutro ja wstanę mąż sprobuje zadzwonić. Może się uda na jutro, byłoby dobrze. Z przychodni dzwonili w tygodniu, że mam przyjść na kontrolę ciśnienia krwi. W takim razie upiekłabym dwie pieczenie, oko i serce.

Od dzisiejszego popołudnia rozmawiamy z MM tak (90%z mojej strony) bardziej normalnie, nie przez zęby czy służbowo. Za wcześnie jest dla mnie na poufności i otwieranie się mentalne. No, zranił mnie i jeszcze to przeżywam, przeżuwam, memłam. A tak naprawdę, analizuję. Życie nie jest białe i czarne, ma jeszcze mnustwo innych kolorów i te kolory mi się zamieniły w różne oddcienie szarości. Jeszcze troszkę a odzyskam równowagę.

Kiedyś pisałam o pracy jaką wykonuję na podwórzu i w domu. Praca fizyczna to moje lekarstwo, pozwala mi zapomnieć o bólu, rozterkach, problemach które urastają w mojej głowie do tragedii. Nie, nie wybucham, zawsze tłumię w sobie i praca pomaga mi wyzwolić się z tego dynamitu jaki w sobie noszę. Bo co ludzie zawinili, że jestem jaka jestem. Teraz mamy ponownie więcej dni deszczowych i z przymusu po pracy, jestem zamknięta w domu.

Oooo mam pomysł. W następną sobotę muszę iść poskakać/potańczyć. No i zapisać się na GYM w końcu. Medytacje? Próbowałam, to nie dla mnie, ja muszę spalić ten dynamit a nie przez dziurki w nosie wypuszczać.

Jutro podobno nie będzie padać, będę kontynuować świąteczne ozdabianie. Plany planami a jak wyjdzie zobaczymy.

Posted in , ,

5 responses to “Dynamit”

  1. Lucia Avatar

    Koniecznie skontroluje. Z oczami nie ma żartów. Coś o tym wiem. A dynamit trzeba wypuścić energiczna pracą a medytacją. To też nie dla mnie. Usciski

    Like

    1. potoaby.blog Avatar

      Niestety, moja lekarka na urlopie w Hiszpanii u rodziny. Muszę poczekać do jej powrotu. Do innych lekarzy nie pójdę, chyba że mi się pogorszy. Wiesz Luciu, podchodziłam do medytacji kilka razy, zmuszałam się do jogi i do muzyki łagodnej aż usypiającej. Tylko, usnąć nie mogłam bo mi krew buzowała z nerwów, to słucha tych szumów. Lubię szum padającego deszczu, tak z minutę ale nie 3 godziny. Dzis mam pracy po łokcie. Ozdabiam domek. Pozdrawiam

      _______
      Zdecydowałam się na lekarza zastępującego, znam ją ale też późno bo 19. Jak się pogorszy polecę do kliniki. Mam nadzeję że dotrzymam do 19-go.

      Liked by 1 person

      1. Lucia Avatar

        Ja znając siebie nawet nie podchodziłam
        Znam lepsze sposoby. Dla mnie cisza i ciemność mają siłę relaksującą. Ozdabiają. To też poprawia humor. Buziaki

        Like

        1. potoaby.blog Avatar

          Zawsze praca fizyczna dodawała mi sił a kiedy opadałam z bezsilności szukałam i znaleźć kepszego lekarstwa niż praca fizyczna nie znalazłam. Cisza, mówisz. W następnym roku pojade do domu. Pozdrawiam

          Liked by 1 person

          1. Lucia Avatar

            Tak pobyt w kraju też pomaga. Serdeczności

            Liked by 1 person

Leave a reply to potoaby.blog Cancel reply