Żeby nie było tak wesoło to:
córcia pozytywna
córci partner pozytywny + woda w płucach
syn negatywny i na zwolnieniu lekarskim, kliniki czekają na pozytywny wynik i nie chcą szukać przyczyny złego stanu zdrowia a raczej choroby innej niż covid, taka polityka. Lepiej 5-ty z kolei test zrobić niż chociażby płuca prześwietlić.
MM negatywny
JA negatywna
Psy – nie badane
Za 5 dni następny test. Jeśli negatywny to uciekne z tego „szpitala”.
Szwagier mnie wkurzył, to teraz będzie płacic mamusi gaz z mamusi emerytury którą tak chowają. Prawie 10 lat płaciłam mamusi gaz, pomagałam finansowo. Teraz niech on płaci i wykasowałam apkę. Nikt mnie niczym nie będzie szantażować.
Chciałabym się mylić, ale już nie będę miała żadnego kontaktu z mamusią. W siostry i jej męża mniemaniu to kara, „że się postawiłam”. Trudno, szkoda mi mojej mamusi, bo raz w tygodniu mogła z kimś porozmawiać, teraz i tego nie będzie miała. Gdy w tygodniu dzwoniłam byłam rozłączana. Bóg może nie jest rychliwy, ale sprawiedliwy. Pisałam o tym, jak nie miałam kontaktu z mamusią przez 6 długich miesięcy. Nie wiem czym tym ludziom „podpadłam”. Teraz już nie usłyszę mamusi, chyba że na tamtym świecie.
Tak mi przykro. Mamusia czekała na moje telefony …. Krysia, tutaj nikt ze mną nie rozmawia, tylko ty o mnie pamiętasz….
Tłumaczyłam, że przecież gotują i przynoszą jedzenie.
…..tak przynoszą i postawią i mówią jak do psa ..jedz… i znikają…
Przecież nie powiem w stylu: czekają na twoją śmierć, nie wydziwiaj mamusia itp.
Mamusia, oni po obiedzie muszą pozmywać nie tylko naczynia ale i garnki, tu mi przerywa …. wiem a oni mają taki mały zlew i garnek się nie zmieści….no właśnie mamusia, A zmywanie to nie tylko garnek i talerz ….
Wymieniam stolnice, tarki itp.
Mamusia już spokojniejsza pyta o swoich rodziców. Na takiej konwersacji mija nam 1,5 godziny. To nie jest zmarnowany czas, to czas niesienia pomocy mojej mamusi. Nie wiem jakiego świętego prosić, aby oświecił mózgi mojej siostrze i szwagrowi, zeby nie zarabierali 1,5 godzinnej radości tygodniowo starej matce. Jak powyżej pisałam w ciągu tygodnia połączenie „jest zakazane”.
Jak można czekać na śmierć swojej matki?
Ktoś kiedyś napisał w komentarzu ….zasłużyła.
Ale czym można zasłużyć? Nie piła, nie biła, nie paliła, często chorowała. Gotowała kiedy siłę miała, w bali prała, kurczaki, idyki i kaczki hodowała. Była bardzo zaradna, za komuny jeździła do państw ościennych i towarem na rynku handlowała. To był jej finansowy wkład do domowego budżetu. Czym zasłużyła? Że milionów nie miała? A moje siostry mają miliony? Stare bźdźągwy mialy lepszy start i gdzie ich miliony? Co przekażą swoim wnukom oprócz swojej frustracji?
Mlodsza tatusia zamęczyła, a starsza drabinę zabrała jak był na strychu. Drabina była gwoździami przybita, z jaką siłą musiała szarpać aby ją oderwać. Tatuś spadł ze struchu.
Dwie żywe kostuchy, czekają na śmierć swojej matki, bo ojca już ukatrupiły.
Jest mi bardzo ciężko!
Leave a reply to Lucia Cancel reply