Pamiętam pierwsze Walentyki w szkole u dzieci. One miały frajdę, trzeba było kupić jakieś skromniutkie prezenciki np: jajko niespodziankę lub coś w tym rodzaju. To było nowe święto jakie dotarło do naszego kraju. Początki były w przedszkolach i szkołach i tak raczkowało aby urosnąć i wejść już w dorosłe życie w tej chwili.
W ameryce Walentynki obchodzą wszyscy, starzy i młodzi. Jadąc do pracy zatrzymałam się aby kupić Pralinki. Zanim dojechałam zjadłam połowę opakowana, to było moje śniadanie.
Po powrocie do domku czekała na mnie niespodzianka: zupka z Panera, torcik, kartka Walentynkowa i tulipany w flakonie. Poczęstowałam MM Pralinkami i buziaczkiem.
Tel. Od przyjaciółki z Kanady.
Nie chciałam zakłócać jej soboty i niedzieli najzwyklejszym blabla..o wszystkim i niczym. Ostatnio skupiam sie na cebulkach tulipanów ale ileż można tego słuchać.
Odbieram… tydzień temu dokładnie w miniony poniedziałek upadła na oblodzonym chodniku i pękła kość udowa bliżej biodra. Nie dzwoniła do mnie wczesnej, żle się czuła to mało powiedzieć, czuła się tragicznie, pomimo tony środków przeciwbólowych. Ale się ciesze, ma opiekę. Syn na którego pomoc nigdy nie mogła liczyć i mąż zdrajca, dają z siebie wszystko. Na prawdę się cieszę. Jutro wizyta u specjalisty, życze jej wszystkiego dobrego. Pamiętam, kiedy miałam pęknięta główkę ramienia, doktor powiedział że byłoby lepiej gdyby sie rozleciała. Długo dochodziłam do siebe. Terapię sama sobie zrobiłam i jest 100% sprawna, nie potrzebowałam terapeutów. Pacjent lepiej wie co mu daje ulgę, co mu pomaga, wystarczy jego nakierować.
Ot i wieczór walentynkowy jest na ukończeniu. Jutro zostaje w domu, nie musze zrywać się z łóżka skoro świt.
Noc jest dowodem, że dzień nie wystarczy.
(Elizabeth Quin)
Leave a reply to potoaby.blog Cancel reply