ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

To było w czasach kiedy z internetem łączyło się za pomocą modemu, a on wykonywał takie dziwaczne dżwięki. W czasie kiedy korzystało się z internetu,  nikt nie mógł skorzystać z telefonu. Zatrudniona byłam na stanowisku dyrektora finasowego dobrze prosperującej prywatnej firmy. Wykształcona i jeszcze młoda, zgrabna i powabna, kusiłam nie jednego faceta. Nie w głowie mi były jednak igraszki i figle, miałam na utrzymaniu dwoje dzieci, one były u mnie najważniejsze. Nie przewidywałam romansu oraz zamążpójścia. Jeden  ex był wystarczającą nauczką. Nie potrafili tego zrozumieć moi żonaci “zalotnicy”.  Krążyli jak osy wokól ula. Pierwszy dzień w pracy minął bardzo miło. Poznałam współpracowników, załogi mi nie przedstawiono bo i nie było ku temu powodów.

Obowiązki swoje traktowałam i wykonywałam z należytą powagą lecz nadszedł czas, że po 2 latach cierpień musiałam się zwolnić. Dziś nazywałoby się stalkingiem i molestowaniem, w tamtych czasach zalecaniem się. Pytanie – jak może zalecać się żonaty mężczyzna? Dbałam o swój wygląd, zewnętrzy i wewnetrzy. Chciałam żyć w zgodzie ze sobą, tą równowagę chciał i próbował zburzyć właściciel firmy.  Ponad rok odpierałam jego ataki łapania za pośladki i piersi, próby pocałunków w szyję, ponad rok gdy wchodził do mego pokoju, próbowałam  uciec i uciekałam ze swego gabinetu. Uciekałam również za swoje biurko, a ona ganiał mnie jak kot myszkę. Kategorycznie uprzedzałam właściciela, który zwracał się do mnie po imieniu bez mojego pozwolenia, że zawiadomię odpowiednie władze o jego zachowaniu. Śmiał się mi prosto w twarz, miał prawie wszystkich w urzędzie miejskim i nie tylko, w swojej dłoni. Nikt mi nie pomógł, nikt nie powiem powstrzymał, nie próbował powstrzymać tego chorego człowieka. Przecież słyszeli moje wołanie, jego krzyki… zostaniesz moja!!!!!

Walczyłam sama z chorym człowiekiem. Zwyciężyłam, przegrywając. Z chwilą znalezienia nowej pracy zwolniłam się. Nie mogłam odejść z dnia na dzień, miałam na utrzymaniu dzieci, a bez zabezpieczenia finansowego, życie nasze zostało by zrównane z zerem.  W dniu mego odejścia. Prezes … żałuję, bardzo żałuję ale rozumiem, dyrektor techniczny…nie dałaś się, szacunek, trzymaj się ale nie będzie tobie łatwo, dzwoń.  Pozostali…  pokiwali głowami. Właściciela w dniu mego odejścia nie było. Zrozumiałam, że każdy walczył o swój stołek i trzymał swój stołek. “Igraszki” właściciela firmy  traktowali jako rozrywkę, urozmaicenie do nudnej biurowej pracy.

Przecież nic mi się nie stało, dałam sobie radę, a Stasio przecież 
przystojny facet i ....nie rozumieli dlaczego go nie chciałam.

Banda psycholi, którzy nie rozumieli co to jest GODNOŚĆ. 

Poczucie własnej wartości i szacunek dla samego siebie.

Wiele lat upłynęło od tamtego zdarzenia, a wciąż jego wspomnienie wyzwala we mnie emocje.

Posted in

9 responses to “końskie zaloty nr 1”

  1. Lucia Avatar

    Trochę się jednak zmieniło, końskie zaloty zeszły do podziemia, ale dalej są. I niektórzy osobnicy płci męskiej nie przyjmują do wiadomości odmowy. Jednak kilka nagłośnionych spraw trochę te zaloty ostudził.
    Brawo Ty. Uściski.

    Like

  2. sagula Avatar

    Miałam tak samo i też się oganiałam, ale mam satysfakcję, że się nie dałam.

    Like

    1. potoaby.blog Avatar

      Trudno mi mówić o satysfacji. Po prostu nie pozwalałam na takie traktowanie. To było przegrane zwycięstwo. Zwyciężyłabym gdybym w jakiś sposób ukarała lecz on działał przy aplauzie innych mężczyzn. Jedynie jeden mężczyzna z działu technicznego był po mojej stronie. Trwało to prawie dwa lata i nie twierdzę, że każdego dnia. Traumy nie miałam, nie biorąc pod uwagę niechęci chodzenia do biura. Zostały przykre wspomnienia.

      Like

      1. sagula Avatar

        I ja do dziś pamiętam te przykrości tym bardziej, że byłam mężatką.

        Like

        1. potoaby.blog Avatar

          Kiedyś nikt nie chciał pomóc, nie było regulacji prawnych. Teraz też, na pewno nie jest lepiej. Jeśli nawet byłam już rozwiedziona to nie znaczy że gorszej kategorii, w dalszym ciągu byłam człowiekiem a nie szmatą do podłogi. Pozdrawiam

          Like

          1. sagula Avatar

            Mam nadzieję, że uwolniłaś się od toksycznych ludzi.

            Like

            1. potoaby.blog Avatar

              Miałam takie groźne 3 przypadki, że musiałam się zwalniać z pracy. Później jedynie niegroźne adorowanie.

              Liked by 1 person

  3. Janek Biegulski Avatar
    Janek Biegulski

    Początek nowego milenium. Zdałem maturę. Przeprowadziłem się do miasta. W połowie studiów urwało się finansowanie mojej kariery. Na prędkości szukałem zajęcia. Przerobiłem kilka firm. Ostatecznie trafiłem agencji marketingowej. Realizowaliśmy ciekawe projekty. Mieliśmy lukratywnych klientów. Mogłem wykorzystywać swoje talenty. Dobrze tam się czułem. Zarządzający byli zadowoleni z efektów więc dokładali więcej tematów. W firmie stawiałem się wczesnym rankiem, a kończyłem późnym wieczorem. Nadgodziny stały się normą. Wytrzymałem tak z rok czy dwa.

    Na czele projektu stanęła pani manager. Dziewczyna coś koło trzydziestki. Średniego wzrostu. O przeciętnej urodzie. Bez zobowiązań. Oddana firmie w stu procentach. Kiedy mieliśmy klęskę urodzaju, a moja chęć do grania w tamtą grę malała zaczęła zapraszać mnie na kawę. Nawiązaliśmy nieformalne relacje. Pewnego wieczoru zaproponowała abyśmy się lepiej poznali.

    Finał tego wszystkiego był bardzo kiepski. Któregoś dnia odszedłem z firmy. Sandal po tym wszystkim ciągnął się przez dobry rok.

    Like

    1. ogryzek zycia Avatar

      Firmowe romanse/relacje przeważnie kończą się nieprzyjemnościami, a mało kiedy przeradzają się w stałe związki. Przykre ale pradziwe. Miłego dnia.

      Like

Leave a reply to Lucia Cancel reply