ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

Ulewa z piorunami zatrzymała mnie w pracy trochę dłużej. Nie chciałam jechać w takich warunkach. W Polsce żaden śnieg, deszcz czy grzmoty, nie przeszkadzały. Amerykanie są bardzo ostrożni podczas jazdy w zlych warunkach atmosferycznych. Powiem więcej, nie umieją jeździć w deszcz czy podczas padającego śniegu.

Dlaczego? Po pierwsze: śnieg pada raz na 5-7 lat, więc podczas opadów śniegu po prostu siedzą w domach. Mój stan nie ma też zaplecza maszynowego do walki ze śniegem. Ogłaszany jest regionalny alarm śniegowy, upominający o pozostanie mieszkańców w domach, do odwołania alarmu. W jednym roku byłam zuszona pojechać samochodem. Nie było łatwo wyjechać z osiedla, na głównych drogach było latwiej ale wiele dróg było zablokowanych przez urząd miejski. Po powrocie, zostawiłam samochód na dole ulicy.

Po drugie: istnieje oczywiście „nauka jazdy” ale niewiele osób wykupuje godziny jazdy. Nie jest obowiązkowe. Kandydat na kierowcę, zgłasza się do ośrodka DDS (Department of Drive Service), pobiera bezpłatnie książeczkę do nauki znaków. Uczy się tak długo ile potrzebuje do zapamiętana znaków. Podchodzi do egzaminu komutetowego i zakładam , że był wynik pomyślny. Otrzymuje tymczasowe prawo jazdy, upoważniające go do jazdy samochodem wraz z pasażerem mającym stałe prawo jazdy. Może jeździć samochodem rodziców, kolegów lub współmałżonka, jeśli ma swój to oczywiście może jeździć itp lecz zawsze na miejscu pasażera musi być osoba posiadająca stałe prawo jazdy. Teraz przyszły kierowca ma czas na naukę jazdy, jazdy samochodem. Jazdy samochodem uczy go osoba/pasażer mająca stałe prawo jazdy. Przyszły kierowca nauczy się tyle ile „nauczyciel” posiada wiedzy i doświadczenia. Egzamin z jazdy zdaje na „wlasnym” środku lokomocji, piżyczintm u rodziny, jeśl takiego nie posiada, za opłatą udostępniane jest tzw. polskie „L”

Później widać to na drogach. Jeśli dziadek uczył wnuka, wnuczek będzie jeździć wolno i często z włączonymi światłami awaryjnymi. Wyłączy gdy dostanie upomnienie od służb porządkowtch.

W deszcz dziadek nie uczył wnuka jazdy samochodem. Taki wnuczek jest potencjalnym zagrożeniem podczas ulewy.

Więc, zatrzymałam się w pracy czekając kiedy ulewa zamieni się w „kapuśniaczek”.

Jadąc przekroczyłam magiczną linię. Deszcz pada – deszcz nie pada. Za tą linią był inny, słoneczny piękny późno popołudniowy dzień. Wspaniałe uczucie przekroczenia deszczowego świata i znalezieniu się w prawie nierealnym świecie. Tak jak wszyscy depnęłam na pedał gazu. Jakbym chciała „tamto” zostawić jak najszybciej za sobą.

Kolację zjedliśmy w meksykańskuej restauracji. Podczas posiłku ciężkie chmury krążyły nad nami ale nie skryliśmy się od deszczu, wchodząc do środka.

Po zakup farby nie pojechaliśmy. Pomimo, że sklep czynny do 10pm, to mój zakupowy czas minął.

Gdyby nawet pojachalibyśmy po zakup farby, po nocach przecież bym nie malowała.

Miałam dość spokojny dzień, zakończony koktailem.

Posted in , , ,

3 responses to “Deszcz z piorunami”

  1. Lucia Avatar

    Nadrabiam czytanie blogów. Usciski

    Like

    1. ogryzek zycia Avatar

      Nie miałaś czasu, u Ciebie tyle się dzieje w okolicy, że szkoda byłoby siedzieć w domu. A jak już jesteś na zewnątrz to trudno czytać na telefonie kiedy nagrywasz fajne spektakle. Pozdrawiam

      Liked by 1 person

      1. Lucia Avatar

Leave a comment