ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

Nie daleko mamy do szpitala i wszelkich lecznic. Nawet weterynarz jest pod bokiem. Przed wyjazdem przyjęłam tabletkę na nadciśnienie popijając 2 kroplami wody. Udało się przełknąć.

Na korytarzach szpitalnych jeszcze pusto, maszyny tylko pracują i czasami ktoś przejdzie obok, spiesząc się do pracy.

5:58am czas na podejście do drzwi pokoju przyjęć pacjentów.

6:02am podpisałam niezbędne papiery i za moment zostałam wezwana do środka wielkiego gmachu.

MM został w pczekalni. Dostałam fartuch niebieski w żółte kwiatuszki, skarpety ciemno niebieskie i czepek niebieściutki. Przeprowadzona zostałam do pokoju zabiegowego.

Za kaźdym razem gdy osoba z opieki medycznej wchodziła ( nawet ta sama pielęgniarka/pielęgniarz), byłam proszona o podanie imienia, nazwiska i daty urodzenia.

Usiadłam w fotelu i podpięto mnie do monitora. Ciśnienie było ok jak na mnie 146/88. Przy takim ciśnieniu piję lampkę czerwonego wina i za chwilę mam 128/67. Jak u noworodka.

W obie dłonie założono mi weflony. Drzwi do gabinetu zabiegowego były otwarte więc co jakiś czas ktoś zagadywał. Nawet nie wiem jak długo tam suedzuałam, bo zegarek i tel z całą zawartością torebki, zostawiłam u MM.

W sumie poznałam 3 astozjolowów, 2 pielęgniarki, 1 pielęgniarza i lekarz mój też mnie odwiedził.

Przeprowadzona zostałam do sali. Poproszono abym położyła się na białym łóżku. Wsadzono w nos rureczki i tyle pamiętam.

Nie było żadnego odliczania 1,2,3


Po obudzeniu, moja mowa była powolna, a było trochę pytań. 😁

Przy pomocy pielęgniarki przeniosł się na ruchome krzesło i zawieziono mnie do drzwi frontowych. Tam już czekał w zaparkowanym samochodzie MM.

To był teren szpitalny, a więc MM nie mógł mi pomóc. A było w czym. Pokonanie krawężnika było dla mnie ogromnym wyzwaniem. Przy pomocy pielęgniarki osiągnęłam sukses🏅

Podróż do domciu odbywała się, uch, ach z powodu mdłości.

Droga do sypialni była z przeszkodami, SCHODY do pokonania. MM mi pomógł. Pidżamka i spanko.

Po przebudzeniu, straciłam rachubę godzin i dni.

Pomimo silnego środka przeciwbólowego. Odczuwam ból i nie mały. Można wytrzymać.

Budzę się i zasypiam.

Aby do jutra

Posted in ,

7 responses to “Poranek w dniu operacji..”

  1. sagula Avatar

    Zdrówka Krysiu!

    Like

    1. ogryzek zycia Avatar
      1. sagula Avatar

        Każdego z nas coś dopada

        Liked by 1 person

  2. Lucia Avatar

    Kochana trzymam kciuki. Najgorsze za Tobą. Teraz zdrowiej i wypoczywaj . Serdeczności

    Like

    1. ogryzek zycia Avatar

      Bardzo dużo śpie. To co ma boleć to boli. Za kilka dni będzie lepiej.

      Liked by 1 person

  3. Krystyna Avatar
    Krystyna

    Nie zostawili w szpitalu na dzień lub dwa?

    Like

    1. ogryzek zycia Avatar

      Krysiu to jest kapitalizm. Nikt nie trzyma w szpitalu nikogo za darmo. MM miesięcznie za ubezpieczenie płaci kolosalne kwoty, aby w razie nispodziewanego zdażenia nie było milionów do zapłaty. Jeśli nie ma zagrożenia życia to do domu. Niespodziwane pogorszenie, tylko pogotowie. Kobiety po porodach w zależności w jakim regionie mieszkają mogą być wypisane w tym samym dniu jeśli nie ma odpowiedniego ubezpieczenia. Opieka zdrowotna jest na prawdę wspaniała i na wysokim poziomie, ale może iść w setki tysięcy dolarów nawet w miliony. Tu miesiącami nie czeka się na prześwietlenia lub zabiegi. To ja odciągałam, bo nie było źle. To ja ustaliłam termin operacji nie mój doktor.
      Tutaj nic nie jest za darmo i do tego się przyzwyczaiłam.
      No i … dolary nie rosną na drzewach😩😀

      Like

Leave a reply to Krystyna Cancel reply