W zasadzie to trzeci tydzień jak jestem na uspokajających. Dziś przyjęlam tylko valeriankę. Dni uciekają i nie da się już przeżyć ich ponownie. Byłyło by fajnie przeżyć je szczęśliwiej.
Gdy syn wrócił ze spotkania pracowego. Przy kuchennym stole spędziliśmy 2h na rozmowie o życiu, miłości w życiu partnerskim oraz seksie i zdrowiu. Pośmialiśmy się, powspominali i zahaczyliśmy o przyszłość która jes wielką niewiadomą. Można planować jesli zdrowie jest przynajmniej w normie. W jego przypadku trudno o jakiejkolwiek normie powiedzieć.
Wszystkie dni tych trzech tygodni, przeleciały i ich nie pamiętam, poza lekarzami i opieką nad synem.
Już dokładnie widzę, że nie skończę sypialni i łazienki przed świętami. Będę w takim rozpierdolniku kłaść się do łóżka i wstawać w trakcie świąt.
Nawet nie wiem czy postawię choinkę w sypialni. Zastanawiam się nad jej urokiem w takich remontowych warunkach.
Patrząc na to wszystko co u mnie się teraz dzieje to myślę o wzięciu jakiegoś znieczulacza bo bez niego ani rusz. Nie mówię o alko bo nie wolno. Trzeba być w gotowości, myślę o silniejszej tabletce niż valerianka. Te silniejsze są silne i przy moim stresie działają ze zdwojoną mocą. Sprawdzałam. Tabletek nie wolno dzielić i kruszyć. Mniejsza dawka działa jak perszing i …..może uzależniać. Jeśli może to …. uzależnia. Powstaje pytanie …po co takie coś jest przypisywane?
Nasuwa się prosta odpowiedź…jeśli wyprodukowane – ma być sprzedane i nie ważne jakim i czyim kosztem.
Wszystkim zdrówka życzę.
Leave a comment