Wczoraj mieliśmy July 4th Dzień niepodległości. W moim mieście odbywa się największy bieg niepodległości 10K. Nie ma większego w USA. Rejestracja odbywa się online. Jeśli jesteś członkiem klubu, masz zapewnione miejsce w biegu, w przeciwnym wypadku odbywa się loteria na uczestnictwo w biegu. Pierwszy bieg odbyłam w 2009 roku, wylosowałam uczestnictwo. Jak dobrze pamiętam dwa razy, nie miałam szczęścia w loterii. Ostatni mój bieg był 2019. Pandemia wstrzymała mnie, aż do obecnego roku.
Mąż, ja i mój syn zdecydowaliśmy brać uczestnictwo w biegu w tym roku. Mąż oraz ja specjalnie nie szykowaliśmy się. Mąż kilka raz pobiegał po dzielnicy. Ja oprócz GYM nie biegałam. Nie miałam czasu, przygotowania córci do wesela, a później ceremonia ślubna. Zdrowie nie dopisywało, jakieś wirusy po mnie chodziły nawet przed samym ślubem córci rozchorowałam się. W ciągu kilku dni spadła waga o około 8kg. Nie byłam pewna czy będę w stanie uczestniczyć w zaślubinach. Syn co drugi dzień biegał i w dalszym ciągu biega, on 10k pokonał w 55 minut, ja wypociłam te 10K ponad 2 h, mąż podobnie jak ja. Miało być, że ja na mecie stanę pierwsza ale stało się inaczej.
Pomiędzy 3 a 5 milą miałam kryzys. Bolały podeszwy u stóp, zastanawiałam się nad zrezygnowaniem. Ale jakoś doczłapałam się do 4 mili i wpadłam na genialny pomysł. Jeśli woda wlewana do sportowych butów nie pomoże, zrezygnuję. Ludzie chwytali wodę w kubeczkach i pili, a ja wlewałam do butów. Poczułam ulgę. Przy każdym “prysznicu” (woda z urządzeń polewała ludzi) zatrzymywałam się i pozwalałam sobie na dokładny “prysznic”. Tak idąc i biegnąc stanęłam na “podium” z wynikiem 335 dla mojej grupy wiekowej, a było nas 377. Jeszcze chwila a byłabym po za marginesem.
Zajęłam 42 096 miejsce z wynikiem czasowym 2:09:32.
Muszę się przyznać, że w momencie kryzysowym zeszłam z trasy i usiadłam na murku obok mężczyzny w średnim wieku. Nie byłam w tamtym momencie pewna czy biegnę dalej czy już z uczestnika 10K staję się obserwatorem biegu. Porozmawiałam z mężczyzną i to on dodał mi sił psychicznych. …została ci niecała mila, spróbuj, bo szkoda teraz rezygnować jeśli już tyle przebiegłaś…. masz rację powiedziałam, zobaczę jak wstanę czy zdołam iść……
Wstałam i poszłam-pobiegłam, jeszcze na odchodne, pomachałam mu moim wiatrakiem. Dosłownie przed finiszem podbiegłam do grupy policjatnów ..
I did it, i did it!!! krzyknęłam
Jeden z nich przygarnął mnie ramieniem i pogratulował. Inni życzyli przejścia/przebiegnięcia przez metę która już była tuż przede mną.
W biegu uczestniczyło ponad 55 tys. osób, co uczyniło ten rok największym od 2019 roku w ilości uczestniczących osób.
Po odebraniu koszulki, spotkałam się z synem i MM. Odeszłam dosłownie kilka metrów i złapał mnie silny skurcz za łydkę prawej nogi. Dosłownie kładł mnie na ziemię. Zabezpieczyłam się w tabletki ale nie sobie lecz na wypadek jak skurcz złapie mego męża. Co dziwne jego nie złapał a ja leżałam już na chodniku. Syn podał mi 2 tabletki od skurczów nóg. Przeszło po kilku minutach i mogłam już iść do ulicy gdzie zamówiony Uber czekał. Syn okazał się bardzo troskliwym, nie miałam nigdy większej okazji tego zobaczyć i odczuć. Że córcia jest opiekuńcza to od dawna wiedziałam, syn zawsze zajęty, jego grafik pracy oraz po za służbowe zajęcia jak bieganie i klub Jiu-jitsu, robi go wypełnionym po brzegi.
Jestem z siebie zadowolona a MM już zarejestrował nas na 10K na następny rok.
Tylko….potrzebny trening, bez niego nie startujemy. OK.

Wiatrakiem wymachiwałam przez cały dystans, a nawet jak już zeszłam z mety.
Mam na video jak finiszuję wymachując wiatrakiem. Nie było mi ciężko go nieść, miałam ogromną frajdę.
Gdy szłam daleko przed MM, mógł mnie widzieć w jakim miejscu jestem, później stracił mnie z oczu bo za daleko.
Gdy człapałam z bolącymi stopami, MM zrównał się ze mną, a jak przysiadłam na murku on był pierwszy na mecie.
Z ponad 55 tysięcy uczestników ja jedyna miałam wiatrak niesiony nad głową i jeszcze jeden mężczyzna flagę. Nikt więcej nie posiadał żadnych flag nad głową lub wiatraka. Nieśli malutkie flag lub inne ozdóbki.
Tak zrobiłam to i nie to że jestem z siebie dumna. Jestem zadowolona.

Leave a reply to ogryzek zycia Cancel reply