ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

Wczorajszego wieczorka długo dyskutowaliśmy z MM. W między czasie ugotowałam wyśmienitą zupę ogórkową. MM nigdy wcześniej nie jadł zupy ogórkowej, krupniku, kapuśniaku i wiele wiele innych potraw. W Chinach próbował dużo potraw ale nie skusił się na mięso z psa oraz karaluchów i nic co się na talerzu ruszało. Za to skusił się na zakupienie dla mnie podróbki zegarka Rolex, który trafił do śmietnika.

Wracając do wczorajszego wieczorku. Usmażyłam pączki.

Skupiona byłam na słuchaniu i dyskusji z MM, więc moim pączusiom zabrakło serducha/uczucia ❤️. Ostatecznie, pączusie wyszły bez porównania gorsze niż ostatnio. Nie zrobiłam lukru, posypałam cukrem, lukier by nie pomógł. Pączusie mają nadzienie budyniowe oraz z śliwkowej marmolady. Pierwsze pyszne.

Żeby nie było, że wszysyko pyszne i mi się udaje, nie udał mi się

blog czekoladowy.

Nie wiem, nie pamiętam czego dodałam za dużo, czego za mało, czy masło było inne, a może powinnam dodać margarynę, no nie wiem. Mieszając jeszcze bez dodatku rodzynek, ciastek, orzechów i migdałów, powinnam wszystko wylać do zlewu, pokropić płynem do naczyń i zalać gorącą wodą.

Miałam nadzieję, nie prawda, że miałam nadzieję, masa bez dodatków powinna być już gęsta a nie lać się jak olej. Uparcie brnęłam dalej. Wstawiłam do lodówki na całą noc z nadzieją, no bo tym razem miałam 10% nadzieii, że raniutko będze zjadliwe. Niestety, otwieram lodóweczkę, a tam!!! brzydko mówiąc guwienko(wiem jak się pisze).

To coś nawet nie było zjadliwe.

Żeby siebie nie drażnić….a miał być blok czekoladowy…wywaliłam do pojemnika na śmieci, który znajduje się na zewnątrz. Nie powstrzymał mnie nawet deszcz.

Teraz część kulminacyjna: muszę znaleźć winnego zaistniałej sytuacji, bo, że blok czekoladowy się nie udał, to nie moja przecież wina. 😬😁

MM chodził po kuchni, przeszkadzał mi, podszczypując mnie tu i ówdzie, obsypując mnie buziaczkami, zagadywał i żartował.

No i kto jest winien?


Posted in ,

9 responses to “Nie udane wypieki”

  1. Caffe Avatar

    No niestety czasem się nie udaje. Ja ostatnio lepiłam pierogi i chociaż zawsze wychodzą naprawdę smaczne to teraz ciasto wyszło troszkę za twarde. Oczywiście zjemy i tak
    , ale ja widzę różnicę.

    Like

    1. czymi.KB Avatar

      Mamałyga nie była zjadliwa. Pierogi na święta robiłam pierwszy raz, na mleku i bez jajka. Były wyśmienite.
      To prawda, czasami coś się nie uda.

      Liked by 1 person

      1. Caffe Avatar

        Ale z powodu tej mamałygi przecież nie cierpiałaś za bardzo co?:-)

        Liked by 1 person

  2. sagula Avatar

    Racuchy drożdżowe zawsze mi wychodzą smaczne ogromnie wg. receptury zapisanej w starym zeszycie!

    Liked by 1 person

    1. czymi.KB Avatar

      Nie mam starego zeszytu😥😥😥

      Like

  3. Ervisha Avatar

    Z Twojego ciaasta wyszła lava cake – niektórzy daliby się za nią pobić ;D

    Liked by 1 person

    1. czymi.KB Avatar

      Blok z tego przepisu robiłam już wiele razy, niestety tym razem wyszła ( tak jak piszesz) lava. Pozdrawiam

      Like

      1. Ervisha Avatar

        Lava też smaczna 🙂

        Like

Leave a reply to Ervisha Cancel reply