ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

Pierwszy dzień diety.

Po pracowitej nocy, obudziłam sie około południa. Pocieszałam siebie, że mam przcież, cały tydzień wolny i mogę z nim robić co chcę. Późna pobudka, sprzyjać będzie diecie, nie będę patrzeć łakomym wzrokiem na lodówkę.

Na śniadanie dwa jajka rozbełtane na patelni. Czarna kawa – zagotowałam w imbryczku, bez cukru i słodkich kremików. Chociaż te słodkości dodaję jedynie do kawy rozluszczalnej. Ot i całe moje śniadanko.

Makowiec i ciasteczka trafiły do kosza na śmieci, a tak zachęcały, żeby wyciągnąć dłoń i ukroić kawałeczek, ciasteczka – normalne herbatniczki, uśmiechały się do mnie, nie zachęciły mnie, nie skusiłam się, dałam radę. Przejrzałam lodówkę, oprócz dietetycznego jadła miałam, truskawki – które są “nie zdrowe”. Zatrzymałam na jakiś czas. Szkoda było wyrzucać, bo świeżutkie i pięknie wyglądające.

Nastawiłam timera i ruszyłam na podbuj swego yardu. Dmuchałam i wciągałam liście do worów.

Po 4 godzinach obiad. Obiad???😮😧😮😧 Boczek smażony, odsączony z tłuszczu, bez
sałaty, chleba, ziemniaków. Zjadłam parę plastrów, nie dało się tego jeść.

Pierwsza i nie ostatnia zasada tej diety NIE OBJADAĆ SIĘ.

Druga zasada, pić wodę.

Po “obiedzie” wyszłam jeszcze na yard, powalczyć z liśćmi. Nastawiłam timer na 4 godziny.

Dlaczego tak się katuję?

144 lb / 63,31kg przy wzroście 158cm to trochę za dużo. Biustonosze wcinają mi się w fałdki tłuszczu, spodni krótkich nie założę, sadełko zwisa w talii. Chcę być lżejsza i zgrabniejsza. Nie, nie jestem beczułką, którą można toczyć,  ale nie długo mogę być.

Na podwieczorek zjadłam resztę plasterków boczku. Popiłam wodą.

Z liśćmi nie powalczyłam, zepsuł się przewód elektryczny w mojej maszynie. Z braku zajęcia, odkurzyłam całe mieszkanie od piętra do piwnicy. Obowiązkowo moja fizykoterapia, którą ostatnio zaniedbałam i mam efekty. Coś mi gdzieś zaczyna boleć, a to nie dobrze, bo wracam do prochów.

Na kolację już nie czekałam, jestem zmęczona, a o 11pm jest za późno jeść cokolwiek.

Posted in , ,

2 responses to “Pierwszy dzień diety.”

  1. Justyna Baranowska Avatar
    Justyna Baranowska

    Trzymam kciuki za dietkę 💪❤️ u mnie słabo to całe odchudzanie działa. Pilnuję więc żeby nie jeść więcej niż 2000 kcal w ciągu dnia, bo i 4-5 tys zdarza mi się wsunąć i ruszać się więcej w tzw. międzyczasie- wysiąść przystanek wcześniej, wybrać schody

    Like

  2. ogryzek zycia Avatar

    2000 Kcal przy diecie to jest dużo. Sprobuj zejść przynajmnie do 1500. Polecam szklankę wody zaraz po przebudzeniu. Na prawde dziala.
    MM stosuje „dietę, dużo o niej mówić” od ponad 18 lat. Działa. Skutek odwrotny. 😁
    A może zastosuj, nic nie jeść po 17godz. lub .. zaakceptować to co się ma, bo jeśli jesteś zdrowa i nic nie dolega, po co katować się dietami.
    Jeśli chodzi o ruch, dobrze działa na serce i na psychikę ale żeby zrzucić kilogramy trzeba robić to, systematycznie. Czasami nie działa gdy przyjmujemy pewne lekarstwa lub je odstawiliśmy.
    Dużo jest uwarunkowań co ludzi zniechęca.
    Mimo to życzę sukcesów.

    Like

Leave a comment