ogryzekzycia

Nauczyć się być radosnym, kiedy serce płacze… Nauczyć się płakać, kiedy serce się cieszy… Nauczyć się dawać, nie dając… Nauczyć się brać, nie biorąc… Nauczyć się żyć, nie czując życia.. Nauczyć się ….miłości nie kochając… Nauka jest sztuką!!!!

Category: dieta (diet)
  • Nie łatwo jest trafić na spokojny i wolny czas u D. Ciągle w kuchni, pralni, spacerze, basenie, rozmowach z dorosłymi dziećmi ale nigdy z mężem. Czasami moje wykonywane próby połączenia telefonicznego są jak wygrana w totolotka. Jak już się dodzwonię, chłopcy/panowie/synowie wychodzą i jest czas pożegnania, względzie powitania, ostatecznie pakowania słoików. Czy naprawdę źle w…

  • Zadzwoniłam do Urzędu Miejskiego o umówionej godzinie. U mnie 6 godzin do tyłu a wiec 3:50am musiałam już się przebudzić. Panie z urzędu bardzo sympatyczne i pomocne. Przeksięgowały już kwoty z konta mego ex na odpowiednie konta. Wczoraj jak dowiedziałam się, że sprawa nabrała inny bieg, komorniczy, to aż włosy na głowie mi stanęły. Nie…

  • W mojej kuchni od poranka zaczęto skanować kody na opakowaniach produktów, na zawartość w nich calorii tych dobrych i złych, cukrów i innych utrwalaczy. Nie rozumiem tej logiki, jeśli logika może być nie logiczna. Wczoraj lodówki można było nie zamykać, aż uchwyty były bardzo upaćkane. Z 8miu godzin pracy, moze 3 były efektywne, pozostałe przestane…

  • Mieliśmy bardzo biedne miesiące i dni. Nie tylko my, covid wszystkich przycisnął do muru. Nam się też dostało. Budżet domowy się skurczył. W prwnym momencie zarabiałam na nasze utrzymanie i rachunki, a MM intensywnie szukał pracy. Zgodnie z wykształceniem była jak najbardziej praca, pod warunkiem przeprowadzki do innego stany w przeciągu miesiąca. Istna komedia. Zostawić…

  • Na święta upiekłam chlebek na zakwasie. Zakwas na żytniej mące ale do ciasta chlebowego dodałam mąki pszennej. Uwielbiam chlebek razowy. Z tym, że w tym roku nie ma na amazonie mąki razowej z Młynomag🥲. Chlebuś wyśmienity. Rodzinka śmieje się, że powinnam piekarnię otworzyć. Piekarni nie otworzę, chleba ani innych wypieków sprzedawać nie będę. Niech to…

  • Już jestem zmęczona, zdziwienia nie powinno być. Dochodzi północ a ja wciąż na chodzie. Nie wiem co mnie podkusiło z chlebem na zakwasie. W piątek mam 3 dni przerwy w diecie, może to mnie zmobilizowało. Wróciłam po 4 pm, szybciutko postawiłam ciasto chlebowe do rośnięcia. Rosło prawie 6 godzin, długo. W międzyczasie, upiekłam bułeczki mleczne…

  • Ten weekend nie był trudny w utrzymaniu diety. Piątek rano MM postanowił, dołączyć się do moich dietetycznych posiłków. Przez trzy dni dieta dla MM nie była łatwa, jednakże dał sobie radę. Nie czuł głodu, jedynie ciągnęło go do zjedzenia lub pochrupania czegoś, spoza diety. Gdy potrzebował coś “na ząb” proponowałam marcheweczki. Posiłki były co 3,5-4…

  •   Miałam 3 dni “żarcia”. Nie to nie było, żadne żarcie, miałam ochotę na placki i inne specjały kulinarne lecz jak przyszło co do czego, to jadłam małe porcje. Kawa lub herbata z cukrem lub słodzikiem jest za słodka.  Wszystko wydaje mi się za słone. Żoładek się skurczył, smak się zmienił. Oczami zjadłabym dużo, w…

  • Nie smakuje mi już kawa z dodatkiem słodzika i cukru. Nie smakuje tylko ze słodzikiem, jest za słodka i nie da się jej pić. Kawa z mleczkiem smakowym i zwykłam, posiada wystarczającą ilość cukru i jest słodziutka. Smak jednak się zmienił. Mniejsza ilość cukru dobrze wpłynie na mój system metaboliczny. Nadmierna ilość spożywanego cukru wstrzymuje…

  • Do godziny 2pm nic nie jadłam. W pierwszej kolejności musiałam podjechać do sklepu zrobić zakupy choremu synowi. Później całą torbę zapakować. Aby zupa mi się nie zepsuła w samochodzie, wstawiłam pojemniki z zupą do torby lodówka. Niestety ale nie miałam zamrożonych specjalnych kostek do tej torby, jedyne co mi wpadło do głowy to….włożyłam zamrożoną kaczkę.…

  • Wczoraj pomarzyłam, dziś wróciłam na ziemię. Zupa ogórkowa stoi w lodówce i czeka.  Zawiozłam garnuszek mojej córci. Śniadanie: dwa jabłuszka. Nie miałam czasu na śniadanie, więc dobrze, że zjadłam dwa jabłuszka. Obiad: porcja krewetek na masełku. Mam ich dość!!!!! Kolacja: marcheweczki To całe moje dzisiejsze menu. Miałam ochotę na batona proteinowego, ale czy zjadłabym całego,…

  • Można marzyć o wszystkim, osobiście o wszystkim nie umiem. Po prostu myślę, nie planuję. Może to jest jakiś gatunek marzeń, nie wiem. Dziś właśnie pomarzę,  bo te marzenia są do osiągnięcia. Nie będzie zawodu. Zbliża się piątek, będę mogła jeść wszystko, na co będę miała ochotę. Placki ziemniaczane cieniutkie i chrupiące. Buraczki tuszone Marchewka tuszona…

  • Od rana piłam soki, świeżo wyciskane z owoców i warzyw.  Rzodkiew, por, kalarepa, jabłko, marchweka.  Nie których nie dało się pić bez dodatku soku z cytryny.  Zjadłam też jedno wielgachne jabłko i kilka malutkich marcheweczek. That it!!! Samopoczucie? Dobre W popołudnie – bawiłam  się w ogrodnika. Jednak lubię siebie torturować, gotuję zupę ogórkową, nie tylko…

  • Ósmy dzień diety

    Śniadanie: Jeśli można brać po uwagę zjedzone dwie łyżeczki sałatki z tuńczyka – to zjadłam śniadanie. Nie miałam chęci na jedzenie. Krewetki bym zjadła ale były zamrożone. Do pracy, pojechałam prawdę mówiąc bez śniadania. Lunch: godzina 2pm wciąż nie jestem głodna. Zrobiłam sałatkę z trzech pomidorów i kawałeczka białej cebuli. Przyprawy: pieprz, sól i olej…

  • Śniadanie:  8 plastrów smażonego bekonu, kawa z mlekiem z dodatkiem jednej paczuszki słodzika.  Nie mam ochoty na jedzenie. Czuję się dobrze. Może trochę lżejsza? Fałdki tłuszczu jak były, tak i są, nie ma czego oczekiwać po 5 dniach diety. Chociaż …oj chciałoby się zauważyć zmianę. Nie, nie zniechęca do stosowania diety.  Po tym tygodniu, coś…

  • Po zmianie czasu 2 tygodnie temu, nareszcie mogę stwierdzić, że organizm się przyzwyczaił. Przebudziłam się o przyzwoitej porze, nie mając pomysłu na śniadanie. Po otwarciu lodówki, zakomunikowałam MMowi, że chcę boczek. Oczywiście, że upiekł, to jest jego zajęcie, jak w domu przebywa. Śniadanie: kawa rozpuszczalna z mlekiem i słodzikiem. 6 plastetków boczku. Przed południem wyszłam…

  • Czuję się fizycznie bardzo dobrze, nic mi nie dolega. Wczoraj za dużo wypiłam wody, więc miałam “niespokojną noc”. Wędrówki do łazienki odrobiłam, dłuższym spankiem. Ujemnym skutkiem diety jest marznięcie. Byłam zmarzlakiem, ale żeby kocyk elektryczny nastawiać wczesnym latem z 20 na 9 pozycję, to trochę niepokojące. Mimo, że w domu temperatura lekko przekracza 22°C, nałożyłam pod ciepłe długie…

  • Wstałam wcześnie,  przecież do pracy.  Po osłabieniu ani śladu. Do pracy szykowałam się w “podskokach”. Śniadanie: łosoś wędzony (z wczoraj) , herbata owocowa-jabłkowa. Nie zjadłam przyszykowanej porcji, herbatę też zostawiłam. Obiad: sałatka z tuńczyka. Ugotowałam więcej jajek, od razu na kolację. Kolacja: jajka na twardo z nie dużą ilością majonezu. ____________ Dziś MM wraca i…

  • Spałam do późna, śniadanie łączyło się z obiadem. Nie miałam apetytu, nie chciało mi się wstawać z łóżka. Cieplutko (podgrzewam się kocykiem elektrycznym..tak , tak, wciąż) i przyjemnie. Żeby nie dieta to została  bym w łóżku na cały dzień. Chora nie byłam, ale …nie czułam się entyzjastycznie. Po przejściu kilku kroków, poczułam jakby osłabienie, trudno…

  • Dzień drugi diety .

    Po wczorajszej pracy na podwórzu, dotleniona spałam dość długo. Bez pośpiechu zeszłam do piesków na dół. Czekały przy bramce witając popiskiwaniem. Nakarmiwszy pieski, rozpoczęłam przyszykowywanie śniadania. Dziś dzień warzywny. Zrobiłam sałatkę z :    listków szpinaku, czerwonej papryki, ogórka, sałaty, pomidorka. Dodałam łyżeczkę majonezu light, oraz jogurt plain. Na deser 7 truskawek.  Lunch: przygotowałam talerzyk truskawek.…

  • Pierwszy dzień diety.

    Po pracowitej nocy, obudziłam sie około południa. Pocieszałam siebie, że mam przcież, cały tydzień wolny i mogę z nim robić co chcę. Późna pobudka, sprzyjać będzie diecie, nie będę patrzeć łakomym wzrokiem na lodówkę. Na śniadanie dwa jajka rozbełtane na patelni. Czarna kawa – zagotowałam w imbryczku, bez cukru i słodkich kremików. Chociaż te słodkości…

  • Tak, tak, przez zimę, której u mnie nie było, dwa-trzy dni przymrozku się nie liczy. Przytyłam. Przybyło fałdek i wagi. Pożerałam najwięcej słodkości. Batony, ciasteczka, ciasta i lody a wszystko w tej Ameryce podwójnie, może i potrójnie słodsze niż gdziekolwiek, oprócz cukru. Pożerałam bułeczki i chlebek mojego wypieku. Jak nie zjeść?,  jeśli bułeczki pachnące a…