Przedświątecznie

W pracy prawdziwa harówka. Wróciłam przed 6pm. Byłam wymięta, wyrzęta (nie wiem dokładnie co to oznacza ale tak kiedyś starsze panie mówiły), przeciśnięta przez dziurkę w igle. Dowlekłam się do lodówki, pistawiłam rosół do podgrzania. MM proponował indyka, kiełbaskę, nie miałam siły ruszać szczęką. Wszystko tylko nie to. Rosołek wlałam w siebie. Po prysznicu, zrobieniu paznokci, wróciły siły lecz nie zdecydowałam się na żadne prace ozdobnicze. Ległam na kanapie. Pies obok, MM przykrył kocykiem. Life is good. Ozdoby walają się po całym domu a mnie to nie rusza. Kopnęłam to i owo, bo plącze mi się po nogami, pieski bawią się ozdobami a ja, dosłownie nic. Co się ze mną stało, zastanawiam się. Czy to ze zmęczenia brak reakcji. Nie ważne, mam czas. Choinkę kupimy jutro, to też mnie nie przeraża. Toż w ubiegłym roku choineczka stała już o tej porze. To był tamten rok, należy do historii. W tym roku będzie inaczej. Jak na razie walam się na kanapie.

Synuś nie ma zapalenia płuc, dobrze. Czuje się wciąż źle.

Mój katar i kaszel minął.

Dałam córci pieniążki na choineczkę i ozdoby. Niech ma, pieniżki mają to do siebie, że przychodzą i odchodzą.

Jaki jutro będzie dzień?

Ciężki.

Piątek wolny!!!!!!!!!!😁😁😁😁

Poniedziałek 11/13/17

Dziś miałam trudny dzień w pracy. Wyjechałam przed 6am do domu wróciłam po 3pm. Pocieszające że jutro wolny dzień.

Ponad miesiąc temu na córci przód samochodu na parkingu najechał inny samochód. Młody człowiek zamiast włączyć automatyczną skrzynię na D włączył na R. Nie duże uszkodzenie ale dlaczego miałaby pokrywać koszty naprawy z własnej kieszeni. Nareszcie ubezpieczenie wczoraj się odezwało. Córcia przesłała im wszystkie zdjęcia jakie miała z tego zdarzenia i teraz czeka.

Rozpoczęłam ozdabianie yardu. Mam mnóstwo pomysłów na zrobienie ozdób.

Zmęczona z zapchanym brzuchem od słodyczy smacznie i szybko usnęłam.

Rodzina

Przed wyjazdem planowałam pożyczyć samochód od siostrzenicy, ma dwa, jeden stoi w garażu. Oczywiście za odpłatnością. Zrezygnowałam, popatrzyłam na jeżdżące samochody. Kto szybszy ten lepszy, brak kultury jazdy, chamstwo i wyścigi. Ulice mego miasta nie są dla mnie do jazdy, pozostanę na chodniku,  przechodząc przez ulicę, patrzę w lewo – prawo, oczy szeroko wytrzeszczając. Jeśli z lewej strony na prawym pasie samochód się zatrzymuje, patrzę czy na lewym pasie czyni to samo. Nie przebiegam, nie przechodzę patrząc w komórkę lub niebo. W tym momencie jestem skupiona i myślę o dojściu do celu w jednym i całym kawałku. Dużo, bardzo dużo chodzę, lubię bez względu na pogodę. Dziś nałożyłam czapkę na głowę parasol do ręki i w drogę, później pożałowałam, że rękawiczek nie włożyłam. Patrzę a w oddali idzie kobietka, młodsza odemnie, nos czerwony,  siwe odrosty rozwichrzone, pantofelki bez pięt. Jak tak lubi zimno i pluchę to dobrze, ja pod jeansy założyłam rajtuzy. Po co udawać młodą. Duchem nie muszę, z postury i twarzy trudno odgadnąć wiek. Ubiór też nie zdradzi, no chyba ta czapka, kiedy wszyscy chodzą bez nakryć głowy. Tylko nie wiem po co udawać, że ciepło,  jeśli jest diabelsko zimno i do tego pada. Nigdy nie dbałam o ocenę mojej osoby. Nie podoba się, nie koleguj ze mną. To bardzo proste. Kompleksów nie miałam i nie mam, nawet nie wiem co to takiego jest. Samoocenę miałam i mam wysoką –  bez zarozumialstwa. Dziś przez skypa skrzyczałam starszą i jasno powiedziałam, gdyby nie była moją siostrą z tego miejsca gdzie jestem zawiadomiłambym odpowiednie władze w stanach. Nic ale to nic jej nie tłumaczy, jeśli nerwowa brać prochy na uspokojenie. Skypa rozłączyłam sama, nie chciałam durnych z jej strony tłumaczeń. Wiem, że swego postępku nigdy nie powtórzy. Skąd wiem? bo znam ją, dla niej jestem, można powiedzieć wyrocznią. Kocham moje siostry bardzo, czy one mnie kochają?

Właśnie zastanawiam się. Na pewno boją, obawiają się moich szczerych słów i działań. Zrobię wszystko aby je ratować one ….. nie będą mnie ratować, bo wiedzą, że dam sobie radę. Mimo że pływać nie umiem, wypłynę. Osobiście nie byłabym pewna, wiem, że w takiej chwili nie wolno panikować, trzepotać członkami, spokojny i rytmiczny oddech jest przyjacielem. Co do tego kochania….TAK. Jestem pomiędzy nimi, od początku świata i na zawsze.

Załatwiłam energetykę – muszę zrobić nadpłatę, kosz na śmieci – gdzieś to muszę wyrzucać, na pewno nie do pobliskiego lasku lub po cichu sąsiadowi. Umówiłam się z fachmanem u mamy – zmieniałam baterie w termostacie i jego zrestartowałam. Ściągnęłam istrukcję z internetu ale nie miałam cierpliwości jej studiowac, zadzwoniłam do nowego servisanta, będzie jutro i zrobi co trzeba, przy okazji go poznam. Przecież trzeba wiedzieć, kto to taki, jeśli ma być NASZYM serwisantem.

Jestem …zmęczona, umęczona, najedzona… trzeba po wolutku szykować się do spanka.

Moja córcia jest obywatelem USA. Hurra. Wszystkie moje dzieci, w ilości dwóch,  posiadają amerykańskie obywatelstwo.

Marzenia się spełniają nawet nie marząc o nich. 

 

Zaćmienie słońca

Nie było żadnego wykupowania towarów lub robienia zapasów na następne lata, tak jak niektóre portale bredzą. Ludzie nie oszaleli, jechali na parkingi, odpowiednio wyznaczone miejsca, ja byłam na prywatnym polu, gdzie wjazd kosztował 20$. Nie było przepychanki, stało samochodów 7 licząc nasz. Na następnym 2 samochody. Jadąc na północ ( ponad 2 godziny) widać było, stojące samochody a przy nich osoby siedzące na rozkładanych krzesełkach. Na prawie każdym skrzyżowaniu stała policja. Wszędzie panował ład, porządek i organizacja. Oczywiście przy sklepowych molochach ludzi zapewne było więcej, ale tak jak powiedziałam nie było przepychanek, wykupowania towarów, jazdy po pijaku. Wszyscy byli podekscytowani ale spokojni. 

Słońce powolutku chowało się za księżyc. Rombek po rombku. To słońce stawało się księżycem – rogalikiem aż skryło się całkowicie. Chowając się następowała dziwna szarówka. Podobno brakowało wtedy ultrafioletu w kolorach. Kiedy księżyc zakrył słońce …. nastąpiła na ziemi ciemność lecz niebo wciąż było jasne. Na tym jasnym niebie pojawiła się jedna gwiazda. W sąsiedztwie ktoś wystrzelił petardę, za chwilę ktoś nacisnął na klakson tira. Dużo krzyku i popiskiwań. Dziwne uczucie i dreszcz na plecach. Za chwilę nastawała na ziemi jasność. Jadność nadtępowała szybcuej, po prostu takie wrażenie. Samochody z pola, powolutku odjeżdżały, ja z córcią i Ivanem odjechaliśmy kiedy słońce było jeszcze troszeczkę zasłonięte przez księżyc. 

Księżyc zaczął zasłaniać słońce z prawej strony, odsłaniał również z prawej lecz ” rogal” w pierwszej fazie swoje różki miał skierowane w prawą stronę. Przy odsłanianiu słońca różki rogala skierowane były w lewą stronę.

Dzięki córci i Ivanowi mogłam zobaczyć coś, co zdaża się nie często i nie zawsze w tym miejscu w którym przebywamy na tą chwilę. 

Niesamowite wydażenie. Niesamowite odczucia. 

Aligator

Jestem niespotykanie, poddenerwowana. Wkurza mnie ogrom prac do wykonania i nie cieszy mnie widok wykonanej pracy. Wiem, że jestem zmęczona, bardzo zmęczona, w mikroskopijnym stopniu mogę liczyć na MM. Pracuje i konferencja za konferencją. 

Bolą palce, ręce i głowa. Potrzebuję odpoczynku a nie snu. ODPOCZYNKU. 

Nie wszystko dokończę i brzydko mówiąc, pies to drapał. Kogo obchodzić będzie mój yard. W domu trzeba odkurzyć. Warzywa na saładki pokroić, psy do mycia zawieźć, zakupy last minute zrobić, już nie wiem co więcej. 

Ostatni raz robię party w domu. Nigdy więcej. Knajpa, gdzie podadzą, dogodzą, naczynia wymienią. Co mnie podkusiło? Że yard zrobiony? A tak naprawdę to będzie kilka WOW i to wszystko. 

Córcia wpadła po pocztę. Już na początku września będzie miała przysięgę. Niestety będę w Polsce. Chciała zobaczyć dokument z obywatelstwa swego brata. Wiedziałam, że poukładałam, a segregatora nie ma. Zapadł się pod ziemię. Zaczęłam przeglądać swoje dokumenty. Też nie ma. Córcia uspakaja, że przecież nikt nie zabrał czy ukradł. Po moim wielgachnym zdenerwowaniu, znalazły się, był na miejscu i całkowitym porządku, organizacji. 

Teraz leże ubrudzona na kanapie, odpoczywam. Jeszcze godzinkę no może więcej i będzie skończone. 

MM pomogł mi z korą. Ponosił worki i z jednej strony yardu rozsypał. Pomógł pozbierać narzędzia. Mimo że jego pomoc to mniej niż minimum, a jednak baaardzo dużo. “Kołysałabym się” z tym chyba do północy. 

Nie mieliśmy pomysły na kolację. Pojechaliśmy do restauracji innej niż zawsze. Aligator na przystawkę, mięsko leciutkie i pyszniutkie. Na główne danie pstrąg z krewetkami i szpinakiem. Również pychotka, do tego dwa drinki i słodki deserek. Brzuszek pełniutki, czas na błogie spanko. 

Córcia powiedziała…..

Opowiedziałam mojej córci, o piesku bohaterze. Ostudzila moje emocje i miała racje. Zima nie zostawiłaby zdobyczy, wciągnęlaby do domu, w najgorszym razie taras. Względnie nie opuściłaby i nie odeszła. Nie rozszarpałaby brzucha, jedynie by się pobawiła a nie otwierala brzyszysko. Możliwe że sokół niósł wysoko i upuścił, możliwe że sąsiad któryś podrzócił. Późną jesienią znalazłam przecież dwie martwe wiewiórki na moim yardzie. Psy wtedy omijały te dwa trupy z daleka. Jeśli sąsiad, to i bez takiego prezentu wiem że kanalie a nie sąsiedzi. Również….Zima nie była ubrudzona bo … gdyby grzebała we wnętrznościach, pysk nie byłby czysty. No i nie mam w domu bohatera.

Moja córcia zrobila mi ogromną niespodziankę. Zadzwoniła i powiedziała, że zaspała i dopiero jedzie do biura a do mnie …. i tutaj była cisza. O Boże, pomyślałam. Dam sobie radę ale …. pomyślałam ja to ja ale do biura zaspała, to nie dobrze. Za chwilę chichocze mi w słuchawkę, wyglądam przez okno a ona niedobra cóecia wysiada z samochodu. Napracowałyśmy się niesamowicie ale jak to znami, musimy porozmawiać. Dzisiejszym tematem była moja starsza siostra. Moja siostrunia jest specyficzna, taka dama przez duże Ą i Ę. Najważniejsze ona nie gra ona taka jest. Dama całą gębą jak to mówią. Tylko żeby nie zgrywała się ta dama na nastolatkę, po prostu nie pasuje, nie pasuje nakładać kurteczki która trzeszczy w szwach. Przecież można kupić o numer większą i nie narażać się na śmieszność. Tłumaczenia nie pomagają. Córka mojej siostry już nie zwraca uwagi, widocznie się przyzwyczaiła.

Wymęczona, strasznie wymęczona, podlałam kwiatki i krzaczki i….wymyłam samochód. Tak jakoś wyszło. Jutro ani ręką ani nogą nie będę mogła ruszyć. Z tym samochodem jakoś tak wyszło no i te długie metale zabrałam z pod garażu. Teraz pojechać po MM i …mogę leżeć.

Lata, dlaczego tak szybko płyniecie, jak was zatrzymać?

Mamusia, córcia, mamusia, Dana, MM byli dziś na moich łączach. Mamusia czyje się raz lepiej, innym  gorzej. Na jej samopoczucie wpływ ma pogoda. W Polsce (zależy od regionu) zimno, słońce podobno było tylko 2 razy zimą, teraz znów pada.

U mnie 28°C oczywiście na plusie.

Córcia? Dziś ma final exams na uniwerytecie. Poprosiłam Tatusia o wsparcie i pomoc. Jutro synuś ma final exams, jutro drugą świecę Tatusiowi zapalę i poproszę o wsparcie i pomoc synowi.

Dana? dziś miała wolne więc mogłyśmy troszkę dłużej porozmawiać. Jutro ma do usunięcia 4 zęby. Niestety nie wiele osób na starsze lata zachowuje swoje własne zęby.  Zdarza się, ale to tak jakby, wygrać w totka miliona. Wyrwała już 4 zęby kilka tygodni temu, jutro następne. Bez narkozy jedynie ze znieczuleniem, osobiście nigdy bym się nie zdecydowała na taki zabieg bez narkozy.

Każdy z nas jest inny.

MM, pracuje i pracuje. Dobrze, jeszcze przyjdą takie czasy, że nikt nas nie zechce i nikomu oprócz rodziny nie będziemy potrzebni. Jednym słowem margines życia. Byłam młoda nie rozumiałam o czym starsi mówią, nie rozumiałam kiedy moja starsza siostra odeszła na emeryturę. Teraz zbliża się to do mnie. Boję się, boję się odrzucenia społecznego, braku zainteresowania, bólu moich stawów, kręgosłupa, na pewno jeśli będę sprawna nie będę narzekać na brak zajęć,  to mi nie grozi.

Nie jest mi łatwo nawiązywać kontakty, kontakty muszą być na moich warunkach. Mam ochotę się spotkać to idę a jeśli nie (więcej nie niż tak) to mnie nie ruszać, nie dzwonić, nie pisać. Odezwę się jak będę miała ochotę. W tym to jestem fenomenem w tym złym kierunku.  Na swój wiek jestem młoda duchowo, nie chcę spędzać czasu z moimi rówieśnikami w jakimś klubie na rozmowach o wnukach, szydełkowaniu lub opowieściach o bólu. Potrzebuję aktywności fizycznej, uwielbiam tańczyć, grecki taniec, kazaczok i wszystko jak leci. Tańczę na swoim decku każdego czwartku lub piątku. Muzyka wyje a ja…tańczę, nie potrzebny mi alkohol aby być szczęśliwą.

Zapowiedziałam moim dzieciom aby mnie spalono z moim iPhonem, włączoną muzyką i słuchawkami w uszach.

 Inaczej być nie może.

Dziś mam jakiś melancholijny nastrój. Może to wpływ kupionego biletu do Polski, może muzyka płynąca z laptopa, może przyszedł już ten czas, tzw okresówka.

SANDRA POTWIERDZIŁA SPOTKANIE, w tym momencie odebrałam smsa

No to jutro mam wypad na lunch. Cieszę się na to spotkanie i wiem, że zaproszę ją na moje urodziny w sierpniu. Musi być tak jak kiedyś, nie ma innego wyjścia.

Może zatańczy ze mną sirtaki? Jak by nie było była baletnicą i jest obecnie tancerką.

Paznokcie już pomalowałam, no cieszę się i co w tym złego? Nie wiele potrzebuję do szczęścia i radości, nie wiele mi potrzeba też do uronienia łzy, taka jestem. Za dużo we mnie (nie napisze empatii, dlaczego zapożycza się słowa) zrozumienia i współczucia dla innch, gdybym mogła (czasami) oddałabym swoje serce dla ratowania innych. Może głupia, ktoś powie ale ja nie dbam o to i nigdy nie dbałam o to co inni mówią, żyłam dla siebie i swoich dzieci.

Opowiem teraz pewną historię.

Córcia była w drugiej klasie szkoły podstawowej. Od pewnego czasu córcia, na pytanie czy pani zadała pracę domową, słyszałam …mamusia, nic nie mam zadane… przyjmowałam  za prawdowmówstwo a nie ukrywanie lub kantowanie mamusi. Trwało to kilka tygodni. W końcu nauczycielka córci dorwała mnie na korytarzu. ..Pani M. co się dzieje, pani córcia nie odrabia prac domowych, opuściła się w nauce…

Szybko myślę, nie odrabia lekcji, opuściła się w nauce no moja kombinatorka maleńka lecz aby być po stronie mojej córci , moja odpowiedź była następująca

-gdyby pani zadawała prace domowe to moja córcia na pewno by odrabiała – nauczycielka spojrzała na mnie z niedowierzaniem, chyba  to co usłyszała nie mieściło się jej w głowie.

W domu córcię, wzięłam na stronę. Włosy stanęły mi na głowie!! Na drugi dzień odwiedziłam nauczycielkę mojej córci, dowiedziałam się jakie ma zaległości. Ale i tak nie przyznałam się i nie potwierdziłam, że moja córcia zakombinowała. Stałam za córcią murem. Rozpoczęła się walka o każde słowo, bo czytanki nie chciała czytać.

Córusiu powiedz AAAAA, zacisnęła usteczka i siedzi wpatrzona w podłogę. Córusiu powiedz, prosiłam. Córuniu pokaż może już nie masz języczka? Rozbawiona pokazuje i śmieje się do rozpuku.

-oooo masz języczek a mamusia myślała, że już ci gdzieś uciekł

-mam języczek – odpowiada

I tak małymi kroczkami, płacząc i śmiejąc się każdego wieczoru, wspólnie pracowałyśmy, nadrabiając zaległości, do których się nigdy nie przyznałam, nigdy w życiu nie powiedziałam nikomu, że córcia zawiniła. Moja córcia jest dla mnie najważniejsza i wie że może zawsze na mnie liczyć

Historia  z synkiem.

Synek nigdy nie zamykał drzwi do łazienki i wiadomo, że nikt bez zapukania nie wchodził. Wtedy … weszłam bez pukania, coś mnie mówiło, powinnam wejść teraz. To co zobaczyłam na jego nogach to było przerażające. Od sinaków zielono-granatowo po czerwono-żółte. Na moje pytania odpowiadał, że upadł. Nie, nie zmylił mnie kombinowaniem. Upadek nie powoduje tak rozległych siniaków różnokolorowych. Zanim zrobiłam okłady dowiedziałam się kto, kiedy i za co? Za co? wymuszanie drobnych pieniędzy, jeśli nie dał był kopany. Kto?

Już wiedziałam kto.

Na drugi dzień poszłam do szkoły o nie, nie do dyrektora. Gdzie on był gdy kopali mego syna? czy ślepy, co się w jego szkole dzieje? Tak ślepy a najlepiej nie widzieć.

Synek pokazał mi chłopaka,  kazałam jemu iść do klasy. Podeszłam do chłopaka, starszy o rok od mojego synka. Złapałam za bluzę na wysokości piersi, z całych sił (byłam i jestem dość silną jak na kobietę mojej postury) walnęłam nim o ścianę. Trzymając go ( o my God byłam ubrana w super garsonkę, szpilki i umalowana jak się malowało do pracy na moim stanowisku dyrektora finansowego) wysyczałam przez zęby

– K…wa jak jeszcze raz dotkniesz mego syna, zabiję, zabiję ciebie, wiem gdzie ciebie znaleźć, pamiętaj zabiję ciebie gnoju…

Chłopak był zaskoczony, nie wiem czy przerażony, ale nigdy więcej mego synka nie dotknął. Po tej sytuacji, gdy wróciłam do samochodu, trzęsłam się na całym ciele, nerwy odpuszczały.

Po każdym powrocie synusia do domu kazałam pokazywac nogi i nie tylko. Synek przysięgał, że nigdy więcej do niego nie podchodził. Nie powiem mój synek jak to chłopak nie był święty i dobrze, bo cielaków nie lubiłam i nie lubię. Mój synek dla mnie jest najważniejszy i zawsze może na mnie liczyć.

Moje dzieciaczki są moim życiem i mimo, że są już dorosłe, zawsze mogą na mnie liczyć.

Co mnie dziś naszło na takie zwierzenia to nie wiem.

Cierpliwością i pracą ludzie się bogacą

Jest popołudnie, zapracowana zapomniałam o śniadaniu i obiedzie. Jedna kawa to za mało i trudno liczyć jako posiłek. Nie mam pomysłu na obiad, jak często można jeść jajka, bekon, ryby, shrimpy, i wszystko akwariowe obrzydło. Coś bym zjadła ale co? Następna kawa i …. cottage cheese wymieszałam z winogronem i odrobiną miodu. MMowi wyjęłam jednak udko kurczacze. Napracowałam się i nie będę miała siły robić sałatki, na kolację zjem kilka pomidorów albo żółtą papryczkę.

Cieplutki wiosenny deszczyk mnie wygonił i zanim wszystkie narzędzia pozbierałam, wiaderka i worki plastikowe z zielskiem uporządkowalam, przykryłam meble ogrodowe, złożylam parasolkę, zmoknięta ociekająca kroplami deszczuzauważyłam, że deszczyk ustał. Już nie wróciłam na swoje “pole”. Na dziś wystarczy prac polowych, mimo że słoneczko cudnie świeci i nie jest upalnie. Jutro też będzie dzień, pojutrze również.

Zeszłam na dół na gimnastykę terapeutyczną. 1,5 godziny ćwiczyłam swoje  ciało i kości.

No i jak nie wyjść na podwórze, kiedy słoneczko cudne. Wyrywałam zielsko, zbierałam gałązki, śpiewałam, tańczyłam nawet na kuckach. Ot i taim momencie rozkosznym moja córcia zadzwoniła. Rozmawiając przez tel jedną ręką zbierałam resztę gałązek.

Odwiedziła w szpitalu swoją bossową. Kobieta upadła i złamała biodro. Też tak robię jak ona robiła. Kładę gałąź z jednej strony ma być wyżej i z całej siły stukam stopą  w gałąź, czasami od takiego stuknięcia cała noga boli. Kobieta niestety się przewróciła. Nie będę tak już robić, to niebezpieczne. Córcia w szpitali spędziła ponad 2 godziny, bossowa uczyła ją niektórych spraw księgowo-kadrowych. Córcia była bardzo cierpliwa, wysłuchała całą historię zdarzenia, zabiegu i rehabilitacji jaka nastąpi. To to chyba ma po mnie 😀😀😀.

Moje ”pole” jest ładnie posprzątane. Jestem zachwycona.
Cierpliwość  jest towarzyszką mądrości.

dywanowo-wykładzinowo

Wczoraj po pracy, zajechałam do córci aby pomóc jej w praniu wykładziny i dywanu. Córcia ma 2 kotki, jeden jej chłopaka,  drugi jest jej. Fajne kociaczki, czyste i ten młodszy jest milusiński, starszy zapomniał już mnie. Mieszkał z nami lecz niestety zapomniał. Jak to z kotkami i sierściuchami jest sierść i się jej nikt nie pozbędzie. Czesanie zwierzaczków częściowo  wyeliminuje wypadanie lecz… tak jak mówię częściowo. Moje pieski mają włosy,  które również znajduję nie tylko na podłodze, a kotki mają sierść. Z przyjemnością pomogłam, myłam wykładzinę pod łóżkiem gdzie kotki się chowają. Nie przeuwałyśmy łóżka, zdjęłyśmy materace. Dywan miał dłuższy włos ale dało się również wyprać. Zapachniało świeżością, a właściwie zapachniało wodą z specjalnym szamponem do mycia dywanów i wykładzin. Córcia była zadowolona z pomocy. Chłopak jej wysłał mi smsa z podziękowaniem.

Przyjemnie jest pomagać.

Wyjazd do Savannah 

Na uniwersytecie przerwa wiosenna, tak bardzo 
wyczekiwana przez moje dzieci. Nie łatwo jest studiować 
i jednocześnie pracować, mimo że tutaj wszelkie uczenie 
wychodzą na przeciw uczniom. Godziny zajęć student 
tak może dopasowac do swoich prac zawodowych, że nie 
będzie to wykluczać się wzajemnie. Można wybrać 
przedmioty w godzinach rannych, popołudniowych lub 
wieczornych. MSJ kończy zajęcia jednego dnia o 10pm. 
Od 12 marca miał już urlop w pracy oraz przerwę na uczelni. Zdecydował się 
pojechać na parę dni do Savannah. 
MM zarezerwował pokój w Marriocie, dał również trochę $ na rozpustę i ... 
syn ruszył ze swoją dziewczyną w drogę. Przesłał parę zdjęć z pobytu 
i pozdrowienia. 
Jestem zadowolona, że spędzi kilka dni bezstresowo. Za kilka dni znów 
nauka i semestralne egzaminy już w kwietniu.
 
MCD była i jest honorowym studentem, jej nauka idzie łatwiej. 
Pracę ma bezstresową i po pracy już o niej nie myśli.
 
Jestem szczęśliwą mamusią. 😀😀